Przed rokiem Cleveland Cavaliers ściągali go z nadzieją, że będzie dużym wzmocnieniem. De’Andre Hunter trafiał do Ohio z Atlanta Hawks w trakcie swojego życiowego sezonu. Ale po transferze nie wszystko poszło tak, jak Cavs i Hunter sobie tego życzyli. Szczególnie obecne rozgrywki są dla 28-latka bardzo trudne. Według ostatnich informacji Hunter chciałby nawet zmienić otoczenie.
W ubiegłym sezonie Cleveland Cavaliers byli jedną z topowych drużyn w lidze. Skończyli fazę zasadniczą jako numer jeden na Wschodzie, a więcej zwycięstw w całej lidze mieli tylko przyszli mistrzowie, czyli Oklahoma City Thunder. Dla Cavs rozgrywki skończyły się kolejnym rozczarowaniem w play-off. W trwającym sezonie rozczarowań jest więcej. Klub z Ohio już teraz ma na koncie więcej porażek (19) niż w całych poprzednich rozgrywkach (19).
Zawodzi wielu zawodników, a wśród nich także De’Andre Hunter, który trafił do Cavs przed zamknięciem okienka transferowego w ubiegłym sezonie. Skrzydłowy miał być dużym wzmocnieniem. Początkowo zapewniał solidne wsparcie, ale z biegiem czasu jego wpływ na grę Cavaliers przestał być tak spory. W tym sezonie Hunter notuje zresztą najgorsze liczby od lat, a z dystansu trafia z najgorszą w karierze skutecznością na poziomie 30,3 proc.
Teraz pojawiają się informacje, że 28-latek – a przynajmniej jego przedstawiciele – woleliby na zmianę otoczenia. Hunter ma więc chcieć opuścić Cleveland.
Skrzydłowy znalazł się ponoć na celowniku Los Angeles Lakers, a do transferu po niego (lub po Milesa Bridgesa) władze kalifornijskiej drużyny mają być zachęcane przez… Klutch Sports, czyli agencję Richa Paula, a więc bliskiego współpracownika LeBrona Jamesa.
Tymczasem z Cleveland dochodzą sygnały, że władze klubu na razie o wymianie Huntera słyszeć nie chcą. Cavaliers nadal w niego wierzą i liczą, że uda mu się wyjść z dołka strzeleckiego. Jednocześnie pozbycie się jego kontraktu może pozwolić im uciec pod drugi próg apron.










