Wejście do elitarnego grona najlepszych strzelców w historii NBA zazwyczaj wiąże się z powszechnym uznaniem, jednak historyczny wyczyn Bama Adebayo przeciwko Washington Wizards wywołał w lidze niespodziewaną burzę. Środkowy Miami Heat zapisał się na kartach historii, zdobywając 83 punkty – drugi najlepszy wynik w dziejach ligi – przy skuteczności 20/43 z gry oraz 36/43 z linii rzutów wolnych. Podczas gdy część środowiska zarzuca mu „nieetyczne” nabijanie statystyk w meczu, którego losy były już dawno rozstrzygnięte, Draymond Green z Golden State Warriors stanął w zdecydowanej obronie zawodnika z Florydy, nie szczędząc ostrych słów pod adresem malkontentów.
W najnowszym odcinku swojego podcastu czterokrotny mistrz NBA w ostrych słowach odniósł się do głosów krytyki sugerujących, że Bam Adebayo powinien opuścić parkiet przed końcową syreną. Draymond Green, znany ze swojego bezkompromisowego podejścia do rywalizacji, skierował swoją frustrację w stronę tak zwanych niepisanych zasad koszykówki, które nakazują zaprzestanie agresywnej gry ofensywnej przy wysokim prowadzeniu.
– Na serio chcecie, żeby Spo [Erik Spoelstra] przejmował się tamtą organizacją i zdejmował Bama Adebayo z parkietu, żeby nie pozwolić mu gonić rekordów? Nienawidzę tych wszystkich głupawych niepisanych zasad, że nie powinno się zdobywać punktów tylko dlatego, że prowadzicie. Chrzanić to. Ta mentalność przegranych, którą mają niektórzy ludzie na tym świecie, jest po prostu do bani – grzmiał Dray podczas transmisji.
Zawodnik Golden State Warriors podkreślił, że obowiązek zatrzymania rywala spoczywa na drużynie przeciwnej, a nie na sztabie szkoleniowym drużyny, która jest w danym meczu na prowadzeniu. Weteran NBA odpalił się jeszcze bardziej, mówiąc: – „Powinieneś zdjąć go z gry, bo prowadzicie tak wysoko.” — A kto tak twierdzi? To nie jego wina, że oni są po prostu żenujący.
Dla Greena argumentacja o słabości przeciwnika – w tym przypadku Washington Wizards – jest całkowicie nieistotna w kontekście historycznej wagi tego osiągnięcia. Zwrócił on uwagę na fakt, że Adebayo od samego początku narzucił niesamowite tempo, już w pierwszej kwarcie zdobywając 30 punktów i schodząc na przerwę z dorobkiem 43 „oczek”. Według skrzydłowego Golden State, tak spektakularny start naturalnie predestynował Bama do ataku na historyczne wyniki.
– Bam Adebayo zdobył 83 punkty. Porozmawiajmy o tym. Za 20 czy 30 lat w księgach rekordów dalej będzie stało: Wilt Chamberlain – 100 punktów, a zaraz za nim: Bam Adebayo – 83. I nigdzie nie będzie napisane, że grali przeciwko Washington Wizards, którzy byli wtedy beznadziejni – zauważył Green, podkreślając trwałość statystyk nad okolicznościami meczu.
36-latek skrytykował również tezę, jakoby wyczyn jego młodszego kolegi po fachu był niczym więcej, jak tylko „polowaniem” na punkty: – Widzieliśmy w NBA mnóstwo przypadków, gdy ktoś gonił za statystykami i sztucznie „pompował” swoje liczby, ale nikt nie nabił sobie w ten sposób aż takiego wyniku. Nieważne, jak to zrobisz — zdobyć 83 punkty w meczu NBA to po prostu coś szalonego
W tle całej dyskusji wybrzmiewa również wsparcie Greena dla trenera Miami Heat, Erika Spoelstry, który mimo wysokiej przewagi zdecydował się zostawić swojego lidera na parkiecie, by ten mógł prześcignąć należący do Kobe’ego Bryanta wynik 81 „oczek”. Doświadczony szkoleniowiec sam zresztą uciął spekulacje, stwierdzając krótko: – Nie zamierzam nikogo przepraszać. Kropka.
– Mam za to ogromny szacunek dla Spo. Ile razy widzimy, jak trenerzy zdejmują zawodników z parkietu, jakby chcieli powiedzieć: „i tak już mamy przewagę, więc trzeba zachować ducha sportu” i tak dalej. Chrzanić to. Nie mogę uwierzyć, że robi się aż taki szum wokół tego, że Bam Adebayo zdobył 83 punkty, jakby w jakiś sposób oszukiwał czy coś w ten deseń. Dajcie spokój – skwitował Green, wyrażając podziw dla odwagi szkoleniowca i podzielając jego sentyment.
Sam Adebayo, chociaż przyznał, że ostatnie dni były dla niego „emocjonalnym rollercoasterem”, zdaje się pozostawać niewzruszony na głosy „kanapowych trenerów”. Gwiazdor Heat podkreślił, że będąc tak blisko wielkości, każdy sportowiec o mentalności zwycięzcy dążyłby do jej osiągnięcia, a idolizowany przez niego Kobe z pewnością nie prosiłby o zmianę mając 70 punktów na dziewięć minut przed końcem meczu.
Dzięki zwycięstwu nad Wizards i późniejszej wygranej z Milwaukee Bucks, Heat przedłużyli swoją serię zwycięstw do siedmiu, awansując na szóste miejsce w Konferencji Wschodniej. Co prawda po tym występie Bam Adebayo może spodziewać się jeszcze większej uwagi ze strony defensorów w całej lidze, to jednak słowa Draymonda Greena przypominają, że w sporcie na najwyższym poziomie pogoń za historią nie powinna być powodem do krytyki, lecz uznania.










