Golden State Warriors znaleźli się w trudnym położeniu, gdy ich kluczowy nabytek, Kristaps Porziņģis, opuścił już piąty mecz z rzędu z powodu tajemniczej choroby. Sytuacja staje się tym bardziej napięta, że Jonathan Kuminga – zawodnik oddany w zamian za łotewskiego środkowego – notuje spektakularne występy w barwach Atlanta Hawks, prowadząc swój nowy zespół do serii zwycięstw. W San Francisco narastają pytania o sens dokonanej transakcji, podczas gdy sztab medyczny wciąż szuka odpowiedzi na temat stanu zdrowia swojego nowego gwiazdora, a jego data powrotu na parkiet pozostaje nieznana.
Kristaps Porziņgis zaliczył swój debiut w barwach Golden State Warriors w nocy z 19 na 20 lutego polskiego czasu, w przegranym 110:121 starciu z Boston Celtics. Rozegrał wówczas 17 minut, notując w międzyczasie 12 punktów, zbiórkę, asystę i blok. Potem już nie pojawiał się na parkiecie, a powód takiego stanu rzeczy jest dość niejasny. Trener Steve Kerr, pytany o stan zdrowia swojego podopiecznego przed meczem z Los Angeles Clippers, nie krył, że sytuacja jest skomplikowana i trudna do jednoznacznego zdefiniowania.
– To dość zagadkowa sprawa. Wszyscy czekamy na przełom. Mamy nadzieję, że sytuacja wreszcie się wyjaśni i że będzie w stanie wrócić do pełnej, stałej dyspozycji. Lekarze robią swoje, dlatego nie ma sensu tworzyć kolejnych teorii – przyznał szkoleniowiec w rozmowie z dziennikarzami.
Wstrzemięźliwość Kerra wynika z wcześniejszego zamieszania, jakie wywołał swoją wypowiedzią radiową, w której błędnie zdementował diagnozę syndromu POTS (co to takiego – wyjaśnialiśmy już w tym miejscu) u zawodnika, nazywając ją „dezinformacją”. Trener musiał później publicznie przeprosić za te słowa, przyznając, że nie jest ekspertem w tej dziedzinie.
– To był mój głupi błąd, że mówiłem o czymś, o czym nie mam kwalifikacji rozmawiać, więc tego żałuję – stwierdził 60-latek. Takie kajanie się nie zmienia jednak faktu, że chociaż Porziņgis brał udział w treningu w zeszły piątek, co dawało nadzieję na szybki powrót, jego stan zdrowia ponownie się pogorszył, wykluczając go z kolejnych spotkań.
Absencja Łotysza staje się coraz większym ciężarem dla organizacji z San Francisco, zwłaszcza gdy spojrzy się na to, co dzieje się w Atlanta Hawks. Jonathan Kuminga, który był głównym elementem wymiany za Kristapsa, zaliczył fenomenalny start w nowym otoczeniu. W swoich pierwszych trzech meczach Kongijczyk notował średnio 21,3 punktu, 7,7 zbiórki i 1,7 przechwytu, trafiając przy tym imponujące 67,7% rzutów z gry oraz 55,6% zza łuku. W dużej mierze dzięki jego postawie zespół ze stanu Georgia wygrał wszystkie trzy spotkania.
Decydując się na ten ruch, Warriors świadomie weszli w ryzyko, wierząc, że wzrost, defensywa i rzutowy arsenał Porziņgisa staną się dla nich brakującym elementem po zamknięciu okna transferowego. Na razie jednak ta odważna decyzja nie przynosi spodziewanych efektów, a drużyna w kluczowym momencie sezonu musi funkcjonować bez swojego – w założeniu – najważniejszego wzmocnienia pod koszem.
Przed GSW teraz niezwykle trudny sprawdzian: seria trzech meczów wyjazdowych, w tym starcia z broniącymi tytułu mistrza Oklahoma City Thunder oraz fizycznie grającymi Houston Rockets. Wciąż nie podjęto decyzji, czy 30-letni podkoszowy w ogóle uda się z drużyną w tę podróż. Sam zawodnik, według słów Kerra, jest już zresztą sfrustrowany przedłużającą się przerwą.
– Odbyliśmy dziś szczerą rozmowę. Widać, że bardzo mu zależy. Czuje się dobrze, ale przede wszystkim chce wrócić na parkiet i wreszcie poznać odpowiedzi. Może liczyć na nasze pełne wsparcie – powiedział trener.
Dla Warriors, którzy liczyli na to, że Kristaps Porzingis stanie się filarem ich nowej rotacji, obecna sytuacja jest walką z czasem i brakiem informacji. Podczas gdy Kuminga w Atlancie udowadnia swoją wartość z każdym kolejnym meczem, fani w San Francisco muszą uzbroić się w cierpliwość, czekając na przełom w „tajemniczej” sprawie zdrowia swojego nowego środkowego.










