Kyle Lowry nie ma ochoty się oszukiwać. Po meczu numer trzy serii Toronto Raptors z Cleveland Cavaliers – stwierdził otwarcie, że LeBron James jest przewagą, na którą ekipa z Kanady nie jest w stanie w żaden sposób odpowiedzieć. Lider Cavs rozgrywa kolejne play-offy na poziomie nieosiągalnym dla swoich rywali. Prowadzi drużynę do kolejnej walki o mistrzostwo.


Gram na najwyższym poziomie od wielu lat – mówił po zwycięstwie numer trzy w serii z Toronto Raptors najlepszy gracz rywalizacji – LeBron James. W play-offach 2017 dzieje się dokładnie to samo, co działo się rok temu, dwa lata temu, trzy, cztery… LBJ wchodzi na inny poziom przerzucając konsekwentnie kolejne biegi. – Gram tak odkąd skończyłem 16 lat – mówił w długiej rozmowie z dziennikarzami. Jest w dobrej formie zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Wygrywa mecze, kontroluje otoczenie i cały czas pozostaje skoncentrowany na zadaniu.

Ma 32 lata i wiele wskazuje na to, że podobnie jak Michael Jordan – do samego końca będzie dla swojego zespołu opcją numer jeden. Wszystko dzięki dbaniu o własne ciało. Pod tym kątem James również nie ma sobie równych. Ale LeBron nie ma zamiaru rozmawiać o tym, kiedy był, jest czy będzie jego najlepszy moment. Pojmowanie jego kariery w klasycznym ujęciu – wschodząca gwiazda, MVP i doświadczony weteran po prostu do Jamesa nie pasuje. Swoją pracą i poświęceniem ustalił własny, odrębny standard. – Trenuję swój umysł i swoje ciało – powtarza.

To najlepszy moment całego roku. Tutaj tworzą się legendy, to tutaj walczysz o swoje nazwisko, które staje się historią. Po prostu staram się być dobrze zapamiętany, gdy już przestanę grać – mówi dalej. To dwunaste z rzędu play-offy dla LeBrona Jamesa. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, podczas tegorocznych Finałów NBA, LBJ powinien przeskoczyć wspomnianego Jordana na liście najlepszych strzelców w historii play-offs. Kilka dni temu strącił na trzecie miejsce legendę Los Angeles Lakers – Kareema Abdul-Jabbara. Gracz Cavs przyznał, że bardzo szybko był przygotowany na wszystkie wyzwania, jakimi rzucała w niego liga.

Już w wieku 22 lat wiedziałem, że mentalnie jestem na tym poziomie. Marzyłem wtedy o finałach, ale nie miałem z nimi żadnych doświadczeń. Bez tego, czego zdążyłem się nauczyć nie byłby tym, kim teraz jestem – kontynuuje. W trakcie tegorocznych play-offów James do tej pory w siedmiu meczach notował średnio 34,3 punktu, 9 zbiórek, 7,3 asysty, 1,6 bloku i 2,4 przechwytu trafiając 56,6 FG% i 48,6 3PT%. Ostatni raz na tym poziomie w play-offach punktował w 2009 – podczas swojego czwartego sezonu na ligowych parkietach. To jest absolutnie niesłychane.

fot. Keith Allison, Creative Commons

NBA: Steve Kerr przeszedł zabieg






87 KOMENTARZE

    • Playoffy na razie nudne.

      Ciekawe jak wygladalby mecz dzisiejszych graczy z topem lat 90-tych?

      Zobaczyc taki mecz:

      Shaq, Rodman, Pippen, Jordan, Payton + Penny, Malone, Barkley, T.Hardaway i Spreewell, Olajuwon i Mourning w rezerwie

      vs

      Cousins, Davis, Lebron, Harden, Westbrook + Leonard, Durant, Curry, Howard, Carmelo, Wade, Griffin

      Dla mnie 90-te wygrywają!!!

    • Wiadomo, że paka z lat 90′ by wygrała większość takich meczy z obecnymi graczami. Dream team 1992 był mocniejszy od bardzo mocnych ekip Usa z 2008 czy 2012.

    • Wierzysz w to ? Dzisiaj gracze płaczą przy byle dotknięciu. Mają puszczane akcje z 4 krokami. Odbiliby się od ściany.

    • Dlatego dajesz całe życie zarabiać bukom. Tylko potrafisz wierzyć. A liczą się to jak jest, a nie wiara.

