Wielokrotnie wysłuchiwaliśmy już emerytowanych zawodników, którzy są głęboko przekonani, że gdyby to teraz występowali na ligowych parkietach, to całkowicie by je zdominowali. Nieco inny tok myślenia obrał Paul Pierce, który uważa, że poradziłby sobie stosunkowo solidnie nawet teraz.



Paul Pierce to bez wątpienia wielka postać, która zapisała się na kartach historii ligi. Kulminacyjnym punktem jego kariery, oprócz niezwykle szybkiego powrotu na parkiety po niesławnym dźgnięciu, był mistrzowski tytuł z 2008 roku, który Boston Celtics wywalczyli przeciwko Los Angeles Lakers.

Po zakończeniu kariery i rozpoczęciu przygody w telewizji oraz mediach społecznościowych, wizerunek skrzydłowego znacznie ucierpiał. Wielokrotnie dzielił się on swoimi kontrowersyjnymi opiniami, umniejszając ligowym gwiazdom i stawiając siebie na piedestale.

Tym razem Pierce’a zainspirował prawdopodobnie jeden z meczów tegorocznego sezonu NBA. Wczoraj na platformie X (Twitter) opublikował on poniższy wpis.

— [W takiej] lidze mógłbym dać ci średnio sześć punktów, zbiórkę i asystę w 22 minuty — twierdzi Paul sugerując, że poziom gry w defensywie jest obecnie wyjątkowo niski.

Internauci nie mieli jednak litości dla byłego skrzydłowego m.in. Celtics. Komentarze typu „Nie potrafiłeś nawet zrobić tego 10 lat temu” przypominają nam, że w swoim ostatnim sezonie na ligowych parkietach skrzydłowy zdobywał jedynie 3,4 oczka, 1,9 zbiórki oraz 0,4 asysty.

Paul Pierce jest również często obiektem żartów z uwagi na swój ostatni mecz. W swoim pożegnalnym spotkaniu Kobe Bryant zdobył 60 punktów, Dwyane Wade popisał się triple-double w postaci 25 punktów, 11 zbiórek i 10 asyst, z kolei Drik Nowitzki odnotował podwójną zdobycz (20 punktów, 10 zbiórek). Jaki był z kolei wynik Paula Pierce’a? Okrągłe 0-0-0 w  1:43 na parkiecie.

Mistrz z 2008 roku odpowiedział na jeden z komentarzy, który w przyjazny sposób zakwestionował jego słowa. — Nie grałem przez 22 minuty — przypomina Pierce, w czym ma trochę racji. Warto jednak przypomnieć, że Los Angeles Clippers, czyli ostatni zespół Pierce’a, w 2017 roku znaleźli się w play-offach, gdzie w pierwszej rundzie rywalizowali z Utah Jazz.

Tam po dwóch pierwszych spotkaniach jego czas gry znacząco wzrósł. W trzecim meczu na parkiecie spędził 20:32, co przełożyło się na… 0 punktów, 0 asyst, 3 zbiórki i 1 przechwyt. Nieco inaczej wyglądały już dwa ostatnie mecze serii (kolejno 21:43 oraz 21:30 na parkiecie), w których Pierce zdobywał odpowiednio trzy i sześć oczek.

Wszystko to miało jednak miejsce prawie dziewięć lat temu. To głupie, że taki argument trzeba w ogóle wysunąć, ale nawet gdyby 48-letni Pierce wrócił do formy fizycznej, to z parkietu zostałby po prostu zniesiony przez rywali.

Jeden z internautów przypomniał słowa Draymonda Greena, który wyśmiewał fakt, że Pierce nie otrzymał nawet pełnoprawnego pożegnalnego tournée na wzór wymienionych wcześniej legend. „Nie kochają cię aż tak” — mówił wówczas skrzydłowy Golden State Warriors. Odpowiedź Pierce’a?  „Nigdy nie musieli, nie obchodziło mnie to”.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments