Dejounte Murray zaliczył kolejny udany występ po powrocie na parkiety NBA. W wygranym meczu przeciwko Toronto Raptors miał wiele dobrych momentów, ale i też jeden kontrowersyjny. Widać po nim, że naprawdę był głodny gry i ostrej rywalizacji, po tych kilkunastu miesiącach przerwy od koszykówki.
Dejounte Murray nie patyczkuje się po 13-miesięcznej przerwie. Widać, że jest głodny rywalizacji!
New Orleans Pelicans wygrali dzisiaj z Toronto Raptors wynikiem 122 do 111, a Dejounte Murray odegrał w tym kluczową rolę, zdobywając 27 punktów na wysokiej skuteczności w 31 minut. Do tego dołożył pięć zbiórek, sześć asyst czy dwa przechwyty. Jedna akcja z czwartej kwarty skradła jednak show.
Na niecałe dwie minuty przed końcem meczu, kiedy wydawało się że emocje opadły, ponieważ Pels prowadzili bezpiecznie aż 15 punktami różnicy, Murray trafił „trójkę” po tzw. izolacji i ponownie ożywił fanów na hali. Krył go od niemal połowy boiska Jamal Shead i robił to agresywnie, jednak bez faulu. Obrońca Raptors próbował nie tylko zatrzymać Murraya, żeby ten nie mógł się dalej przesunąć z piłką, tylko odebrać, a co najmniej wybić mu piłkę z rąk.
Skończyło się nieudanie. Murray doszedł do łuku i zrobił mylący cross, przez co zagubiony Shead się wywrócił, a Murray skończył akcję trafionym rzutem za trzy punkty. Reakcja gracza z Nowego Orleanu wywołała poruszenie. Po rzucie podszedł on do leżącego na plecach Jamala i zaczął wrzeszczeć na niego, odgryzając się za agresywną obronę i pokazując dominację nad swoim przeciwnikiem. Nie spotkało się to z aprobatą zawodników rywali.
Oczywiście nie jest to zachowanie zgodne z zasadami i Dejounte otrzymał za to faul techniczny:
Są dwie szkoły. Jedna chwali takie zachowanie i fascynuje się takim przejawem rywalizacji. Druga uważa to za zbędne, ponieważ Murray i tak wyszedł z tej akcji, jak i z całego meczu, jako zwycięzca. W dodatku ten zarabia ponad 15 razy więcej od Sheada, który go bronił. Jest lepszym zawodnikiem i mówi to też jego kontrakt. Zrobił to co do niego należało. Czy więc taka reakcja była potrzebna? Oceńcie sami.










