Jamesowi Dolanowi nie można zarzucić braku pewności siebie i wiary w swój zespół. W udzielonym na łamach WFAN wywiadzie właściciel New York Knicks dał jasno do zrozumienia, że nawet przy jakichkolwiek transferów, których zresztą i tak nie przewiduje, jego zespół musi awansować do finałowej serii, którą następnie powinien wygrać.
Nie można powiedzieć, że Konferencja Wschodnia jest w tym roku po prostu słaba, ale bez cienia wątpliwości mamy w niej co najmniej kilka zespołów, które będą w stanie powalczyć o grę w wielkim finale NBA. Utrzymujący się na szczycie Detroit Pistons prezentują się świetnie, ale zaskakująco dobrze bez Jaysona Tatuma radzą sobie Boston Celtics, a przecież może on jeszcze w tym sezonie wrócić.
Toronto Raptors pokazali już w tym sezonie, że również potrafią być groźni, a przecież nie możemy zapominać o wypełnionych talentem Philadelphia 76ers czy próbujących wrócić na optymalne tory Cleveland Cavaliers.
James Dolan, twórca Madison Square Garden Sports, czyli spółki zarządzającej New York Knicks, ma jednak nieco odmienne zdanie. Jest on przekonany, że to Nowojorczycy zagrają w tym roku w finałach, po czym niezależnie od rywala powinni je wygrać.
— Powiedziałbym, że chcemy awansować do finałów i powinniśmy je wygrać. To jest sport i wszystko może się zdarzyć. Do finałów absolutnie musimy awansować, a potem powinniśmy je wygrać — twierdzi Dolan.
Jednym z tematów rozmowy na łamach stacji radiowej WFAN był poprzedni szkoleniowiec Knicks Tom Thibodeau, który po zakończeniu poprzednich rozgrywek stracił pracę. Dolan w prosty sposób uzasadnił, dlaczego strony nie mogły już kontynuować trwającej od 2020 roku współpracy.
— Przez cały poprzedni sezonu mówiliśmy Tomowi, w jakim kierunku chcemy podążać. Sam by przyznał, że jest uparty, ale jednocześnie powiedziałby, że ma rację. […] Nie powiem, że nie możesz wygrać mistrzostwa z Tomem Thibodeau. Nie wiem, czy to prawda, ale jeżeli chcesz zbudować zespół z długoterminową szansą na rywalizację i walkę o mistrzostwo, to potrzebujesz kogoś, kto chce współpracować — sugeruje biznesmen.
Dolan podkreśla również, że kierownictwo klubu rozpatruje obecną rotację w kategoriach tej ostatecznej, która jest w stanie powalczyć o najwyższe laury. Choć prezes klubu Leon Rose może jeszcze pokusić się o roszady, przede wszystkim w przypadku Guerschona Yabusele, to na znaczne roszady się nie zapowiada.
— Podoba nam się nasz obecny zespół. Panuje w nim doskonała chemia, wszyscy się nawzajem lubią. Jest tam sporo energii. Leon zawsze może podważyć moją opinię, ale nie przewiduję [żadnego transferu] — podsumował temat Dolan.
Pomimo słów właściciela sympatycy Knicks mają co najmniej kilka powodów do obaw. Ich ulubieńcy przegrali minionej nocy czwarty mecz z rzędu, przez co stracili drugą pozycję w tabeli na rzecz Celtics. Szansę na odpowiedź będą mieli dopiero w nocy ze środy na czwartek, kiedy to zmierzą się z Los Angeles Clippers.
Po raz ostatni NYK wystąpili w finale NBA w 1999 roku, kiedy to musieli jednak uznać wyższość San Antonio Spurs. Od tamtej pory ich najlepszym wynikiem był finał Konferencji Wschodniej w latach 2000 oraz 2025.










