Tydzień temu Stephenowi Curry’emu brakowało 16 celnych rzutów za trzy punkty, aby zostać liderem wszech czasów w tej kategorii. Dziś brakuje mu tylko dwóch „trójek”, aby wyprzedzić Raya Allena. Wszystko więc wskazuje na to, że Curry pobije ten rekord dziś w nocy w Nowym Jorku, w hali Madison Square Garden – miejscu dla niego szczególnym, bo niektórzy uważają, że wielka kariera Stepna rozpoczęła się 8 lat temu właśnie w MSG. Dziś historia zatoczy koło.


Był rok 2013 (sezon 2012/2013). Trenerem Warriors był Mark Jackson (dopiero w rozgrywkach 2014/15 funkcję szkoleniowca objął Steve Kerr i od razu wygrał mistrzostwo). Dla Klaya Thompsona był to drugi sezon w NBA (średnia 16,6pkt na mecz).

Draymond Green dopiero debiutował w najlepszej lidze świata – częściej grał na pozycji niskiego skrzydłowego, ale spędzał na parkiecie zaledwie 13 minut średnio (2,9pkt 3,3zb 0,7ast).

Dla Stephena Curry’ego był to już czwarty sezon w NBA, ale pierwszy bez Monty Elisa w składzie Golden State Warriors. Władze klubu zrezygnowały wtedy z grania dwoma niskimi zawodnikami na obwodzie. Po 7 latach Ellis, który rzucał wtedy ponad 20 punktów na mecz został wytransferowany do Milwaukee Bucks. „Wojownicy” postawili na Stepha, który wracał po poważnej kontuzji – w sezonie 2011/12 zagrał tylko w 26 spotkaniach.

Sezon 2012/2013 był dla Stepha przełomowy – pierwszy bez Ellisa, co oznaczało większą swobodę w ataku, ale tak naprawdę świat usłyszał o Stephie Currym 27 lutego 2013 roku. To po tym meczu w Madison Square Garden wszyscy w USA zaczęli mówić „ten dzieciak jest wyjątkowy, czeka go wielka przyszłość”.

27 lutego 2013 roku Warriors grali w Nowym Jorku. Knicks, czyli druga najlepsza wtedy drużyna na Wschodzie (bilans 54-28 na koniec rozgrywek) podejmowali mało popularnych Warriors. Wtedy nikt nie traktował poważnie „Wojowników” oraz Curry’ego. Zmieniło się to po tym spotkaniu.

Co prawda Knicks wygrali 109:105, ale Stephen Curry zdobył 54 punkty – trafiając 11/13 rzutów za 3 punkty! Dodał do tego 6 zbiórek, 7 asyst i 3 przechwyty (statystyki tego spotkania znajdziecie tutaj).

Zachwytów Currym nie było końca. Mecz niesamowity, spektakularne statystyki, ale co najważniejsze – zrobił to w Madison Square Garden na oczach kibiców jednego z najważniejszych miast na świecie, gdzie swoje siedziby mają największe korporacje i stacje telewizyjne.

Nie bez powodu na mecze w MSG motywują się najlepsi. Historia, klimat i cała otoczka sprawiają, że każda z gwiazd NBA, kiedy przyjeżdża do Nowego Jorku, to chce w tej hali zagrać jak najlepiej – pokazać się i zapisać w historii.

To przecież w Madison Square Garden w piątym meczu po powrocie do NBA w 1995 roku Michael Jordan zdobył 55 punktów. To w MSG w 2008 roku LeBron James rzucił 50 punktów i zabrakło mu dwóch zbiórek do triple-double, aby w 2009 zdobył 54 punkty (wtedy zabrakło mu jednej zbiórki do triple-double). To w Nowym Jorku Kobe Bryant i James Harden rzucili kiedyś po 61 punktów.

To miejsce wyjątkowe, kultowe dla zawodników i kibiców. Dlatego tak symboliczny będzie dziś rekord Stepha.

Wracając jeszcze do historii – sezon 2012/13 Warriors zakończyli z bilansem 47-35 i zajęli 6. miejsce na Zachodzie. W pierwszej rundzie wygrali z Denver Nuggets, którzy mieli 3. miejsce 4-2, ale w drugiej rundzie musieli uznać wyższość San Antonio Spurs (2-4).

Skrót meczu Knicks – Warriors z 2013 zobaczycie tutaj:

A całe spotkanie tutaj:

Wielka kariera Stepha zaczęła się w Madison Square Garden, a dziś historia zatoczy koło. Curry potrzebuje zaledwie jednej celnej trójki, aby wyrównać rekord Raya Allena pod względem liczby celnych rzutów z dystansu w historii NBA, a dwóch, aby ten rekord pobić.

Dziś, czyli w nocy z wtorku na środę Warriors zagrają w Nowym Jorku, a mecz będzie transmitowany w stacji TNT, co nadaje mu dodatkowego znaczenia (transmisja na cały kraj zawsze podnosi rangę spotkania sezonu zasadniczego).

Patrząc na poniższe zestawienie warto zwrócić uwagę, że Ray Allen potrzebował aż 1300 meczów, aby trafić 2973 rzuty za 3. Tymczasem Curry rozegrał dopiero 788 spotkań (w sezonach zasadniczych), ma 33 lat, a w każdym sezonie rozgrywanych jest przecież 82 mecze. Może więc poprzeczkę ustawić naprawdę wysoko. Przebicie granicy 4000 celnych rzutów z dystansu brzmi niewiarygodnie, ale nie jest nierealne.

Warto też dodać, że rekord celnych rzutów z dystansu w jednym meczu należy do Klaya Thompsona, a nie Curryego, który dokonał tej sztuki 14 razy.

14 – Klay Thompson (Warriors) 29.10.2018

13 – Zach LaVine (Bulls) 23.11.2019

13 – Stephen Curry (Warriors) 7.11.2016

12 – Stephen Curry (Warriors) 27.02.2016

12 – Donyell Marshall (Raptors) 13.03.2005

12 – Kobe Bryant (Lakers) 7.01.2003

Aż 20 razy zawodnicy NBA trafili 11 razy za trzy w jednym meczu. 

Steph Curry trafił 11 „trójek” aż 10 razy w karierze.

Przygotujcie się dziś na wielki mecz! A może przy okazji Steph spróbuje pobić rekord Klaya? gdyby to było takie proste, to na pewno spróbowałby tego wcześniej.

Curry czuje tę presję. Zobaczcie na jego ostatnie mecze i liczbę oddawanych rzutów z dystansu.

Pierwszy raz w karierze w dwóch meczach z rzędu spudłował co najmniej 10 „trójek”.

Początek spotkania KnicksWarriors o godz. 1:30 czasu polskiego – noc w z wtorku na środę.





5 KOMENTARZE

  1. statystyki z tego meczu w MSG pokazują, że Curry nawet na sekundę nie siadł na ławce. Coś takiego się dziś nie zdarza

  2. haha, do hejterów: Curry ma najwyższy procent skuteczności na powyższej liście, a pozycje i odległość z jakich rzuca trójeczki jeszcze tą statystykę podbijają

Skomentuj Leszek Anuluj odpowiedź

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj