W świecie zawodowej koszykówki liczby zazwyczaj nie kłamią, ale czasem potrafią opowiedzieć historię, która jest trudna do zaakceptowania dla fanów i samej organizacji. Atlanta Hawks stanęli przed bolesnym dylematem, który stał się przedmiotem ożywionej dyskusji ekspertów, w tym byłych zawodników NBA, Blake’a Griffina i Udonisa Haslema. Punktem wyjścia jest statystyka, która rzuca cień na status Trae Younga jako absolutnego lidera: z nim w składzie zespół zanotował bilans 2-8, podczas gdy bez niego wygrał 15 spotkań, przegrywając zaledwie 11. Przypadek?



Jeszcze niedawno taki scenariusz mógłby się wydawać nie do pomyślenia, ale w tym sezonie Atlanta Hawks zaczynają odnajdywać swoją tożsamość i to nawet bez Trae Younga, przez lata uważanego za największą gwiazdę i lidera ekipy z Georgii. Ta zaskakująca prawda napędza poważną debatę na temat tego, czy 27-letni rozgrywający rzeczywiście jest fundamentem, którego ten zespół potrzebuje, by iść naprzód. W miniony piątek podopieczni Quina Snydera odnieśli ciężko wywalczone zwycięstwo nad New York Knicks, a kluczem do wygranej było imponujące triple-double Jaylena Johnsona. Z kolei popularny Ice Trae nawet nie powąchał parkietu.

Mimo że bilans 17-19 daje im na tę chwilę dopiero dziesiątą pozycję w Konferencji Wschodniej, Hawks zdołali zanotować solidny wynik 15–11 w spotkaniach rozgrywanych bez Younga. Gdy jednak spojrzeć na to z drugiej strony, obraz staje się jeszcze bardziej ponury — w 10 meczach, w których wystąpił, spadli do fatalnego bilansu 2–8. Taki kontrast trudno zignorować i rodzi on pytania o to, co tak naprawdę dzieje się obecnie w Atlancie.

Nic dziwnego, że znany ze swojego bezkompromisowego podejścia do etyki pracy Udonis Haslem nie pozostawił złudzeń, że wybitna gra to dopiero połowa drogi do sukcesu, a imponujące statystyki nie zawsze idą w parze z dobrem drużyny. Chociaż Trae regularnie należy do ligowej czołówki pod względem asyst i kreowania gry dla partnerów, eksperci coraz częściej zastanawiają się nad długofalową skutecznością takiego modelu.

Osobiście bardzo cenię Ice’a jako koszykarza, ale trzeba znaleźć sposób, by jego indywidualne umiejętności przekładały się na zwycięstwa. Nie interesują mnie liczby. Czy wygrywasz? Ostatecznie jesteś oceniany przez pryzmat zwycięstw i porażek – zauważył legendarny były koszykarz Miami Heat w programie „NBA on Prime”.

Zdaniem Haslema prawdziwe wyzwanie dla lidera Hawks nie ogranicza się jednak do wydarzeń na parkiecie, lecz dotyczy także przywództwa i postawy poza meczem. Jak powiedział: – Czasami to nawet nie jest kwestia samej gry. Chodzi o to, jak się zachowujesz, gdy kamery są wyłączone. Czy jesteś kimś, za kim inni chcą podążać? Bycie pierwszym na sali treningowej, ciężka praca w okresie przygotowawczym — te drobne rzeczy budują zaufanie i przywództwo. Właśnie tego potrzeba, by zjednoczyć zespół wokół siebie.

Wprawdzie 45-latek nie zamierzał odmówić Youngowi talentu, to jednak nie owijał w bawełnę, wyraźnie stwierdzając, że podejście jego młodszego kolegi po fachu „nie przekładało się na zwycięską koszykówkę”. Co więcej, trzykrotny mistrz NBA zwrócił uwagę na ciągłą rotację zawodników w Atlancie. Wszyscy gracze, których sprowadzano, by wspierać Trae, ostatecznie opuszczali zespół, by wymienić tylko Dejounte Murraya.

