Jeszcze w połowie grudnia Los Angeles Clippers byli ligowym pośmiewiskiem, trzonowi Kawhi Leonard – James Harden – Ivica Zubac zapowiadano niechybny koniec. Po odważnych zapowiedziach Tyronna Lue ekipa z Miasta Aniołów zaliczyła imponującą serię zwycięstw, która może zwiastować zdecydowanie lepszy okres.
Jeszcze jakiś czas temu Los Angeles Clippers legitymowali się bilansem 6-21 i wiele wskazywało na to, że ich sezon zostanie spisany na straty. Trener Tyronn Lue zapowiedział wówczas, że celem jego podopiecznych jest zwycięstwo 35 z 55 kolejnych spotkań, co spotkało się z bardzo negatywnym odzewem internautów.
Od tamtej pory coś w grze LAC jednak się zmieniło. Zespół z Miasta Aniołów zaliczył serię sześciu kolejnych zwycięstw i choć w dalszym ciągu zajmują dopiero 11. miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej, to do pozycji premiowanej grą w turnieju play-in brakuje już im tylko dwóch wygranych.
Swoją serię Clippers rozpoczęli od dwóch zwycięstw przed własną publicznością z faworyzowanymi Los Angeles Lakers i Houston Rockets. Następnie ograli Portland Trail Blazers, po czym dołożyli jeszcze wygraną z liderem Wschodu Detroit Pistons. Dwa ostatnie spotkania to dopełnienie formalności poprzez ogranie niżej notowanych Utah Jazz i Sacramento Kings.
We wszystkich sześciu spotkaniach kluczową, a raczej zdecydowanie najważniejszą rolę odgrywał Kawhi Leonard. Skrzydłowy zaliczył fantastyczny wybuch formy, a jego liczby mówią same za siebie. W trakcie zwycięskiej serii skrzydłowy notuje średnio 39,0 punktów, 8,5 zbiórki, 4,0 asysty, 2,7 przechwytu oraz 1,5 bloku na mecz, trafiając przy tym 53,2% wszystkich swoich rzutów, w tym 44,1% zza łuku.
Kawhi błysnął szczególnie w spotkaniu z Tłokami, które zakończył z dorobkiem 55 oczek, 11 zbiórek, pięciu przechwytów i trzech bloków. Minionej nocy jego seria trafień — która doprowadziła do 45 punktów w jego wykonaniu — pozwoliła Clippers odskoczyć z wynikiem w czwartej kwarcie i doprowadziła ostatecznie do zwycięstwa.
Clippers muszą radzić sobie oczywiście bez Bradleya Beala czy odsuniętego od gry Chrisa Paula, ale oprócz tego brakuje im obecnie Ivicy Zubaca i Bogdana Bogdanovicia, czyli dwóch niezwykle cennych elementów układanki Tyronna Lue. Jeżeli LAC uda się utrzymać obecną dyspozycję, to po ich powrocie zespół może być jeszcze silniejszy, a na Zachodzie pojawi się tym samym kolejna ekipa, która będzie chciała namieszać w play-offach.










