Ogłoszenie jakichkolwiek wyników głosowania może wywołać fale kontrowersji. Według jednej strony ktoś zasłużył bardziej, według drugiej u co niektórych przecenia się umiejętności, trzecia postawiłaby na zupełnie innego kandydata. Podobnie było i w tym roku podczas NBA Awards. Tym razem padło na werdykt głosowania na Debiutanta Roku. Statuetka jak wiadomo powędrowała do Bena Simmonsa, który zostawił za sobą Donovana Mitchella oraz Jaysona Tatuma.


Cały tercet zaprezentował się podczas ubiegłych rozgrywek z bardzo dobrej strony. Najdalej z wymienionej trójki zaszedł Jayson Tatum (Finały Konferencji), lecz ostateczna walka miała się rozegrać pomiędzy zawodnikami Jazz i 76ers. Osiągnięcia Simmonsa tworzą bardzo mocny argument za przyznaniem mu nagrody.

Zawodnik 76ers notował podczas ubiegłych rozgrywek średnio 15.8 punktów,  8.1 zbiórki, 8.2 asysty i 1.7 przechwytu na mecz. Ponadto przez cały sezon na swoim koncie uzbierał 12 triple-double plasując się w ogólnym rankingu tuż za Russellem Westbrookiem (25) czy LeBronem Jamesem (18). Według Basketball Reference Simmons stał się również drugim w historii ligi debiutantem, który zdobył ponad 1200 punktów, 600 asyst i 600 zbiórek podczas premierowych rozgrywek. Młokosa z Filadelfii uprzedził sam Oscar Robertson (1960/61).

Postawa Simmonsa miała też ogromny wpływ na wyniki zespołu. Po wieloletnim szorowaniu po dnie statek Sixers nareszcie wyszedł na powierzchnię. 52 wygrane to najlepszy wynik organizacji od sezonu 2000/01 kiedy to Allen Iverson wprowadził Szóstki do Wielkiego Finału. W Filadelfii zobaczono play-offs po raz pierwszy od sześciu lat.

Uważam, że Simmons nie powinien kwalifikować się do wyścigu o nagrodę ROTY – powiedział w wywiadzie Josh Jackson. – Myślę, że siedzenie, a później granie przez cały rok daje mu ogromną przewagę nad innymi.

Przedmiotem sporu jest jak widać nie tyle zbiór tegorocznych osiągnięć Simmonsa, ale fakt że został wybrany w drafcie rok wcześniej niż Mitchell. Przypomnijmy, że 76ers postawili na Australijczyka z pierwszym numerem podczas draftu 2016. Skrzydłowy tuż przed początkiem rozgrywek nabawił się jednak urazu stopy, który wyeliminował go z gry na cały sezon.

Na debiut (podobnie jak w przypadku innych ostatnich wyborów Szóstek) skrzydłowy musiał poczekać następne 12 miesięcy. Simmons stawiał więc pierwsze kroki z zawodnikami wybranymi rok później czyli właśnie z Mitchellem, Tatumem czy Kuzmą.

Nie jest to jednak odosobniony przypadek kiedy zawodnik walczy o miano ROTY  z zawodnikami z innego draftu. W podobnej sytuacji był chociażby Blake Grffin, który został wybrany w Drafcie 2009, a statuetkę dla najlepszego debiutanta odbierał dwa lata później. Podobnie było z Juliusem Randle. Skrzydłowy Lakers po 40 sekundach debiutu złamał nogę. Kontuzja uniemożliwiła mu kontynuowanie trwających rozgrywek. Mimo to liga zadecydowała, że zawodnik podczas swojego drugiego sezonu będzie brany pod uwagę przy głosowaniu rookies. Mało też kto pamięta, że dopiero po dwóch latach od ceremonii draftu swój debiut zaliczył David Robinson. Oczywiście The Admiral również zwieńczył premierowe rozgrywki nagrodą ROTY.

Czy Ben Simmons powinien być liczony jako debiutant?

View Results

Loading ... Loading ...

Czy rozwiązaniem w tej trudnej sytuacji byłoby przyznanie ex aequo statuetki ROTY obu Panom?

Do tej pory trzykrotnie zdarzało się, aby statuetkę ROTY odbierała dwójka zawodników. Miało to miejsce podczas sezonów 1970/71 ( Dave Cowens, Geoff Petrie), 1994/95 (Jason Kidd, Grant Hill) oraz 1999/00 (Steve Francis, Elton Brand). Podobna sytuacja mogłaby zaistnieć i teraz, lecz patrząc na system głosowania jest to obecnie prawie niemożliwe. Pomimo jednego zwycięzcy nie można jednak umniejszać dokonań zarówno Simmonsa jak i Mitchella. Obydwaj panowie spisali się na medal dając kibicom swoich ekip mały promyk nadziei. Teraz najważniejsze, aby ten płomień utrzymać.

