Zaledwie dziewięć dni po tym, jak Utah Jazz wstrząsnęli rynkiem transferowym, pozyskując byłego obrońcę roku NBA, Jarena Jacksona Jr., entuzjazm kibiców w Salt Lake City został brutalnie zgaszony. Klub oficjalnie ogłosił, że ich nowa gwiazda musi poddać się operacji lewego kolana, co w praktyce oznacza koniec sezonu dla 26-letniego silnego skrzydłowego. Informacja ta, chociaż uzasadniona względami medycznymi, wywołała lawinę spekulacji na temat prawdziwych intencji zarządu Jazz oraz powracających pytań o trwałość zdrowia zawodnika, który po raz kolejny ląduje na stole operacyjnym w kluczowym momencie swojej kariery.
Problemy zdrowotne Jarena Jacksona Jr wyszły na jaw niewiele ponad tydzień po sfinalizowaniu głośnej wymiany, w ramach której trafił z Memphis Grizzlies do Utah Jazz. Jak donoszą źródła ligowe, rutynowe badanie rezonansem magnetycznym, przeprowadzone już po transakcji, zdiagnozowało zlokalizowaną postać barwnikowego kosmkowo-guzkowego zapalenia błony maziowej – rzadkiej choroby stawu, która może powodować ból i ograniczenie ruchomości (PVNS). Wprawdzie sam zawodnik zdołał już wystąpić w trzech spotkaniach w barwach nowej drużyny, zdobywając średnio ponad 22 punkty na mecz, to najwidoczniej sztab medyczny uznał, że zwlekanie z zabiegiem mogłoby doprowadzić do nieodwracalnych uszkodzeń.
– Gwiazda Utah Jazz, Jaren Jackson Jr., prawdopodobnie opuści resztę sezonu, aby poddać się operacji lewego kolana w celu zapewnienia mu długoterminowego zdrowia po tym, jak po wymianie wykryto u niego miejscowy wzrost PVNS – przekazał jako pierwszy Chris Haynes. Zabieg ma zostać przeprowadzony podczas przerwy na Weekend Gwiazd, co definitywnie zamyka Jacksonowi możliwość powrotu na parkiet jeszcze w tym sezonie.
Dla obserwatorów ligi sytuacja ta wydaje się niepokojąco znajoma. 26-letni podkoszowy, mimo swojego ogromnego talentu i statusu dwukrotnego uczestnika Meczu Gwiazd, od lat zmaga się z etykietą „szklanego” zawodnika. Historia zdaje się zataczać koło – nie jest to bowiem pierwszy raz, gdy Jackson wypada na dłuższy czas na ważnym etapie swojej kariery. Przykład? Sytuacja z lata 2025 roku, kiedy to zaledwie kilka dni po parafowaniu nowego, pięcioletniego kontraktu o wartości 240 milionów dolarów, grający jeszcze w Grizzlies zawodnik doznał urazu, który wykluczył go z akcji na dłuższy czas. Tyle dobrze, że trwał offseason, więc Jaren nie stracił żadnego ze spotkań sezonu regularnego.
Tymczasem obecna sytuacja stawia pod znakiem zapytania proces weryfikacji medycznej przed wymianą. Wprawdzie obóz Jazz twierdzi, że zmiana została odkryta dopiero po 3 lutego, w kuluarach NBA huczy od pytań o to, czy klub z Salt Lake City w pełni zdawał sobie sprawę z ryzyka, jakie podejmuje, angażując tak ogromny kapitał w gracza o tak bogatej historii medycznej.
Nie mówiąc już o tym, że tak nagłe wycofanie podkoszowego z rotacji dolewa oliwy do ognia w dyskusji o niesławnym „tankowaniu”, czyli celowym przegrywaniu meczów w celu poprawy pozycji w nadchodzącym drafcie. Jazz od tygodni znajdują się pod lupą ligowych ekspertów po tym, jak trener Will Hardy zaczął podejmować kontrowersyjne decyzje personalne w decydujących momentach spotkań. W meczach poprzedzających informację o operacji, 38-letni szkoleniowiec wielokrotnie sadzał na ławce swoje największe gwiazdy – w tym Jacksona i Lauriego Markkanena – w czwartych kwartach wyrównanych pojedynków. Zresztą gdy po meczu z Miami Heat został wprost zapytany o to, jak blisko był ponownego wpuszczenia swoich liderów na boisko w końcówce, uciął krótko: – Nie miałem takiego zamiaru.
Takie podejście wywołało wściekłość części środowiska. Znany analityk, Jeff Goodman, nie gryzł się w język, pisząc w mediach społecznościowych: – Sytuacja z tankowaniem staje się poważnym problemem. Po Weekendzie Gwiazd aż jedna czwarta zespołów może grać z myślą o porażkach. Dla dobra ligi Adam Silver musi podjąć zdecydowane kroki.
Z jednej strony nie można wykluczyć rzeczywistego problemu zdrowotnego, zaś z drugiej – dla Utah Jazz „wyłączenie” Jacksona Jr. może być strategicznym majstersztykiem w walce o ochronę wyboru w tegorocznym drafcie, który trafi do Oklahoma City Thunder, jeśli nie znajdzie się w pierwszej ósemce.
Oficjalnie klub zasłania się troską o „długoterminowe zdrowie” zawodnika, jednak w najlepszej koszykarskiej lidze świata rzadko kiedy tak dogodne zbiegi okoliczności są dziełem czystego przypadku. Fanom w Salt Lake City pozostaje jedynie wiara, że przyszły sezon, z w pełni zdrowymi Jarenem i – być może – Walkerem Kesslerem, Markkanenem i potencjalną nową gwiazdą wybraną w naborze, wynagrodzi im dzisiejsze upokorzenia.










