Wiele wskazuje na to, że tegoroczne playoffy – a nawet play-iny – mogą odbyć się bez Phoenix Suns. Zespół przegrał już cztery mecze z rzędu i wypadł poza pierwszą dziesiątkę Konferencji Zachodniej.
Phoenix Suns to jedna z najsmętniejszych historii tego sezonu. Kolejny już rok z Devinem Bookerem, Kevinem Durantem i Bradley’em Bealem, a ekipa z Arizony w końcówce sezonu regularnego rozpaczliwie walczy choćby o sam awans do turnieju play in. Jeszcze w styczniu udawało im się utrzymywać ósme miejsce, po czym wygrali tylko 3 z 13 meczów w lutym i sytuacja mocno się skomplikowała. Obecnie z bilansem 35-41 zajmują dopiero 11. pozycję, a do TOP10 tracą 1,5 meczu. Przed nimi już tylko 6 meczów, w tym starcia z Boston Celtics, OKC Thunder, Golden State Warriors i New York Knicks…
Czy to oznacza, że zobaczymy Bookera i Duranta poza play-offami? Jest na to spora szansa. W ostatnich 10 meczach Suns mają dopiero 29. defensywę ligi, będąc lepsi tylko od fatalnych i przetrzebionych kontuzjami Philadelphia 76ers. Nie wygląda to na materiał playoffowy. Wygląda to bardziej na materiał do przebudowy.
Innego zdania jest jednak Devin Booker. 28-letni lider składu zaznacza, że żadna przebudowa nie wchodzi w grę:
– Nigdy nie będę częścią żadnej przebudowy. Zawsze będziemy rywalizować i próbować zdobyć mistrzostwo – twierdzi Devin Booker w rozmowie z Loganem Murdockiem z The Ringer.
To bardzo mocna deklaracja, biorąc pod uwagę obecną sytuację w Suns. Można by to odczytywać tak, że jeśli dojdzie do jakiegoś „resetu” w Arizonie, to Booker nie chce być tego częścią i zamierzałby odejść. Sam jednak dodaje, że zamierza spędzić całą karierę w Phoenix:
– Po drugiej stronie trawa nie zawsze jest bardziej zielona. Ludzie zawsze chcą zmienić swoją sytuację, a kończą w jeszcze gorszej i się w tym gubią. Nikt nigdy nie pokocha cię tak, jak drużyna, która wybrała cię w drafcie – dopowiada Devin Booker… Uderzając pośrednio w swojego kolegę z drużyny, Kevina Duranta?
Suns w ostatnich 10 meczach nie tylko mają prawie najsłabszą obronę w lidze: grając w tempie zaledwie 96,45 posiadań na mecz (27. miejsce), tracą jednocześnie piłkę w aż 14,8% swoich akcji (24. miejsce). Żeby jakkolwiek ratować grę w obronie, trener Mike Budenholzer daje miejsce w pierwszej piątce dwóm debiutantom, Ryanowi Dunnowi i Collinowi Gillespie. Jeśli debiutanci muszą ratować cię w obronie, to wiesz, że twój zespół nie działa.
– To dołujące. Kiedy grasz z tego rodzaju talentem w składzie, bezsprzecznie oczekujesz mistrzostwa. Nasz pierwszy wspólny rok, kiedy zgrywaliśmy się ze sobą, był naszym momentem, kiedy wygraliśmy dwa mecze z Denver. Od tego czasu jest top swego rodzaju równia pochyła – zauważa Booker, odnosząc się do playoffów 2023, kiedy Suns w drugiej rundzie przegrali 2-4 z późniejszymi mistrzami Denver Nuggets.
Wszystko tu idzie na przebudowę. Zwłaszcza fakt, że przed nami ostatni rok w umowie 36-letniego Kevina Duranta, którego Suns próbowali przehandlować już latem. Czy będzie to przebudowa na zasadzie całkowitego resetu i pozyskiwania picków w drafcie? Mamy niemal stuprocentową pewność, że nie. Nowy właściciel Suns, Matt Ishbia, od startu swojego urzędowania pokazuje, że zamierza grać „all-in” i zawsze ściągać duże nazwiska. Ściągnie więc pewnie zbliżającemu się do trzydziestki Devinowi Bookerowi kolejne gwiazdy i rzeźbienie zacznie się od początku. No ale przynajmniej Booker, jak sam odważnie zaznacza, „nie będzie częścią przebudowy”.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!