Przed nami kolejny odcinek opery mydlanej opartej na rywalizacji starej szkoły z obecnym pokoleniem zawodników. Tym razem w świetle reflektorów znalazł się Tracy McGrady, który wyraził opinię nieco odmienną od tych dotychczas nam znanych. Jedno zdaniem aktywni obecnie zawodnicy całkowicie zdominowaliby LeBrona Jamesa w rywalizacji jeden na jednego.
Tracy McGrady był gościem jednego z odcinków programu Makeshift Project, w którym przez niespełna godzinę rozmawiał z prowadzącymi m.in. o zawodnikach najtrudniejszych do obrony za jego czasów, obecnej sytuacji w akademickiej lidze NCAA, jego wiedzy na temat samego siebie czy udziałów w klubie NFL — Buffalo Bills.
W pewnym momencie rozmowy na pierwszy plan wysunął się LeBron James. McGrady podzielił się wówczas opinią, która wywołać nieco kontrowersji i podzielić internautów na dwa obozy. Według byłego zawodnika m.in. Orlando Magic i Houston Rockets 40-letni LBJ nie jest zawodnikiem stworzonym do gry jeden na jednego i w obecnej lidze znajdują się zawodnicy, którzy bez problemu pokonaliby go w takiej rywalizacji.
— Myślę, że LeBron był niesamowity przez te 22 cholerne lata. Przez nie wiadomo jak długi czas był najlepszym koszykarzem, ale jeśli postawisz go w pojedynku jeden na jeden? Myślę, że zostałby zmiażdżony. Tak, myślę, że zostałby zmiażdżony w starciu z graczami, którzy faktycznie są w NBA. I jestem pewien, że sam LeBron by to przyznał — stwierdził McGrady.
Popularnemu T-Macowi można przyznać rację, bo LeBron uznawany jest za zawodnika, który angażuje w grę swoich partnerów i wykorzystuje ich potencjał na własne potrzeby. Jednocześnie jednak trzeba pamiętać, że skrzydłowy Los Angeles Lakers — przy wzroście 206 centymetrów i wadze około 113 kilogramów — jest fizyczną bestią i jeżeli otrzyma on wystarczającą przestrzeń, to trudno jest go zatrzymać.
— Jego styl gry jest naturalnie dostosowany do gry pięciu na pięciu. Nie jest zawodnikiem do gry jeden na jeden. Kobe [Bryant] to zawodnik jeden na jeden. Kyrie [Irving] to zawodnik jeden na jeden. James Harden – ci goście są zawodnikami jeden na jeden, a LeBron nic by na to nie poradził. Po prostu wiem, że zawsze wymieniamy największe nazwiska, ale są też zawodnicy, o których się nie myśli, a którzy naprawdę potrafią grać jeden na jeden — podsumował Tracy.
Internauci natychmiast wrócili do wypowiedzi Austina Reavesa z września minionego roku, który w rozmowie z przedstawicielami mediów dał do zrozumienia, że nie miał okazji rywalizować z LeBronem jeden na jednego. — Nie, on nie gra jeden na jednego. Mówi, że jeden na jeden to nie jest prawdziwa koszykówka, z czym w sumie trochę się zgadzam — mówił wówczas Reaves.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!