Od początku sezonu w grze Philadelphii 76ers widać wiele niepokojących tendencji. Zespół ma ogromny problem ze złapaniem regularności i serie zwycięstw przeplata z seriami porażek. To może oznaczać czarne chmury nad głową trenera Bretta Browna.


Poprzedniej nocy Philadelphia 76ers w beznadziejnym stylu przegrała z Indianą Pacers. Był to trzecia porażka z rzędu drużyny i szósta w ostatnich dziewięciu meczach. Zaraz po zakończeniu spotkania kilka gorzkich słów skierował do swojego zespołu Josh Richardson. – Moim zdaniem nie wszyscy są gotowi wziąć na siebie odpowiedzialność – przyznał. – Mamy kilku nowych graczy, którzy boją się, że kogoś nadepną, w tym ja. Wychodzimy na parkiet i nie walczymy – dodał.

Koszykarze z Philly mówili o tym,  że każdy musi spojrzeć w lustro i zastanowić się nad sobą. – Łatwo jest powiedzieć, że graliśmy słabo w obronie. Nieco trudniej przyznać się, że to ja nie dałem z siebie wystarczająco dużo – mówi z kolei Tobias Harris. Przeciwko Pacers Sixers grali bez Joela Embiida, który narzekał na ból kolana. Dla zespołu nie było to jednak żadne usprawiedliwienie.

Przed rozpoczęciem rozgrywek wiele mówiło się o tym, że Sixers mają najlepszą „piątkę” w NBA. Dołączenie do składu Ala Horforda wywindowało ich do kategorii głównego faworyta wschodniej konferencji. Okazuje się jednak, że weteran jeszcze nie czuje się w rotacji komfortowo. – Nie jest tak dobrze, jakby mogło być. Nie znalazłem jeszcze swojego rytmu w tej ekipie – mówi Horford. – Staram się pomagać drużynie, ale w ataku jestem bardzo ograniczony i mógłbym robić znacznie więcej. Ja tego nie kontroluję – dodaje.

W 32 meczach wysoki notował na swoje konto średnio 12,4 punktu i 6,5 zbiórki trafiając 45% z gry i 34% za trzy. Jego zadania skupiały się głównie na defensywie. W ataku gra z piłką spada na Simmonsa, Embiida i Harrisa, a przecież jest jeszcze domagający się swoich rzutów Richardson. Dla Browna to twardy orzech do zgryzienia. Nie wszystko się w Philly zazębia tak, jak tego oczekiwano, a to może oznaczać zimową aktywność na transferowym rynku.

NBA Analiza: Jaki wpływ na zawodników ma “Load Management”?







5 KOMENTARZE

  1. Sixers i Postons największe rozczarowanie jak do tej pory. W drugiej konferencji Blazers i trochę Spurs. Największe zaskoczenie Heat i Thunder.

  2. Maja kontrakty Embida na 30 baniek, Horforda za 28 i Simmonsa na ponad 30. Do tego prawdziwy kwiatek, dali przyglupiemu Harrisowi 180 baniek za 5 lat 😀 Gosc w ostatnim roku kontraktu bedzie kasowal 40 baniek. Jak ma byc dobrze?! 🙂

  3. Horford to bardzo kompletny gracz i super gość, życzę mu jak najlepiej. Chyba jednak dostrzegł dość szybko, że poza finansami, zmiana klubu nie zrobiła dobrze jego karierze. W Bostonie byłby niezastąpiony i uzupełniłby największe braki zespołu. W Philadelphii jest zarobioną zapchajdziurą dla Embiida. Oczywiście nie ma co wyrokować. Oni wciąż mogą dojść na szczyt.

Pozostaw odpowiedź Podawacz Ręczników Podawaczowi Ręczników Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here