    • Granie progresją na remisy, przy odpowiednim doborze lig i drużyn, zapewnia mi stały zysk u buków. Nie jest to dużo, ale liczy się stały zysk i przechytrzenie buków. Statystycznie na 10 osób zarabia tylko 1, a więc mało. Nie gadaj głupot jak nie wiesz. Kibicowanie a zarabianie pieniędzy u buków, nie mają ze sobą nic wspólnego. Zapamiętaj!!!

    • Bez Davida Robinsona i Stocktona?
      Przy tempie i atletyczności jaką dzisiaj osiągają zawodnicy?
      Jestem z pokolenia „hej, hej tu enbijej” oglądanej piątkowo – niedzielnymi nocami na tvp2 i powtórki w tygodniu na rtl. Pomimo ogromnego szacunku dla starej wiary, jednak potrafię docenić progres, jaki się dokonał przez 20 lat. 90tki byłyby zabiegane i rozstrzelane za 3.

    • dla mnie żaden progres, to było widać jak jordan wrócił do wizards co wyprawiał w wieku ponad 40 lat z tym „nowym pokoleniem”

    • Progres ? Przecież teraz nie wolno bronić. Takie przepisy, by było szybko, ładnie i kolorowo.

    • Kwestia sędziowania byłaby decydująca w takim starciu. Serce podpowiada, że lata 90, ale gdyby sędziowie gwizdali każde zdmuchnięcie pierdnięcia to obecne „pipy” miałyby szansę. Myślę, że Rodman wykończyłby psychicznie w obronie LBJ. Jordana nikt by nie zatrzymał. A skąd tam wziąłeś Spreewella to nie wiem. Innych nie było?

    • W latach 90-tych chodziłem do liceum i miałem plakat Spree dunkujacego nad Mutombo na drzwiach. Nocne oglądanie na DSF. Sentyment. No i w przerwie kariery Jordana to wlasnie Spree wskoczyl do pierwszej piatki sezonu na SG. Niezly to był kozak. A od Stoctona i Robinsona wolalem Paytona i Mourninga.

      Przy Rodmanie LBJ bylby jak Frank Brickowski w 1996.

    • James jest najlepszy w ostatnich latach, ale do Jordana mu brakuje.
      Prime Jordana > Prime Jamesa. Całokształt Jordana > Całokształt Jamesa.

    • tylko król nie umie liczyć i robi kroki ale kasa jest interes się kręci i lebron i silver zadowoleni tylko gdzie śą podstawy koszykówki

    • To wina ligi, że puszczają mu 3, a nawet 4 kroki. Kiedyś, by go szybko postawili na ziemie, bo gwizdali takie ewidentne jak on robi. Dla słabszych technicznie graczy nie było zlituj. Przy Jordanie James wygląda rzeczywiście jak upośledzony ruchowo. Niczym czołg z kijem w krzyżu bez gracji i umiejętności, ale to wystarcza na taki poziom ligi, takie przepisy bez obrony i taki sposób sędziowania.

    • NBA może troszkę za mocne słowa o Lebronie ale porównanie do czołgu w czasach obecnej obrony to jedno z moich ulubionych. Niestety dziś gdyby taki Malone albo nawet R. Wallace spróbowaliby go zatrzymać to wylecieliby z boiska. Dziś wręcz się rozstępują przed Jamesem gdy złapie piłkę w dwie ręce przed linią osobistych a np. wspomniana dwójka na pewno by spróbowała go zatrzymać.

    • Wiadomo. Przy starych przepisach by dostał parę czap od Mutombo, Robinsona czy Olajuwona i szybko, by spokorniał widząc , że wchodząc prosto dwutaktem na kosz to nic nie daje.
      Porównajcie jakie piruety robił Jordan, by przełamać obronę, a w jak prosty sposób można wchodzić na kosz przy obecnych przepisach obronnych. Do tego przy takim Rodmanie, Barkleyu czy Ewingu chłopak by się zapłakał. Ktoś pamięta jak Rodman walczył o każdą zbiórkę rzucając się na twardy parkiet czy nawet w trybuny. Dzisiejsza liga w porównaniu do tamtej wygląda jak liga cip. Walka generała Jordana kontra generał James jest prosta do rozstrzygnięcia. Wynik jest łatwy do przewidzenia. Jordan potrafił ujarzmić nawet Rodmana.