Próbowano otoczyć go odpowiednim wsparciem, ale ci gracze wciąż odchodzą. W końcu trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i wprowadzić zmiany — a to musi zacząć się od samego Trae – stwierdził Haslem.

Tymczasem gołym okiem widać, że pod nieobecność swojego rozgrywającego Hawks zdają się odnajdywać nową tożsamość, w której odpowiedzialność za grę rozkłada się na większą liczbę zawodników. Inny z uczestników dyskusji, Blake Griffin, zwrócił uwagę, że koszykarze tacy jak będący w świetnej formie Johnson czy Nickeil Alexander-Walker notują przełomowe występy, gdy nie muszą funkcjonować w cieniu dominującego rozgrywającego. Taka dywersyfikacja ofensywy sprawia, że zawodnicy z Georgii stają się mniej przewidywalni, a tempo gry wyraźnie rośnie.

Gdy Trae nie ma na parkiecie, widać większą różnorodność w kreowaniu rzutów. Piłka szybciej wędruje do przodu, zawodnicy częściej się nią dzielą. Być może musi spojrzeć na swoją rolę z innej perspektywy. Nie możesz po prostu wrócić i narzucić się zespołowi tak jak wcześniej, skoro drużyna potrafi wygrywać bez ciebie – podsumował emerytowany skrzydłowy.

Najpoważniejsze problemy popularnych Jastrzębi ujawniają się jednak po defensywnej stronie parkietu. Liczby nie pozostawiają złudzeń: gdy ich domniemany lider siedzi na ławce, defensywa Atlanty jest aż o 8,2 punktu na 100 posiadań skuteczniejsza. Z Youngiem w składzie Hawks plasują się dopiero na 29. miejscu w lidze pod względem obrony, natomiast bez niego awansują na solidną 9. pozycję. Niewykluczone, że sporym obciążeniem w tej kwestii są niezbyt imponujące warunki fizyczne czterokrotnego All-Stara.

– W dzisiejszej NBA, widać to na przykładzie Lakers: naprawdę trudno gra się zawodnikiem, który stanowi problem defensywny. I mówię tu o tej słabszej stronie, prawda? Biorąc pod uwagę gabaryty Trae, moim zdaniem to po prostu nie jest wymarzone dopasowanie – zauważył Griffin. Nie da się jednak ukryć, że rozwiązanie problemu nie leży wyłącznie po stronie samego zawodnika. To sztab szkoleniowy Atlanty powinien wymyślić strategie, które zminimalizują defensywne słabości Younga, tak aby drużyna mogła w pełni korzystać z jego ofensywnego talentu, nie narażając się przy tym po drugiej stronie parkietu.

– To w dużej mierze kwestia pracy trenerskiej. Kiedy masz zespół, który funkcjonuje dobrze, trzeba znaleźć sposób, by wkomponować w niego swoją gwiazdę – podkreślił Udonis Haslem. Czy jednak w tym konkretnym przypadku współpraca na linii zawodnik-klub jest jednak jeszcze „do naprawy”? Pomimo krytyki, obaj eksperci nie mają wątpliwości co do wyjątkowego talentu Trae Younga.

– On potrafi uczynić grę znacznie łatwiejszą dla swoich kolegów. Niewielu zawodników jest w stanie robić z piłką to, co on, kiedy stawką są zwycięstwa – stwierdził Haslem, zaś Griffin przypomniał też chwile blasku z przeszłości, jak pamiętne występy w Nowym Jorku, które dodawały pewności siebie całej drużynie.

Wnioski są jednoznaczne: sytuacja wymaga poprawy, ale zmiana musi wyjść od samego Younga. Musi on zrozumieć, że bycie liderem to nie tylko dominacja z piłką w rękach, lecz przede wszystkim umiejętność wzmocnienia systemu, który funkcjonuje sprawnie w jego nieobecności, tak by jego powrót na parkiet czynił drużynę jeszcze silniejszą. W innym przypadku to może być początek jego końca w drużynie.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    10 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments