Milwaukee Bucks rozpoczynają rok, będąc dopiero na 11. miejscu w Konferencji Wschodniej. Coraz częściej w ligowym środowisku słychać głosy mówiące, że przyszłość lidera zespołu – Giannisa Antetokounmpo w Wisconsin wisi na włosku. Kluczowe w tej sprawie mogą być nadchodzące tygodnie. Przed podopiecznymi Doca Riversa naprawdę wymagający styczeń.
Pierwsze dwa miesiące sezonu regularnego nie były zbyt udane dla Milwaukee Bucks. Po niezłym początku (4-1 w pierwszych pięciu spotkaniach) później zespół popadł w przeciętność i przegrywał wiele spotkań. Wpływ na to z pewnością miały przerwy w grze Giannisa Antetokounmpo. Grecki gwiazdor opuścił w tym sezonie już 14 meczów.
Bez swojego lidera Bucks zanotowali bilans 3-11, z nim jest to 11-9, co łącznie przekłada się na 14-20 i dopiero 11. miejsce w Konferencji Wschodniej. Takie wyniki potęgują pojawiające się od wielu miesięcy pogłoski dotyczące przyszłości 31-latka w drużynie ze stanu Wisconsin. Grek podkreśla jednak, że na razie koncentruje się przede wszystkim na tym, co tu i teraz. Kilka dni temu po spotkaniu z Chicago Bulls zapytany o kolejne plotki transferowe powiedział:
– Jestem tutaj, nie pytajcie mnie o to. To brak szacunku dla mnie i moich kolegów z drużyny. Zakładam koszulkę Bucks każdego dnia – stwierdził Antetokounmpo.
Bucks rozpoczęli 2026 od porażki z jedną z najgorszych drużyną ligi – Washinghton Wizards 113:114. Po meczu trener zespołu Doc Rivers powiedział, że tego dnia jego podopieczni byli zdecydowanie gorzej dysponowani od dwóch wcześniejszych spotkań, które padły ich łupem. Narzekał na brak odpowiedniej dystrybucji piłki i słabą grę w obronie.
Terminarz na nadchodzące tygodnie nie napawa sympatyków Kozłów optymizmem. W styczniu czeka ich wiele wymagających starć z mocniejszymi zespołami.
- 8 stycznia vs Golden State Warriors
- 10 stycznia vs Los Angeles Lakers
- 12 i 24 stycznia vs Denver Nuggets
- 14 stycznia vs Minnesota Timberwolves
- 16 stycznia vs San Antonio Spurs
- 22 stycznia vs Oklahoma City Thunder
Widać więc jak na dłoni, że Bucks czeka bardzo wymagający terminarz, po którym przeciętny bilans może być niestety jeszcze gorszy. Na ten moment tracą oni 1,5 zwycięstwa do Atlanta Hawks i 2,5 do Chicago Bulls, którzy zajmują kolejno 9 i 10 miejsce premiowane grą w turnieju play-in. Strata do kolejnych zespołów jest już większa.
W Milwaukee raczej nie wyobrażają sobie scenariusza, w którym nie będzie im dane stanąć nawet do walki o awans do fazy play-off. Na ten moment nie jest to jednak scenariusz z gatunku tych science-fiction.
To mogłoby być przysłowiowym gwoździem do trumny w kwestii potencjalnej przyszłości Giannisa. Grek wykazuje się ogromnym profesjonalizmem, podkreśla swoje przywiązane do Milwaukee, ale nie da się ukryć, że jego celem jest przede wszystkim wygrywanie, czyli to, czego aktualnie Bucks nie są w stanie robić. Kolejne tygodnie mogą być kluczowe w kwestii przyszłości 31-latka. Zainteresowania jego usługami na pewno nie zabraknie.
Najbliższym rywalem Giannisa i spółki będą Charlotte Hornets. Będzie to czwarty pojedynek tych drużyn w trakcie obecnych rozgrywek. W listopadzie najpierw zwycięstwo odnieśli Hornets, dwa dni później to Bucks wzięli udany rewanż. Ostatni raz zespoły zagrały ze sobą kilka dni temu i ponownie górą byli podopieczni Doca Riversa, którzy zwyciężyli 123-113.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!










