Tegoroczne lato w San Francisco zapowiada się wyjątkowo gorąco. Włodarze Golden State Warriors mają do podjęcia kilka kluczowych decyzji, choć najwięcej mówi się o tej związanej z przyszłością Jonathana Kumingi.
Jonathan Kuminga trafił do NBA jako 7. wybór draftu 2021 i całą swoją dotychczasową karierę spędził w Golden State Warriors. Już jako debiutant był częścią zespołu, który sięgnął po mistrzowski pierścień, choć wówczas jego wkład w grę był zdecydowanie bardziej ograniczony.
Skrzydłowy miewał lepsze i gorsze momenty, które jak dotąd definiowały jego karierę. Brak regularności sprawiał, że sympatycy klubu zaczęli wątpić w jego przyszłość jako fundament zespołu. Pojawiły się nawet plotki, że to wokół Kumingi kierownictwo klubu stworzy ofertę, która pozwoli im ściągnąć do San Francisco kolejną gwiazdę.
Kuminga pozostał ostatecznie w GSW, ale jego przyszłość nieustannie stoi pod znakiem zapytania — teraz prawdopodobnie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Wraz z końcem czerwca 22-latek stanie się zastrzeżonym wolnym agentem i jeżeli znajdzie się potencjalny chętny na jego usługi, to włodarze Warriors staną przed niezwykle istotną decyzją — czy wyrównać tę ofertę.
Wygląda na to, że Warriors nie chcą ryzykować i preferują przedłużenie umowy z Jonathanem. Głos w tej sprawie zabrał już Mike Dunleavy Jr., generalny menadżer klubu.
— Cenimy sobie JK. Myślę, że miał wytrwały rok. Jeżeli chodzi o jego powrót [do Warriors] w kolejnym sezonie, to jesteśmy tym bardzo zainteresowani, bo kiedy patrzę na rzeczy, które robi dobrze — atak na kosz, kończenie akcji, wymuszanie fauli — to są to elementy, których bardzo potrzebujemy. Wiemy, że może nam to zapewnić. To nie są tylko przypuszczenia — mówi GM Warriors.
Pod nieobecność Stephena Curry’ego w serii z Minnesota Timberwolves Kuminga zaliczył serię solidnych występów. W meczach 2-5 notował on średnio 24,3 punktu, 3,5 zbiórki oraz 1,3 asysty na mecz, trafiając 55,4% wszystkich rzutów z gry, w tym 38,9% zza łuku.
— Z tego powodu postaramy się go zatrzymać, ale trzeba odbyć rozmowy. Trzeba to wszystko ustalić. To dwukierunkowa droga, jeśli chodzi o przygotowanie nowego kontraktu i tego typu rzeczy. Zobaczymy, jak to się potoczy — dodał Dunleavy.
Kuminga miał możliwość przedłużenia umowy z Warriors, ale odrzucił propozycję, która gwarantowałaby mu zarobki rzędu 30 milionów dolarów rocznie. Skrzydłowy chciał zarabiać w granicach 35 milionów, dlatego strony nie doszły do porozumienia.
— Myślę, że rozegrał dobry sezon. Zanim doznał kontuzji, zaczynał pokazywać pełnię swoich możliwości. Uraz naprawdę mu zaszkodził. Kiedy po nim wrócił, nie był w rytmie, nie był tym samym zawodnikiem, którym był przed kontuzją. To stworzyło pewnego rodzaju przeszkodę na naszej drodze, gdy walczyliśmy o awans do fazy play-off — mówił niedawno Steve Kerr, trener GSW.
Nie od dziś wiadomo, że stosunki Kerra z Kumingą nie układają się najlepiej, a zawodnikowi bliżej do osób zarządzających klubem, jak np. do współwłaściciela organizacji Joe Lacoba. Kerr posadził 22-latka na ławce w kluczowym, ostatnim meczu sezonu zasadniczego przeciwko Los Angeles Clippers. Rzekomym powodem było zbyt wielkie pragnienie samodzielnego wykańczania akcji, zamiast poszukiwania podaniem lepiej ustawionych partnerów z Currym na czele.
Wiele może więc zależeć od tego, jak obie strony wyobrażają sobie dalszą współpracę Kumingi z Kerrem. Na tym etapie kariery skrzydłowy musi postawić kolejny krok, bo jeżeli do tego nie dojdzie, to może wkrótce utknąć w przeciętności.