Anthony Edwards, jeden z najbardziej dynamicznych młodych graczy w NBA, stanął niedawno w obliczu niecodziennego wyzwania, które wymusiło na nim fundamentalną zmianę w jego grze. W po-meczowym wywiadzie gwiazdor Minnesota Timberwolves ujawnił, że jego rutyna przy rzutach wolnych została publicznie skrytykowana i obnażona przez Marka Cubana, byłego właściciela Dallas Mavericks. To nieoczekiwane zdarzenie, w połączeniu z intensywną, pełną trash talku rywalizacją z Jaylenem Brownem, skłoniło popularnego Ant-Mana do refleksji nad swoimi nawykami i mentalnością.
Anthony Edwards przyznał, że jego poprzedni sposób wykonywania rzutów wolnych był niezgodny z przepisami – zanim piłka uderzyła w obręcz, koszykarz niemal za każdym razem przekraczał linię. Jak się okazało, ten drobny mankament został wyśledzony i nagłośniony przez Marka Cubana. Wciąż aktualny mniejszościowy współwłaściciel Dallas Mavericks w trakcie minionego offseason wystąpił w programie „Road Trippin”, gdzie pokusił się o krytykę sędziów za to, że ci pozwalali liderowi Minnesota Timberwolves na łamanie zasad.
– Spójrzcie na Anthony’ego Edwardsa, kiedy wykonuje rzut wolny. Za każdym razem przekracza linię. Jeśli pamiętacie, kiedyś wysyłałem podobne nagrania z Shaqiem… i zaczęli mu to odgwizdywać, więc musiał poprawić swój styl wykonywania rzutów wolnych – mówił, cytowany przez Tony’ego Lieberta ze Sports Illustrated.
O ile w przeszłości zazwyczaj komentarze 67-latka – zwłaszcza te dotyczące pracy arbitrów – bywały ignorowane, tym razem wyszło inaczej. Wygląda na to, że ktoś rzeczywiście wziął się za robotę, ponieważ gdy po sobotnim zwycięstwie 119:115 nad Boston Celtics Ant-Man został zapytany o zmianę swojej rutyny i rezygnację z dodatkowego kroku, ujawnił, że powiedziano mu, iż nie może już tego robić.
– Jakiś sławny gość wrzucił coś na Instagram albo powiedział w podcaście coś o moich rzutach wolnych i zwrócił na to uwagę wszystkich, więc musiałem to zmienić… Teraz sędziowie mówią mi: „Nie możesz przekraczać linii.” Więc musiałem zmienić całą swoją rutynę. Myślę, że to był ten facet, który kiedyś był właścicielem Mavs – przyznał Edwards od razu dając do zrozumienia, że wie, kto za tym stoi.
Skutki były szybkie i odczuwalne. 24-latek został zmuszony do tego, by całkowicie zmodyfikować swój rytuał wykonywania osobistych, co nie przyszło mu łatwo. Jak sam powiedział: – Rzuty wolne to sinusoida, bo wciąż próbuję przywyknąć do tej nowej rutyny. Nie mam wymówki, powinienem trafiać, ale to dlatego czasem nie wiem, czy piłka wpadnie. Uczę się nie przekraczać linii.
Wygląda na to, że Cuban, który uwielbia narzekać na rzuty wolne (kiedyś ujawnił, że Mavericks zgłosili do władz ligi kwestię tego, że Giannis Antetokounmpo, gwiazdor Milwaukee Bucks, potrzebuje zwykle około 10 sekund na wykonanie takiej próby, jednak w tym przypadku nic nie udało się ugrać) dopiął swego, przynajmniej w pewnym stopniu. Inna sprawa, że w swojej dotychczasowej karierze Ant-Man był całkiem skutecznym egzekutorem, trafiając średnio 80,5% wszystkich rzutów zza linii. Wprawdzie nie wiadomo, kiedy dokładnie wprowadził zmianę, to póki co nie wygląda na to, żeby wpłynęła ona na jego celność jakoś wyjątkowo negatywnie – w tym sezonie trafia rzuty wolne ze średnią przewyższającą nawet tę z całej kariery – 82,3%.
– To jest trudne, ale przy tym, ile czasu spędzam na hali, nie powinno aż tak mnie męczyć – dodał Edwards. Przy okazji koszykarz Timberwolves zdradził, że nad nowym nawykiem pracował już latem, oddając codziennie po około 200 prób zza linii, by utrwalić prawidłowy ruch. Właściwie nie miał innego wyjścia – wkrótce po komentarzu Cubana został dosłownie zasypany wiadomościami przez kolegów po fachu i trenerów, którzy ostrzegali go, że musi coś zmienić, zanim sędziowie dobiorą mu się do skóry. Jak widać – póki co wyszło na dobre.
Oprócz zmian technicznych, Anthony skupił się również na zaciętej rywalizacji z Jaylenem Brownem, który w meczu pomiędzy ich drużynami rzucił 41 punktów. Chociaż Edwards starał się jak najlepiej go kryć, a sam również zapisał na swoje konto 39 „oczek”, przyznał, że lider Celtics trafił kilka niezwykle trudnych rzutów.
Ostrą wymianę zdań między oboma koszykarzami wywołał szczególnie jeden moment. Po trafieniu szczególnie trudnego rzutu JB rzucił w stronę przeciwnika, że ten jest „za mały”. Ant-Man uznał jednak, że gracz z Bostonu w tej konkretnej sytuacji zaprezentował więcej szczęścia niż umiejętności.
– Stary, to był chyba najbardziej fartowny rzut w historii – skwitował. Brown zdecydował się na szybką ripostę, mówiąc: – To nie szczęście, to praca.
Rzecz jasna, znając Edwardsa, nie mógł to być koniec tej wymiany zdań. Obrońca Minnesoty szybko podważył słowa swojego adwersarza, zresztą w typowy dla siebie sposób. Jak powiedział: – Pomyślałem sobie: „Taa, jasne. Znajdź mi kogoś, kto trenuje rzuty z odchylenia z łokcia odbijane od tablicy.”
Mimo tej niezbyt zawoalowanej złośliwości, gwiazdor Timberwolves przyznał jednak, że prowokacja Jaylena podziałała na niego mobilizująco i naprawdę go obudziła. Gdy jednak dziennikarze dopytali, czy jego własny późny rzut zza łuku był wynikiem pracy czy szczęścia, bez wahania odparł: – Szczęście, mówię szczerze. Ale ja wiedziałem, że to wpadnie. Nie wiem, czy on miał taką samą pewność przy swoim rzucie – dlatego w jego przypadku to był po prostu zwykły fart.
Zmiana nawyków wymuszona publicznym obnażeniem błędu oraz gorące starcia na boisku pokazują, że nawet największe talenty NBA muszą ciągle się doskonalić, a uwaga krytyków, nawet tych tak kontrowersyjnych jak Mark Cuban, może stać się katalizatorem zmian. W przypadku Anthony’ego Edwardsa widać to na załączonym obrazku. Świadczy o tym jeden z najlepszych liczbowo sezonów, w którym jak dotąd 24-latek notuje średnio 28,7 punktu, 4,6 zbiórki, 3,7 asysty i 1,4 przechwytu.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!










