Takie weekendy lubimy najbardziej. Emocje związane ze zmaganiami na parkietach najlepszej ligi świata czekają nas nie tylko jutro, ale także dziś, w sobotę. Nie będzie to również starcie dwóch przeciętniaków. W szranki staną bowiem dwie ekipy, które chcą w swoich konferencjach na poważnie namieszać.
[21:00] Minnesota Timberwolves – Orlando Magic
Bardzo ciekawie zapowiadający się pojedynek spróbuje uatrakcyjnić nam sobotni wieczór. W szranki staną ze sobą Minnesota Timberwolves i Orlando Magic, czyli dwie ekipy, które nie są wymieniane w gronie klarownych kandydatów do walki o mistrzowsko, ale z pewnością mają możliwości i ambicje, by popsuć plany ścisłej czołówce.
Wilki z Minneapolis znajdują się obecnie w zdecydowanie lepszej sytuacji niż ich dzisiejsi rywale. Podopieczni Chrisa Fincha legitymują się bilansem 40-23 i zajmują obecnie 3. miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej, wyprzedzając nieznacznie Houston Rockets (39-23) oraz Denver Nuggets (39-25).
Nie uwzględniając pierwszych dni sezonu zasadniczego, Timberwolves po raz pierwszy wskoczyli do czołowej trójki. Wcześniej dryfowali gdzieś pomiędzy czwartą a szóstą lokatą, walcząc bezpośrednio przede wszystkim z Los Angeles Lakers i Phoenix Suns. Na ostatniej prostej rozgrywek rywalizacja pomiędzy wszystkimi wymienionymi ekipami się zaostrza.
Sympatycy Magic mają zdecydowanie więcej powodów do zmartwień. Ekipa z Florydy nie była w stanie dotrzymać kroku ścisłej czołówce — Detroit Pistons, Boston Celtics i New York Knicks — a teraz odskoczyli im również Cleveland Cavaliers. Na ten moment podopieczni Jamahla Mosleya muszą również oglądać plecy Toronto Raptors, Philadelphia 76ers oraz Miami Heat i zajmują obecnie dopiero 8. pozycję na Wschodzie.
Timberwolves mają za sobą imponującą serię ośmiu zwycięstw w dziewięciu ostatnich spotkaniach, w tym pięć wygranych z rzędu. Na swojej drodze pokonali m.in. Nuggets czy Raptors, ustępując jedynie Sixers.
Kilka świetnych występów zaliczył w ostatnim czasie Anthony Edwards. Niekwestionowany lider Minnesoty zdobył 40 punktów przeciwko Dallas Mavericks, a kilka dni temu starcie z Memphis Grizzlies zakończył z dorobkiem 41 oczek.
Od jakiegoś czasu 24-latek dzieli parkiet m.in. z Ayo Dosunmu, który trafił do Minneapolis z Chicago Bulls. Choć Edwards nie jest największym zwolennikiem forsowania tempa i szybkiej gry, to u boku młodego obrońcy nie ma większego wyboru. Młody zawodnik przyspiesza tempo, z jakim Timberwolves wyprowadzają swoje ataki.
— Nie jestem fanem szybkiej gry, ale kiedy jestem z nimi [w grze], to nie mam wyboru, bo chcę piłkę, a potem ich już nie ma. Jedyny sposób, w jaki mogę otrzymać piłkę, to dotrzymywać im tempa. Są z nią niesamowicie szybcy — przyznał ostatnio Edwards.
Należy zwrócić jednak uwagę na to, że choć od pozyskania Dosunmu tempo Wilków wzrosło, to w porównaniu do reszty ligi, zmiana ta nie jest szczególnie odczuwalna czy znacząca. Charakterystyka gry Edwardsa i Juliusa Randle’a sprawia, że podopieczni Chrisa Fincha stawiają na spokojniejsze rozgrywanie akcji, ale duet Dosunmu – Bones Hyland z ławki pozwala na podkręcenie gry.
Co słychać z kolei u Orlando Magic? Dwa ostatnie zwycięstwa z dużo niżej notowanymi rywalami poprzedziły wpadki z Detroit Pistons i Houston Rockets. Wcześniej jednak odnieśli oni dwie wygrane przeciwko obu ekipom z Miasta Aniołów, przed czym jednak ulegli Phoenix Suns. Grając więc w kratkę, co skutecznie odzwierciedla ich pozycja w tabeli.
Oczekiwań nie spełnia do końca Paolo Banchero, który w poprzednim sezonie zdobywał średnio 25,9 punktu, 7,5 zbiórki oraz 4,8 asysty na mecz. Bieżące rozgrywki miały być jego przełomowymi, w których wskoczy do grona najlepszych zawodników ligi. Tymczasem jednak, z wyjątkiem asyst, w każdej ze statystyk zaliczył regres. Pogorszyła się również jego skuteczność zza łuku (z 32% do 30,7%).
On również gra bowiem w kratkę. Po 36 punktach zdobytych przeciwko Los Angeles Lakers dwa dni później zaaplikował rywalom jedynie 19 oczek. Kilka dni później zaliczył 37 punktów przeciwko Washington Wizards. Kolejny mecz? Tylko 16 punktów.
Podczas gdy po stronie Timberwolves zabraknie tylko Joe Inglesa, który i tak nie otrzymuje minut, Magic będą musieli radzić dziś sobie bez Franza Wagnera i Jonathana Isaaca. Od początku sezonu los nie był dla nich łaskawy i raz za razem musieli oni borykać się z problemami kadrowymi.
Superbet stawia sprawę jasno i wskazuje Timberwolves jako wyraźnego faworyta tej rywalizacji. Kurs na zwycięstwo Orlando wynosi aż 3.00, a przecież wiemy, że ekipa z Florydy lubi sprawiać niespodzianki.











