W ciągu zaledwie 48 godzin Chicago Bulls wywrócili swój skład do góry nogami. Po latach stania w miejscu, Arturas Karnisovas postawił na agresywne zmiany, które jednak zamiast entuzjazmu, wywołały u ekspertów lawinę pytań. Czy Byki właśnie budują nową tożsamość, czy po prostu miotają się w poszukiwaniu ratunku?
Chicago Bulls nie są już tą samą drużyną, którą kibice oglądali jeszcze kilka dni temu. W ramach serii błyskawicznych transakcji z klubem pożegnali się kluczowi gracze: Nikola Vucević, Ayo Dosunmu, Kevin Huerter oraz Coby White. W ich miejsce do United Center zawitali: Jaden Ivey, Rob Dillingham, Collin Sexton oraz Anfernee Simons.
Problem polega jednak na tym, że to są zawodnicy obwodowi – rozgrywający i rzucający obrońcy. Nowa rotacja Bulls jest wręcz przeładowana niskimi zawodnikami, co natychmiast stało się obiektem drwin i niedowierzania w studiu NBA Today.
Bobby Marks, analityk ESPN, starał się znaleźć logikę w działaniach Arturasa Karnisovasa. Według niego Bulls przyjęli strategię zbierania tzw. „distressed assets”, czyli utalentowanych graczy, którzy z różnych powodów nie sprawdzili się w poprzednich klubach. – Biorą na warsztat Jadena Iveya i Roba Dillinghama, dawne wysokie wybory w drafcie. Próbują ich odświeżyć, wypolerować i sprawdzić czy uda się z nich wycisnąć jakąś wartość. Zamienili wygasające kontrakty na dziewięć picków w drugiej rundzie draftu. To próba wyjścia z marazmu – tłumaczył Marks.
Problem polega jednak na tym, że o ile obwód Chicago pęka w szwach od talentu, o tyle pod koszem jest wielka dziura. Pozyskanie Nicka Richardsa to kropla w morzu potrzeb zespołu, który praktycznie pozbył się centymetrów w walce o zbiórki.
Najmocniejszą diagnozę postawił obecny w studiu trener Michael Malone, wskazując na miejsce, w którym Bulls utknęli na lata. – Najgorszym miejscem w NBA jest dziesiąta lokata. I tam Chicago żyło przez ostatnie lata. Jeśli nie możesz przesunąć się z dziesiątego na piąte czy czwarte miejsce, to spróbuj spaść na samo dno. Nie mówię, że to ich oficjalny plan, ale będą mieli ogromne trudności z ruszeniem się z miejsca, w którym są obecnie – stwierdził były szkoleniowiec Nuggets.
Bulls balansują na krawędzi turnieju play-in, czując na plecach oddech goniących ich Charlotte Hornets. Nowa koncepcja gry oparta na „small ballu” i agresywnym ataku obrońców, może być widowiskowa, ale czy efektywna?

Największym echem odbiły się słowa Briana Windhorsta, jednego z najbardziej cenionych dziennikarzy NBA, który nie krył swojego zdziwienia kierunkiem w jakim zmierza organizacja z Wietrznego Miasta. – Z całym szacunkiem, ale ja nie mam pojęcia, co oni robią. Handlują graczami, którzy zaraz zostaną wolnymi agentami. Czy zamierzają podpisać Jadena Iveya? Czy przedłużą kontrakt z Anfernee Simonsem? Nie wiem. Ten zespół nie jest zbudowany, by wygrywać tu i teraz, ale też nie spadną nagle w tabeli do grona najsłabszych drużyn. Nie mam pojęcia o co im chodzi – punktował Windhorst.
Eksperci zwrócili uwagę na niebezpieczną pułapkę, w którą wpadło kierownictwo Bulls. W NBA istnieje cienka granica między robieniem czegokolwiek a realizacją konkretnego planu. – Przez lata nie pozyskiwali picków w drafcie, teraz nagle je mają. To dobrze, ale działanie można łatwo pomylić z wizją. – stwierdził Windhorst. – Jak mawiał John Wooden: nie mylcie aktywności z osiągnięciami – dodał trener Malone.
Jedynym jasnym punktem wydaje się być przestrzeń do rozwoju dla młodych talentów, takich jak Matas Buzelis. Eksperci sugerują, że obecny skład to jedynie „poczekalnia” – zestaw elementów, które latem mogą zostać ponownie wymienione na inne atuty.
A czy Wy domyślacie się jaki plan mają Chicago Bulls?
Polecane artykuły: Dlaczego Memphis Grizzlies nie wytransferowali Ja Moranta?
Warto sprawdzić: Najnowsza, duża wyprzedaż NIKE i AIR JORDAN – są buty i ubrania. Bardzo dobra promocja!
Artykuł powstał na bazie wypowiedzi z tego nagrania:
Chcesz mieć PROBASKET w telefonie w formie aplikacji? Da się to zrobić zarówno na telefonach z Androidem, jak i na iPhone’ach.
Na telefonach z Androidem:
- Otwórz probasket.pl w Chrome.
- Kliknij trzy kropki przy pasku adresu.
- Wybierz „dodaj do ekranu głównego”.
- Pojawi się opcja „Zainstaluj”, wybierz ją. Gotowe!
Na iPhonach:
- Otwórz probasket.pl w Safari.
- W prawym dolnym rogu wybierz trzy małe kropeczki, a następnie „udostępnij”.
- Przewiń trochę w dół i wybierz „do ekranu głównego”.
W ten sposób będziecie mieli stronę PROBASKET w formie aplikacji w telefonie.