  1. TAK Z CIEKAWOŚCI JAK SZYBKO PO NAPISANIU TEGO ARTYKUŁU WKLEIŁEŚ SWÓJ POST I PO CO? PRZECIEŻ I TAK CIĘ JUŻ TUTAJ NIE BIERZE NA POWAŻNIE……
    A TEN WPIS ITS NOT EVEN CLOSE ROZUMIEM ŻE ODNOSI SIĘ TO TEGO ŻE JESZCZE NIGDY WCZEŚNIEJ SĘDZIOWIE I CAŁA ORGANIZACJA NBA NIE FAWORYZOWAŁA TAK BARDZO INNEGO ZAWODNIKA JAK TERAZ TWOJEJ KSIĘŻNICZKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • kd lepszy????nie powiedziałbym,ale Leonard czy Westbrook napewno.Po drugie co to za pedalski artykuł???jak na pudelku.Może napiszcie co dzisiaj zjadł na sniadanie.

    • Westbrook lepszy od Jamesa ? Dobry żart.
      W tych playoff Westbrook rzuca nędzne 42% z gry. James 56%.
      Westbrook 32% za 3pkt, gdy James 48%.
      Po drugiej stronie parkietu Jamesa broni solidnie, a Westbrook nie jest w stanie bronić, bo nie ma już na to energii. I kto tu jest lepszy ?

    • widzę że nba nauczył sie od prime przepisywać statsy.Gratuluje takiego samego poziomu

    • Nie obchodzi mnie kto używa jakich argumentów. Nie musisz mi przytaczać innych userów. Podałem suche statsy, które też swoje mówią. Między Westbrookiem, a Jamesem jest bardzo duża różnica na korzyść króla wręcz przepaść a ty stawiasz wyżej Westbrooka co stawia cię w pozycji laika lub ignoranta.

    • A co to za Mvp dla Westbrooka czy Hardena jak wiadomo, że najlepszy w lidze od co najmniej 6-7 sezonów jest James. To tak jak z Jordanem, gdy nie dostał Mvp sezonu w 1989, 1990, 1993 i 1997, a wiadomo było, że to on jest zdecydowanie nr 1 w całej lidze. Najbardziej żałosne było, gdy Malone dostał Mvp w 1997. Miał zarówno gorsze statystyki od Jordana i gorszy bilans zespołu o 5 zwycięstw, a Jordana okradła liga więc w finale pokazał kto jest lepszy.
      Podobnie było w 1993 między Barkleyem i Jordanem, ale wtedy choć Phoenix miało lepszy bilans to jeszcze można zrozumieć czemu Mvp został Barkley.

    • W tym roku widać wyraźnie jak LBJ odpuszcza RS, a MVP jest właśnie za to, potencjał to jedno a jego wykorzystanie to drugo. W tej chwili podobny do LBJ potencjał ma KD ale tylko w warstwie ofensywnej, natomiast fenomenem po obu stronach jest ciągle rozwijający się Leonard.

    • Idiota to jestes ty wypisujac takie bzdury napisz jeszcze ze gortat jest lepszy niz lebron. Zapewne jestes fanem gsw od 4.07.2016 kiedy to wielki kd oglosil ze idzie do gsw i masz mniej niz 15 lat.kim jest kd na tle lebrona? Co takiego osiagnal? Lebron pokonal kd w finale lebron pokonal gsw a durant nie u jeszcze wykoanl obrzydliwy ruch przylaczajac sie do nich nikt go nie bierze i nie bedzie bral pod uwage zero ambicji i honoru. lebron zawsze bedzie mial nad nim przewage. Lebron umial swoje druzyny poprowadzic di mistrza durant poki co nie a nawet jak teraz wygra wielka mi sztuka z 4 all starami w prime. A jak nie wygra to juz wogole gosciu jest pozamiatany.Chlopie lebron bije wszelkie rekordy stracajac legendy all time po drodze stad media robia szum bo widza dominatora kogos kyo jest najlepszy jak niegdys mj

    • A Lebron na gotowe do Miami poszedł i co może on ma honor i ambicje.KD chociaż nie płacze tak jak Lebron kiedy wracał do Cleveland bo Spurs pokazali mu gdzie jest jego miejsce ? Dla Twojej wiadomości mam 19 lat więc japa.

    • Ale nie uciekł do rywala z którym przegrał , odkupił winy wrócił i zdobył mistrza proste

    • Skoro masz dopiero 19 lat to nic nie widziałeś. Ludzie, którzy mają teraz 35-55 lat widzieli jak wyglądała nba w latach 90′ i jak bardzo zmieniła się liga, że poprowadzono to w kierunku kolorowo, ładnie i bez obrony.
      Przy starych przepisach by dostał parę czap od Mutombo, Robinsona czy Olajuwona i szybko, by spokorniał widząc , że wchodząc prosto dwutaktem na kosz to nic nie daje.
      Porównajcie jakie piruety robił Jordan, by przełamać obronę, a w jak prosty sposób można wchodzić na kosz przy obecnych przepisach obronnych. Do tego przy takim Rodmanie, Barkleyu czy Ewingu chłopak by się zapłakał. Ktoś pamięta jak Rodman walczył o każdą zbiórkę rzucając się na twardy parkiet czy nawet w trybuny. Dzisiejsza liga w porównaniu do tamtej wygląda jak liga cip. Walka generała Jordana kontra generał James jest prosta do rozstrzygnięcia. Wynik jest łatwy do przewidzenia. Jordan potrafił ujarzmić nawet Rodmana.

    • I Ci ludzie najczęściej ograniczają się do oglądania ok. 10 minutowych highlights co i tak często bywa sporym poświęceniem 😉 W obecnej koszykówce NBA porównując ją do lat 90-tych obrona przestała istnieć…

    • Ciekawe jakie efekty dałaby James rule przy jakieś drużynie bez mięczaków. Pewnie LBJ pobiłby rekord FTA.

    • Do Miami na gotowe?? Z tego co pamiętam to Miami po przyjściu LeBrona zostało na nowo budowane od nowa. Na potwierdzenie z sezonu 2009/2010 pozotali tacy wirtuozi jak Joel Anthony, Carlos Arroyo czy Jamal Magloire – faktycznie na gotowe poszedł 🙂

    • James też uciekał dwa razy jak szczur. Więc jego też nie powinno brać się na poważnie. Najpierw uciekł do Wade, by połączyć z nim siły, kiedy obaj byli w prime i by wygrał mu jego ziom mistrza, bo jest był silniejszy psychicznie wtedy Wade od Jamesa. James wymiękł po upokorzeniu w playoffach 2009 i 2010, kiedy jego Cavs po sezonie regularnym byli faworytami i mieli trząść ligą, a w playoff zawodzili. Uciekł do Miami podobnie jak Durant do GSW. Więc co się czepiasz Duranta, a wybielasz Jamesa. Do tego sciągnęli od razu gwiazdę Bosha , jednego z lepszych na swej pozycji w lidze. Zrobili szopkę,ze nie jedno, nie dwa, nie trzy, a 7 mistrzostw zrobią. A wyszło, że zrobili 4 finały i 2 mistrze. Po upokorzeniu w 2014, kiedy Miami Jamesa przegrało największą różnicą punktową w finałach ze Spurs Lebron postanowił znów uciec z tonącego statku i połączyć siły z młodszym Irvingiem widząc, że Wade jedzie na oparach. To oczywiście nie to samo, ale jednak James w dużym stopniu wy…uchał Miami jak wcześniej Cavs. Najbardziej trzeba docenić mistrzostwa takich graczy, którzy od początku są w jednym klubie i nie zmieniają barw idąc na łatwiznę. Barkley prosił swego kumpla Jordana, by połączyli siły, a Jordan odmówił. Sądzisz, że James by mu odmówił wiedząc jak jest dobry ? To jest właśnie różnica.

    • Jestem kibicem NBA od ponad 20 lat. Widzialem wszystkie finaly od 1993.
      Nie da się porownac LBJ do Jordana. Dylemat czy James jest lepszy od LBJ ma tylko ten kto nie ogladal meczy Bykow w latach 90-tych. Jordan był mentalnym MVP w każdym sezonie. Nigdy nie wymiekal. Najwiekszy wariat i buntownik w NBA – Rodman, po swoich najlepszych akcjach od razu patrzyl na MJ szukając uznania w jego oczach. Kto tego nie widział nie zrozumie.
      Lebron ma może i lepsze warunki ale ich obu można porownac do wodzow prowadzących swoje armie. Gdyby „armia” MJ stanela naprzeciw armii LBJ to jestem pewien kto okazalby się lepszym przywodca i całej druzyny i w walce jeden na jeden.
      Dodam, ze MJ wcale nie był moim ulubieńcem wtedy. Pippen. To był gość. Zjadlby LBJ na sniadanie.

    • Wiadomo. Jordan i jego Bulls w latach 90′ to była maszyna z generałem, który ma największy talent w całej lidze i wielką siłę mentalną. Też nie widzę przy wymianie ciosów szans dla Cavs w starciu z Bulls Jordana. To byłaby rzeźnia.

    • Przeciw Bulls 1991, 1992, 1993, 1996 i 1997 Cavs nie miałoby żadnych szans. Z tymi w 1998 być może by mieli.

    • Pippen zjadłby Jamesa na śniadanie ? A pamiętasz jak zniszczył Pippena psychicznie Rodman, gdy grał jeszcze w Pistons ? Albo szopkę Pippena w playoff 1994 ? Aż tak twardy to on nie był. Owszem był w Top 10 w latach 90′, ale nie miał charakteru, by być opcją nr 1. Był za to chyba najlepszą drugą opcją w całej historii nba – idealnie dopasowaną do Jordana. Graczem kompletnym robiącym wszystko na parkiecie. Podobnie zresztą stylowo gra James. Sądzę, że wiele było świetnych opcji nr 2 w historii nba np: Jabbar w latach 80′ przy Magicu czy Bryant 2000-2002 przy Shaqu, ale Pippen 1991-1998 przy Jordanie robił największe wrażenie. Błędnym założeniem jest jednak, że Pippen był drugim najlepszym zawodnikiem w latach 90′ po Jordanie.
      Byli lepsi od niego np: Malone, Barkley, Oloajuwon, Shaq. A może nawet Ewing.

    • Śmieje się teraz głośno bo po raz pierwszy gdyby nie obrażanie od idiotów legoat, dostałby ode mnie łapkę w górę. Chłopak w końcu powiedział jak jest. Można narzekać na Jamesa, że poszedł do Miami oraz na to, że jest największym płaczkiem w NBA ale jego zasług i tytułów nikt mu nie odbierze. To pierwszy facet od czasów Jordana który tak zdominował koszykówkę. Stracą największych z list wszech czasów w wielu statystykach i tego nie da sie podważyć. Dla mnie to obecnie największa gwiazda w lidze i nikt obecnie nie może się z nim równać mimo, że zdecydowanie wolę KD i Kawhiego to na razie nie można ich z nim porównywać. Wiem, że wiele osób się obrazi ale powinniśmy się cieszyć, że mamy możliwość oglądania faceta który wpisze się na pewno w top 5 całej historii NBA oraz pojedynki gdy całe drużyny spinają się na Cavs byleby pokonać Jamesa (sam się cieszę gdy taki Boston lub Wizards z nimi wygrywają i Gortat daje mu czapy).
      Pozdrawiam

    • Ale Wojtolas pierdolisz farmazony.pierwszy od czasów Jordana?a Kobe?Duncan?Shaq?Nowitzki?Nash?Masz zjebany łeb

    • Owszem zastanawiałem sie nad Spurs i nad Lakers bo oni rzeczywiście dominowali a akurat Dirk jest moim ulubieńcem, ale zauważ, że od czasów Bryanta którego nazywali drugim Jordanem nie było aż takiej gwiazdy. Teoretycznie później tylko Lebrona do Jordana porownywali. I Lebron cały czas walczy o mistrza i ma staty które robią wrażenie. Nikt nie miał aż takich statystyk z ludzi których wymieniłeś.
      I taka drobna dygresja: uważaj na słowa bo piszesz z dorosłymi ludźmi ktorzy wyrażają swoje opinie a nie chca tutaj nikogo obrazić. Więc swoje wulgarne komentarze zachowaj dla swoich kumpli z podwórka i nie zaśmiecaj forum.
      Pozdrawia laik koszykówki

    • Wojtolas-,tu sie nie ma co zastanawiac,bo pominales takie nazwiska chociazby tylko w Spurs czy La,ze szok.I zauwaz,ze niektorzy z tych ktorych wymienil kaczmi,grali na innych pozycjach, inna byla ich rola w zespole,ale dostawal tez w d…e od niektorych w finale(TD),wiec porownywanie ich statystyk z Lbj……..?

    • Tyle, że Bryant był tylko i aż marną kalką Jordana. Każdy to wie kto śledził ich kariery i widział bardzo wiele meczy ich obu.

    • Ok.ale to mialo byc porownanie wymienionych przez Kaczmi m.in KB z LBJ a nie MJ.

    • Co do KB Jordanem na pewno nie byl,bo taki byl tylko jeden,a jezeli jak mowisz byl kalka,to czy aby na pewno marna?Z gory zaznaczam,ze nie bylem fanem KB?.

    • Tim no właśnie chodzi mi o porównanie samych zawodników, głównie właśnie patrząc przez pryzmat statystyk. Właśnie o to mi chodzi również, że o Spurs zawsze mówiło się, że grają mega zespołową koszykówkę a Kobe miał Shaqa a później Gasola (wiem, wiem LBJ też jak wygrywa ma dwóch do pomocy). Jednak staty nie kłamią i to mimo wszystko Lebron robi największą różnicę. Pomimo to wolałem oglądać dwa wspomniane wyżej zespoły i dla nich zarywałem noce. Jeśli chodzi o Lebrona zarywałem noce tylko gdy grali z Mavs dla Dirka Nowitzkiego.
      Widzę, że też ktoś tu Wizards ogląda 😛
      Pozdrawiam

    • I nie chodzi mi o to, żeby wychwalać Lebrona pod niebiosa tylko strasznie mnie irytuje jak o jednym z najlepszych zawodników jedzie się jak po łysej kobyle. Tak samo nie lubię jak o drużynie która jest obecnie najszybszą drużyną i rzuca masę punktów też się źle pisze, że to pajace i tylko za 3 pkt rzucają a nic nie potrafią. Napisałem co myślałem i wydaje mi się, że nie jest to jakąś wielką brednią. Każdy ma swoje zdanie i mam nadzieję, że będziemy przyjemnie dyskutować a nie obrzucać się błotem i rzucać tezy niczym nie poparte.

    • Następny palant który przepisuje,porównuje z neta statsy.Tu się robie masakrycznie.Ale coż gimby się nudzą.NBA, Wojtolas wstydu oszczędz,ludzie mają internet i mogą sobie wsystko sprawdzić.

    • Skutecznie odstraszacie od tego forum. Czlowiek pisze o kulturze i o szacunku do siebie i zostaje opluwany. Pisze post, stawiam tezę i staram się ją w jakiś sposób potwierdzić i co? Ktoś stwierdza , że jestem palant z gimbazy i przepisuje statystyki. Powiedz mi kolego w którym poście przepisuje jakąkolwiek statystykę?? Rozumiem, że niektórzy sie ze mną nie zgadzają i mówią dlaczego(podają argumenty) ale takich bzdur jak wypisujesz to nie znoszę. Jednak odrobina przyzwoitości na forum to zdecydowanie za duże wymagania.

    • Poza tym nie uważam, żeby przepisywanie statystyk było czymś złym i bardzo lubię gdy NBA przytoczy jakieś fajne cyferki i potwierdzi swoje zdanie liczbami i ja nie muszę później tego szukać. Na tym właśnie to polega, że starasz się potwierdzić swoje zdanie a nie kogoś obrazić rzucając mięsem. Najwidoczniej jestem za stary żeby zrozumieć że dziś najlepiej klikają się wyzwiska i dlatego tak strasznie mnie to irytuje.
      Pozdrawiam

    • Wojtolas, nie trudz się daremnie, kiedyś na tej stronie byly głębokie rozważania i dyskusje, potem w gimbazach zaczeli chyba zakladac wifi

    • Chodzi o to, że BRyant w najlepszych sezonach rzucał 45-46% z gry, gdy Jordan 52-55%. W playoff podobnie.
      Średnie Bryanta 25 pkt na mecz w sezonie regularnym i playoff też takie sobie. Jordan w playoff średnia 33,4 pkt na mecz – najwyższa w całej historii nba. W sezonie regularnym 30,1 pkt na mecz też najwyższa w historii, ale spadła mu gdy wrócił do Wizards w wieku 39-40 lat, bo po odejściu z Bulls w 1998 miał 31,5 pkt na mecz.
      Do tego Bryant był też gorszy po drugiej stronie parkietu. Był niezłym obrońcą, ale nie tak dobrym jak Jordan. Repertuar zagrań i wachlarz umiejętności Bryanta był imponujący, ale Jordan był jeszcze lepszy. To ile sposobów miał Jordan na rozwiązanie akcji powodowało, że nie dało się go bronić.

    • Uważam, że Lefloop nigdy nie zbliży się do Jordana. Jest zasadnicza różnica miedzy nimi ba nawet Bryantem, otóż wspomniana dwójka to prawdziwi liderzy, którzy nie płaczą po mediach, że on chce tego czy tamtego bo nic nie wygramy. Lefloop wie, że jest coraz starszy a pierscieni wciąż brak. Pamiętam jak Jordan podczas playoffów wziął za pysk Rodmana i powiedział mu co ma grać a co Rodman zrobił? spuścił pysk i robił co mu Jordan kazał. Ile już sytuacji widziałem z Lefloopem jak mu cisneli koledzy z drużyny a on jak cipa siedzi cicho i płacze po mediach. Taki jest właśnie Lefloop i oprócz fantastycznych cyferek może okazać się, że faktycznie zostanie najlepszym w historii, ale porażek w finałach NBA i kto wie może pobije tym samym rekord Lakersów w największej liczbie przegranych finałów. Oby czego mu z serca życzę.

    • Bryant płakał, że odejdzie, jeśli nie ściągną gwiazd. Pofarciło się im, bo Bynum zaczął błyszczeć, a Gasola dostali za frytki. Amnezja z Bryantem ? Taki Jordan odmówił Barkleyowi, gdy ten chciał dołączyć do Bulls. Bryant by od razu go wziął.

    • Niezły żart z tym najlepszym w historii. Talent i umiejętności koszykarskie gorsze od Jordana. W zdobywanie punktów gorszy od Jordana. W obronie gorszy od Jordana. Mentalnie słabszy od Jordana. Pierścieni ma o 3 mniej. MVP sezonu o 1 mniej. MVP finałów o 3 mniej. Porażek upokarzających w prime więcej ma James.

    • James ma mały repertuar zagrań i jest słaby technicznie. To już Bryant bił na głowę pod tym względem Jamesa, a gdzie Bryantowi do Jordana. James jest sztywny jakby miał kołek w krzyżu i wykorzystuje, że przepisy obronne są takie, że prostym dwutaktem można seryjnie zdobywać punkty, bo nie można bronić. Do tego te jego dwutakty często mają 3, a nawet 4 kroki. Kiedyś graczy ze słabszą techniką kozłowania wygwizdaliby sędziowie przy tak ewidentnych krokach, bo nie było zlituj dla tych co mają słabą technikę. Przy starych przepisach James by dostał parę czap od Mutombo, Robinsona czy Olajuwona i szybko, by spokorniał widząc , że wchodząc prosto dwutaktem na kosz to nic nie daje 🙂
      Porównaj sobie jakie piruety robił Jordan, by przełamać obronę rywala, a w jak prosty sposób można wchodzić na kosz przy obecnych przepisach obronnych. Do tego przy takim Rodmanie, Barkleyu czy Ewingu chłopak by się zapłakał. Ktoś pamięta jak Rodman walczył o każdą zbiórkę rzucając się na twardy parkiet czy nawet w trybuny. Dzisiejsza liga w porównaniu do tamtej wygląda jak liga cip. Walka generała Jordana kontra generał James jest prosta do rozstrzygnięcia. Wynik jest łatwy do przewidzenia. Jordan potrafił ujarzmić nawet Rodmana.

    • Wielu analityków podkreślało, że przy obecnych przepisach obronnych Jordan w swoim prime 1987-1993 miałby średnie punktowe w granicach 40-42 pkt na mecz.

    • NBA- zejdź na ziemie. Prawie każdy twój komentarz to gdybanie. Mogło by być tak jak mówisz, ale mogło by być też 100 innych rozwiązań. To zawsze będzie teorią, i tylko teorią. Powołujesz się na analityków? Myślisz że wszystko można przewidzieć? Czy przewidziałeś że Cle wygra z GSW w 2016 po pierwszych 4 meczach? Czy przewidziałeś że Leicester będzie mistrzem Anglii? Sądząc po tym jak wszystko prosto tłumaczysz, to nie. Analitycy też w tych przypadkach nie dawali im szans. Sport jest nieprzewidywalny. Nie da się go przeczytać i nauczyć na pamięć. Zapamiętaj to sobie. Przestań gdybać i wymyślać scenariusze, które nie będą miały nic wspólnego z rzeczywistością.

    • Chcesz powiedzieć że Lbj jest na tym samym poziomie technicznym co MJ?
      Podobnej głupoty nie przeczytałem od nikogo na tym forum.

    • No proszę, odezwał się ten, który nie pisze tego samego haha 😀 Sens twoich komentarzy (tak jak w przypadku legoata) zawiera się w twoim nicku. Nie musisz ich nawet pisać

  2. „”””Ostatni raz na tym poziomie w play-offach punktował w 2009 – podczas swojego czwartego sezonu na ligowych parkietach. To jest absolutnie niesłychane.”””………
    Gwoli ścisłości. Kto to pisze ? W 2009 James grał już 6 sezon. A 4 raz to był dopiero w playoff, bo w pierwszych dwóch sezonach nie awansował jego zespół do nich.

  3. James to pozimo nieosiagalny dla nikogo obecnie, to dominator i zwyciezca.

    Beztalencia z gsw to dziewczynki loosery, ktore dostaly kolejnego loosera. A wiadomo, ze jesli do loosera doloaczy kolejny looser to powstanie megalooser ha ha

    • Czyli podobnie jak twoja matka połączyła się z twoim ojcem i też powstał megalooser

  4. Najpierw nauczcie się liczyć. W przedostatnim zdaniu pisze że sezon 2009 był dla Lebrona 4 w karierze. Ale LBJ zaczął karierę w 2003 roku, a więc był to jego 6 sezon ciołki matołki.

  5. Postaram się napisać najprościej jak się da. Od 1991 roku oglądam wszystkie finały NBA. Porównywanie lat 90 i 00 jest bezsensowne. Powód prosty – koszykówka ewoluuje. No nikt z was mi nie powie, że widzi centra Billa Cartwrighta rzucającego trójki. Kolejna rzecz – w latach 90 drużyny były bardziej zbilansowane. Patrząc tylko pod kątem Chicago. Jordan lider- Pippen człowiek od wszystkiego, Rodman specjalista od defensywy, Kukoc super opcja z ławki, Harper zadaniowiec itp. Kobe zdobył 5 tytułów – ale 3 z nich w prime-time niejakiego Shaquilla O’neala. W momencie gdy Kobe wział na siebie odpowiedzialność za losy finałów (ten z Detroit) skończyło się klęską – a przypomnieć trzeba, że w składzie byli Karl Malone i Gary Payton – tak ten sam który później zdobył majstra z Miami w 2006 (tak jakby ktoś pisał, że był już w LA stary). Kolejna różnica między wspomnianą dwójką i LeBronem jest taka, że i Jordan i Kobe zdobywali mistrzostwa z najlepszym trenerem w historii – Philem Jacksonem z innymi albo nie wchodzil do PO, albo z nich szybko odpadali. James zawsze wprowadzał do finałów trenerów debiutantów – Browna, Spoelstre, Blatta czy później Lue. O statystykach nie chce pisać bo Bron powoli wymazuje wspomnianą dwójkę z kolejnych statystyk. Zaraz padnie argument o liderowaniu itp. Nie wiem jak można nazwać inaczej to, że LeBron otoczony amatorami w wieku 22 lat wprowadził Cavs do finału (można mowić, że te finały to była klęska fakt.) W wieku 22 lat – Jordan rozgrywał 2 sezon na parkietach NBA, Kobe zdobył wprawdzie tytuł z LA, ale nie on był wtedy liderem, bo O’neal zdominował finały. Kolejny argument, że LeBron nie potrafi grać w meczach ważnych. Przypomnieć należy mecz Clev – Detroit,Miami – Indiana, Miami- Boston, I całe ubiegłoroczne finały a i kilka gamewinnetów w play-off by sie znalazło. Warto dodać tylko jeszcze jedną kwestię. Jordan był zwykle liderem zespołu w punktach. LeBron w ubiegłym roku był liderem wszystkich kluczowych statystyk. Chodz mi o to, że Jordan nie musiał się martwić o bloki, zbiórki itp bo miał od tego armie. A ubiegłoroczne finały pokazały, że Lebron wzniósł się na jeszcze wyższy poziom liderowania.

    • Według mnie po chuj to pisałeś?To temat o chicago i mistrzostwa czy o lbj???

    • To jakbyś czytał ze zrozumieniem mistrzu to wiedziałbyś, że przez to odnosiłem się do porównań LBJ z Jordanem. Ale ten aspekt wiedzy pozostał w gimnazjum.

Skomentuj legoat Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here