Zaledwie rok po głośnej wymianie, która wstrząsnęła fundamentami ligi i wypchnęła Lukę Doncicia z Teksasu, Dallas Mavericks oficjalnie przyznali się do błędu, wysyłając Anthony’ego Davisa do Washington Wizards. Decyzja ta, podjęta w obliczu nawracających kontuzji gwiazdora i rozczarowujących wyników drużyny, wywołała falę komentarzy, z których najgłośniejszy należy do największej legendy w historii klubu – Dirka Nowitzkiego. Niemiecki skrzydłowy, pełniący obecnie rolę analityka, w mocnych słowach skrytykował zarówno sam fakt pozbycia się weterana, jak i skromny pakiet, który otrzymano w zamian.
Dla kibiców z Teksasu Anthony Davis miał być brakującym ogniwem, które wraz z „jedynką” tegorocznego draftu, Cooperem Flaggiem, oraz Kyrie Irvingiem, przywróci drużynie blask. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna – 32-latek opuścił w tym sezonie już 33 spotkania, a australijski rozgrywający również wciąż pozostaje poza grą i niewykluczone, że wróci dopiero w kolejnej kampanii. Mimo to Dirk Nowitzki zauważył, że klub być może zbyt szybko zrezygnował z budowy potęgi w oparciu o ten duet.
– Niewiele dostaliśmy w zamian, jeśli chodzi o wybory w drafcie czy samych zawodników. To ruch podyktowany wyłącznie chęcią zachowania finansowej elastyczności na przyszłość – nie gryzł się w język legendarny były koszykarz Dallas Mavericks w przedmeczowym studio Amazon Prime. Zaznaczył przy tym, że mimo problemów zdrowotnych doświadczonego podkoszowego, jego współpraca z czołowym debiutantem ligi zapowiadała się wyjątkowo obiecująco.
– Jestem trochę rozczarowany. Gdy AD i Cooper byli razem na parkiecie, naprawdę dobrze się uzupełniali. To mógł być solidny duet, ale teraz już się o tym nie przekonamy – dodał z wyraźnym żalem mistrz NBA z 2011 roku.
Nie da się ukryć, że z perspektywy teksańskiej organizacji ruch ten był podyktowany przede wszystkim chęcią pozbycia się ogromnego kontraktu Davisa, który w przyszłym sezonie ma zarobić 58,5 miliona dolarów. Dallas otrzymało w zamian czterech zawodników: weterana Khrisa Middletona, Malaki Branhama (później wymieniony na Tyusa Jonesa) oraz młodszych Marvina Bagleya III i A.J. Johnsona.
Wprawdzie Middleton i Jones to cenieni ligowi „wyjadacze”, a dwóch pozostałych wciąż można określić mianem graczy z pewnym potencjałem, Nowitzki i wielu ekspertów zauważają, że w ramach wymiany za AD do Teksasu nie trafił żaden zawodnik zdolny do natychmiastowej odmiany losów drużyny.
Dodatkowym rozczarowaniem są otrzymane wybory w drafcie. Co prawda Dallas pozyskało dwa przyszłe picki w pierwszej rundzie, jednak jeden z nich (pierwotnie należący do Oklahoma City Thunder) prawdopodobnie znajdzie się na samym końcu stawki, a drugi (od Golden State Warriors na rok 2030) jest chroniony w top 20. W kontekście faktu, że rok temu za Davisa oddano absolutną ikonę klubu, Lukę Doncicia, obecny „zwrot” z inwestycji wydaje się być dla fanów „trudną do przełknięcia pigułką”.
Mimo krytyki ze strony Nowitzkiego, wymiana ta jasno definiuje nową strategię klubu, którą jest budowa zespołu wokół Flagga. Mavericks zdecydowali się wycofać z nieudanego projektu z Davisem i najwyraźniej zacząć wszystko od nowa, dokładając kolejne elementy składu do swojego piekielnie utalentowanego debiutanta. Wprawdzie Jason Kidd, trener zespołu, przyznał, że krótka przygoda byłego zawodnika Los Angeles Lakers w Dallas była „niefortunna”, ale elastyczność finansowa uzyskana dzięki temu ruchowi ma pozwolić na zwiększoną aktywność na rynku transferowym już latem.
Tymczasem już wiadomo, że Anthony Davis, który w Waszyngtonie przejmie numer 23 – stając się pierwszym graczem od czasów Michaela Jordana, który go założy w barwach Wizards – nie zagra już w tym sezonie, aby w pełni zregenerować organizm. W Dallas pozostaje natomiast poczucie niedosytu i pytania o to, czy pochopne decyzje kadrowe ostatnich lat nie zaprzepaściły szansy na szybszy powrót na szczyt NBA. Teksańscy fani mogą cieszyć się z zamknięcia tematu wymiany Doncicia, ale cena za ten spokój ducha okazała się niezwykle wysoka.