Kto powinien otrzymać nagrodę dla najlepszego debiutanta w NBA za sezon 2017/18?

View Results

Loading ... Loading ...

Mitchell ma przed sobą jeszcze wiele lat gry na parkietach najlepszej ligi świata. Ogromne pole do popisu oraz potencjał jaki w nim drzemie nie wykluczają, że usłyszymy o nim wielokrotnie. Brak jednej statuetki nie decyduje tak naprawdę o niczym, zwłaszcza w przypadku nagrody Rookie of The Year. Warto przypomnieć, że wśród najznamienitszych postaci w historii NBA nagrody ROTY nie zdobyli m.in. Julius Erving, Kobe Bryant, Magic Johnson, Hakeem Olajuwon czy Bill Russell. Kolekcji osiągnięć tych graczy oraz ich wpływu na dzieje ligi chyba nie trzeba przedstawiać.

Tak czy siak, zamiast kłócić się o dzisiejszy werdykt powinniśmy spojrzeć na to z innej perspektywy. Ostatnie dwie ceremonie draftu przyniosły nam dwójkę wspaniałych zawodników, która jeśli wszystko dobrze pójdzie mogą przejąć stery w lidze. Tegoroczna walka o statuetkę ROTY może być zatem początkiem dużo większej i zacieklejszej rywalizacji.





11 KOMENTARZE

  1. Simmons zgodnie z obowiązującymi zasadami powinien być traktowany jako rookie.Natomiast nie zmienia to faktu,że ROTY jest Mitchell.

    • A Azja ma swoją EUROWIZJĘ !!!

      I to tyle jeśli chodzi o przyznawanie absurdalnych nagród i randomowy sposób za popularność.

      Phila zdrowego Simmonsa nie wystawiała do składu aby za rok mógł walczyć o jakaś statuetkę do swojego CV !!!!

  2. WTF is Josh Jackson? Uważa, że siedzenie na ławce cały sezon w garniturze z kontuzją jest lepszym przygotowaniem do grania w nba niż rozegranie pełnego sezonu na college’u w zdrowiu? Śmieszne ale w sumie każdy może mieć swoje zdanie.

    • Legenda ? Najpierw niech się nauczy rzucać to może.Jest dobry ale niestety ma już wysokie ego , podobnie jak jego kolega z zespołu (Embiid).

    • Magic Johnson też rzucał pokracznie, było wiele legend bez rzutu lub z rzutem dziwnie wyglądającym. Simmons jest najbliżej Oscara Robertsona jeśli chodzi o wszechstronność.

    • Nie ulega wątpliwości, że Ben Simmons będzie wielkim zawodnikiem, ale mówienie jakoby „tym drugim” Mitchellu, który praktycznie sam wypełnił lukę po all starze Haywardzie, a nawet osiągnął ze swoim klubem więcej od niego (już w swoim pierwszym sezonie!), wszyscy mieli zaraz zapomnieć, to nawet nie ignorancja, a zwykła głupota.

    • O tobie nanpewno nikt nie będzie pamietal, nagroda należala sie Mitchellowi jak psu zupa, i bynajmniej nie tylko za statystulyki ale za wpływ na drużyne, za to że był GtG , że jaio rookie zostal liderem drużyny i brał na siebie odpowiedzialność w koncówkach, oddawał decydujace rzuty i wygrywał dla Utah mecze! Był prawdziwym wojownikiem i liderem, co nie do końca można powiedzieć i Simmonsie. Dlatego dla mnie ta nagroda to paranoja, wygral po prostu większy rynek i gość na którym można zarobić większą kasa a nie ten który naprawde na to zasługiwał !! Zreszta Tatum też swoja gra i wpĺywem na dtmruzyne bardziej zaslugiwal na ta nagrode niz jakiś Simm9ns. Ale nie od dzis wiadomo że NBA to głownie bizes i tendencyja liga!

  3. Jak można w ogóle kwestionować zwycięstwo Simmonsa? Więcej bloków, przechwytów, asyst, zbiórek, większy wpływ na grę, lepsza wizja gry, większa inteligencja, siła. Mitchell ma lepszy rzut. I tylko tyle.

Skomentuj Raro Anuluj odpowiedź

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj