Co łączy Immanuela Quickleya i Shai Gilegousa-Alexandra? Czym w ostatnich 25 latach wyróżnia się na tle innych organizacji Utah Jazz? Odpowiedzi na te pytania mogą być zaskakujące. Zapraszamy na przegląd statystycznych ciekawostek z parkietów NBA minionego tygodnia.



MVP w formie MVP i bohater Raptors

  • Zanim przejdziemy do statystyk zaawansowanych, odnotujmy, że do tego tygodnia 105 razy w historii NBA zawodnik rzucał co najmniej 40 punktów ze skutecznością 80 lub więcej procent z gry. Jeszcze do poprzedniego wtorku, jedynie Wilt Chamberlain – trzykrotnie w latach 1966, 1967 i 1968 – zagrał mecz z co najmniej 40 punktami i dwucyfrową liczbą asyst oraz tak wysoką skutecznością z gry (odpowiednio 16/16, 18/18 i 24/29). Najpierw we wtorek drugim takim graczem w historii został Immanuel Quickley, a dzień później do tego wąskiego grona dołączył Shai Gilgeous-Alexander.
  • Kanadyjczyk, oprócz faktu, że rzucając 40 punktów, rozdając 11 asyst i pudłując zaledwie trzy rzuty (16/19) dołączył do Chamberlaina i Quickleya, goni również legendarnego podkoszowego pod względem liczby meczów z rzędu z osiągniętą granicą 20 punktów. Passa gracza Oklahomy liczy aktualnie 117 takich występów z rzędu, a do rekordu brakuje mu jeszcze dziewięciu kolejnych. Shai wciąż może zaliczyć również serię 81 takich meczów z rzędu w sezonie – licząc od początku rozgrywek (jeden do tej pory opuścił). Historyczne rekordy i pod tym względem należą do Chamberlaina – po 80 co najmniej dzwudziestopunktowych meczów w sezonach 1961/62 i 1963/64, przy czym tamte sezony trwały dokładnie po 80 meczów. Poza Chambarlainem nikt dotąd nie zagrał 50 meczów z rzędu od początku sezonu z co najmniej dwudziestoma punktami. Aktualny licznik Kanadyjczyka wskazujący 45 występów już jest ósmym najlepszym wynikiem w historii i pierwszym takim od George’a Gervina 44 sezonów temu.
  • Skuteczność Immanuela Quickleya z wtorkowego meczu przeciwko Golden State jest jeszcze ciekawsza niż 16/19 gracza Oklahomy. Rozgrywający Raptors trafił 11 z trzynastu rzutów z gry (w tym 7/8 trzypunktowych) i wszystkie 11 rzutów wolnych. Zacznijmy od tego, że było to dopiero drugie w historii kanadyjskiej organizacji czterdziestopunktowe double-double z asystami, po linijce Vince’a Cartera (42-6-12-2) sprzed 22 lat. Co do skuteczności – 4/5 za 2, 7/8 za 3 i 11/11 z linii przekłada się na 112% współczynnika True Shooting (TS%), co kolei oznacza 2.24 punktu zdobytego z każdej akcji rzutowej. Był to najbardziej efektywny pod tym względem czterdziestopunkowy mecz w historii ligi. Dotychczasowe najlepsze TS% w meczach z co najmniej 40 punktami mieli: Myles Turner w 2023 – 110.6% (5/5 za 2, 8/10 za 3, 6/7 z linii), Klay Thompson w 2019 – 110.6% (7/9 za 2, 10/11 za 3 i bez rzutów wolnych) oraz Gary Trent w 2021 – również w Toronto – 108.3% (10/10 za 2, 7/9 za 3 i 3/3 z rzutów wolnych). Oczywiście wyniki True Shooting przekraczające 100% (czyli większe niż 2 punkty z akcji rzutowej) są zarezerwowane ery rzutów trzypunktowych, a Chamberlain mógł osiągnąć tylko 100%. Dotychczasowy rekordzista w meczu z co najmniej 40 punktami i 10 asystami nie dociągnął do 100% TS, czyli nie przekroczył 2 punktów z akcji rzutowej – Steph Curry w 2021 miał linijkę 44-6-10-2 i rzucał 6/8 za 2, 8/11 za 3, 8/8FT (czyli 97.7% True Shooting), Quickley przekroczył ten wynik znacznie.

Środkowy z Europy błyszczy, ale to nie Jokić!

  • Jednym z bohaterów – przynajmniej jeśli chodzi o statystyki – poprzedniego tygodnia był Jusuf Nurkić. W trzech meczach z rzędu, przeciwko Minnesocie, San Antonio i Miami, zaliczył trzy triple-double, które były jego drugim, trzecim i czwartym takim meczem w karierze. Bośniak najpierw został drugim graczem w historii Jazz z meczami z triple-double z rzędu – pierwszym był Pete Maravich w 1975, w czasach kiedy Jazz mieli siedzibę w Nowym Orleanie. Dwa dni później Nurkić został pierwszym graczem w historii organizacji z trzema takimi występami następującymi po sobie, a przy okazji szóstym centrem w historii NBA z trzema meczami z triple-double z rzędu. Poprzednia piątka to Nikola Jokić, Domantas Sabonis (przed Nurkicicem jedyni w ciągu ostatnich 55 lat), Billy Cunningham, Wilt Chamberlain i Maurice Stokes.
  • Nieco szokujące jest to, że Nurkić jest pierwszym graczem Utah Jazz od 20 sezonów (od czasu Andreia Kirilenki) z więcej niż jednym triple-double w sezonie. Po Karlu Malone trzy dwucyfrowe zdobycze w meczu dla Jazz notowali tylko wspomniany Kirilenko, Carlos Boozer i Jordan Clarkson. Jazz byli dotąd (przed ostatnimi występami Nurkicia) jedyną organizacją w NBA, która w XXI wieku nie miała gracza z trzema meczami triple-double w pojedynczym sezonie.

Sabonis buduje wartość transferową?

  • Domantas Sabonis wrócił po kontuzji półtora tygodnia temu i pierwsze cztery występy zaliczył jako rezerwowy. W piątek przeciwko Cleveland w takiej roli zanotował trzecią linijkę z ławki w historii NBA, osiągając 24 punkty, 16 zbiórek i 6 asyst w 31 minut na parkiecie. Dwie poprzednie linijki na tych poziomach były bardzo dawno temu – Charles Barkley w 1986 miał 31-21-9, a Leon Douglas w 1978 zaliczył linijkę 25-19-6. Sama kombinacja co najmniej 16 zbiórek i sześciu asyst rezerwowego (czyli z pominięciem punktów) była w lidze niewidziana od sześciu lat i grudnia 2019 (12-20-6 DeAndre Jordana), a sam Sabonis miał już dwa takie mecze w latach 2018 i 2019 (13-16-6 i 9-16-6).
  • Zostając w temacie wszechstronności, rezerwowy obwodowy Miami Dru Smith w sobotnim meczu przeciwko Utah uzbierał 6 punktów, 10 zbiórek, 5 asyst i 4 przechwytów. Linijka na poziomie co najmniej 6-10-5-5 z ławki padła dopiero po raz dziewiąty w historii NBA. Poprzednio notowali takie poziomy w czterech wspomnianych kategoriach: Kyle Anderson w 2023 (12-10-7-5), Gary Payton w 2019 (10-11-5-6), TJ McConnell w 2018 (10-10-11-6), Tim Frazier w 2016 (14-11-11-5), Kenny Battle w 1990 (23-10-5-5), John Williams w 1989 (11-10-13-5), Clyde Drexler w 1988 (33-10-6-5) i Mickey Johnson w 1979 (25-14-10-5). W historii Heat było wcześniej trzech rezerwowych z kombinacją co najmniej po 5 asyst i przechwytów, ale nie ma ich we wcześniejszej wyliczance, bo nie mieli dwucyfrowych zbiórek. Byli to: Rafer Alston w 2003 (13-2-8-5), Bimbo Coles w 1994 (11-1-8-7) oraz Pearl Washington w 1989 (9-4-5-5).

Lepkie ręce Maxeya

  • Tyrese Maxey w czterech meczach poprzedniego tygodnia aż szesnastokrotnie przechwytywał piłkę, a w poniedziałkowym meczu przeciwko Indianie zanotował aż 8 przechwytów, wyrównując rekord tego sezonu Herba Jonesa. Przy okazji Maxey ustanowił swój własny rekord kariery – i to zdecydowanie wyśrubowany. Dotąd miewał co najwyżej po 5 przechwytów – dwukrotnie w poprzednim sezonie i… cztery dni przed meczem z Pacers. Gracz 76ers w meczu przeciwko Indianie wyróżniał się także w innych rubrykach – rzucił 29 punktów, rozdał 8 asyst, miał też 4 zbiórki. Linijka na poziomach co najmniej 29-4-8-8 jest czternastą w historii ligi, ale osiągnął ją dopiero dziesiąty zawodnik, bo Chris Paul miał w swojej karierze cztery takie mecze, a Michael Jordan dwa. Generalnie, nie było takiej kombinacji w NBA od 14 lat, a poza wspomnianymi czterema przypadkami Paula z 2012 i 2008 (33-4-13-8, 34-4-9-8, 31-5-11-9 i 42-5-9-8) i jednym Steve’a Francisa z 2002 (31-6-10-8) nie było takich linijek od wczesnych lat 90. Wracając do przechwytów, warto wspomnieć, że Maxey zdobywa najwięcej punktów w lidze po stratach rywali – 6.0 na mecz. Dalej są Devin Booker (5.0), Shai Gilgeous-Alexander (4.9), Kawhi Leonard (4.8) i Stephen Curry (4.6) – ich strata do Maxeya jest znacząca.

Sinusoida LaMelo Balla

  • LaMelo Ball potrzebował zaledwie 22 minut (i to wychodząc z ławki!) do spudłowania wszystkich dziesięciu rzutów z dystansu i czternastu z piętnastu z gry w środowym meczu przeciwko Cleveland. W ciągu ostatnich 35 sezonów było tylko dwóch rezerwowych z co najwyżej jednym celnym rzutem przy co najmniej piętnastu oddanych w meczu – Mark Madsen w 2006 i Jordan Clarkson w 2021 (obaj również po 1/15). Co do 0/10 z dystansu (lub gorzej) z ławki – Ball został czwartym przypadkiem w historii: Jordan Clarkson w 2021 („rekordowe” 0/11), Bogdan Bogdanović w 2022 (0/10) i James Harden z początku kariery w 2009 (0/10) to trzy wcześniejsze przypadki.

Kącik polski:

  • Jeremy Sochan w zeszłym tygodniu pojawił się na parkiecie raz – zagrał 3:35 w wygranym przez Spurs meczu w Salt Lake City i… nie zanotował żadnej statystyki. Był to drugi mecz Sochana w karierze z linijką 0-0-0-0-0, ale pierwszy, w którym oprócz samych zer w pozytywnych statystykach, nie zanotował też żadnych negatywnych. Inaczej mówiąc – pierwszy przypadek gdzie przy nazwisku Sochana jest pusto w protokole. Dwa tygodnie wcześniej Polak również miał 0-0-0-0-0, ale popełnił faul i przestrzelił dwie trójki. Najdłuższy pobyt na parkiecie w tym sezonie z linijką 0-0-0-0-0 bez strat, fauli i oddanych rzutów to po 8 minut gry Amira Coffeya, Rayana Ruperta i Jae’Seana Tate’a.

Na kolejne podsumowanie statystycznych ciekawostek z NBA zapraszamy już za tydzień!

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments