Wydarzeniem minionego tygodnia było najpierw przekroczenie 200 celnych rzutów za trzy Kona Knueppela, a potem pobicie rekordu debiutantów pod tym względem w lidze. Przyjrzymy się także jednemu z najlepszych ofensywnych występów drużyny w historii NBA. W raporcie nie zabraknie jednak również statystyk związanych z pudłowaniem rzutów. Zapraszamy na przegląd statystycznych ciekawostek z parkietów NBA minionego tygodnia.
- Kon Knueppel w poprzedni czwartek był na ustach wszystkich – a przynajmniej tych śledzących statystyki NBA. Jego 8/12 z dystansu w meczu przeciwko Indianie pozwoliło pobić rekord Keegana Murraya i na 22 mecze do końca sezonu mieć najwięcej (wtedy 209) trójek w historii debiutantów. W kolejnym meczu Kon dorzucił jeszcze dwie celne próby i aktualnie jego licznik wskazuje 211. Murray – były już rekordzista – w 2023 bił rekord Donovana Mitchella z 2018, a ten o dwie trójki wyprzedzał Damian Lillarda z 2013. Średnia Knueppela to ok. 3.5 celnej trójki na mecz i jeśli by ją utrzymał i zagrał we wszystkich meczach do końca sezonu miałby szansę trafić około 280-290 trójek w sezonie, a to wynik w okolicach 12-15. miejsca w historii licząc wszystkich graczy bez względu na staż, nie tylko debiutantów.
- Knueppel wyróżnia się na tle debiutantów NBA nie tylko pod względem sumy celnych trójek, ale również liczby meczów w których trafiał do kosza seryjnie. Gracz Hornets w 18 meczach tego sezonu trafiał 5 lub więcej trójek – najwięcej w historii debiutantów (poprzedni rekord Saddiqa Beya z 2021 to 13), a w siedmiu meczach trafiał 6 lub więcej trójek – także najwięcej w historii debiutantów (poprzedni rekord to 6 takich meczów Jalena Greena z 2022 i Keegana Murraya z 2023). We wspomnianym czwartkowym meczu po raz czwarty w karierze miał 7 lub więcej trójek – i to także rekord w historii debiutantów (poprzedni rekord to 2 takie mecze Brandona Jenningsa, Landry Shameta, Cobi White’a, Keegana Murraya i GG Jacksona), oraz po raz drugi w karierze trafił 8 rzutów dystansowych – również najwięcej w historii debiutantów, bo żaden nigdy nie rzucał 8 trójek dwukrotnie w sezonie.
- Kevin Durant w dwóch ostatnich meczach przeciwko Orlando i Miami rzucał odpowiednio 40 i 32 punkty. W tym pierwszym występie zaliczył 73. w karierze mecz z co najmniej 40 punktami (10. miejsce w historii, o 2 mecze mniej niż Steph Curry) oraz przekroczył 32 000 punktów w karierze (6. miejsce w historii). Jeszcze przed końcem tego sezonu, za kilkanaście meczów, Durant powinien prześcignąć Michaela Jordana na liście wszech czasów. Wspomniane mecze były jednocześnie 431. i 432. występem Duranta z co najmniej 30 punktami. Gracz Rockets najpierw zrównał się, a potem wyprzedził pod tym względem Kobe Bryanta na piątym miejscu w historii NBA. Teraz 3 mecze z osiągniętą granicą 30 punktów brakują mu do czwartego na liście Karla Malone’a. W czołówce są Wilt Chamberlain (516 meczów z min. 30 punktami), MJ (562) i LBJ (575). Przeciwko Orlando Durant trafił przy tym wszystkie 10 rzutów wolnych i zagrał po raz 77. z co najmniej dziesięcioma celnymi rzutami z linii bez pomyłki. Nikt w historii NBA nie miał więcej takich meczów, a Durant zwiększył swoją przewagę nad Jamesem Hardenem do trzech takich występów.
- Brandin Podziemski we wtorek w drugim meczu z rzędu wyrównał rekord zbiórek w karierze – podobnie jak w zeszłą niedziele miał 15 zbiórek z ławki. Podziemski został tym samym 20. w historii przypadkiem z linijką 15-15 z ławki w minimum dwóch meczach z rzędu – w obu rzucał 18 i 16 punktów. Nie mieliśmy takiego przypadku od prawie 8 lat i występów Domantasa Sabonisa i Enesa Kantera, a w XXI wieku takie mecze z rzędu z ławki grali jeszcze tylko Hassan Whiteside i Timofey Mozgov. Oczywiście wśród 19 poprzednich przypadków nie było nigdy żadnego obwodowego. Niewielu obwodowych miało w ogóle po co najmniej 15 zbiórkek w dwóch meczach z rzędu grając jako starter – jedynie Jordan Goodwin w 2024, Russell Westbrook kilka razy (2017-2021), Fat Lever w 1986 i Richie Guerin w 1960.
- Shai Gilgeous-Alexander rzucił 30 punktów w niedzielnym meczu przeciwko Dallas i do rekordu Wilta Chamberlaina pod względem meczów z rzędu z osiągniętą granicą 20 punktów brakuje Kanadyjczykowi jeszcze tylko trzech występów – ten z niedzieli był 123. takim, Wilt miał 126. Shai pobił za to analogiczny rekord, ale licząc jedynie mecze wyjazdowe. Dotychczasowym było 58 Chamberlaina, Gilgeous-Alexander zaliczył 59. taki z rzędu. Ostatni raz miał mniej niż 20 punktów na wyjeździe w ostatnim swoim wyjazdowym występie sezonu 2023/24 – w marcu 2024 w Nowym Jorku (19 punktów). W kolejnych czterech do końca tamtego sezonu nie zagrał i swoją wyjazdową serię meczów co najmniej dwudziestopunktowych zaczął z początkiem sezonu 2024/25.
- W poprzednim tygodniu pisaliśmy o 6/26 z gry Jalena Greena i o tym, że nie było w lidze tak słabej skuteczności przy tylu oddanych rzutach od dwóch lat. Cade Cunningham przebił ten wynik w zeszły poniedziałek, trafiając tylko 5 z 26 rzutów w meczu przeciwko Spurs. W NBA nie było występu z tylko 5 celnymi rzutami i co najmniej 26 oddanymi (albo skutecznością poniżej 20% przy min. 26 rzutach) od 8 lat, a w ciągu ostatnich 55 lat było tylko 5 takich występów: Donovan Mitchell w 2018 (5/26), Lou Williams w 2018 (5/26), Allen Iverson w 2005 (5/28), MJ w 2001 (5/26) i Mike Mitchell w 1980 (5/26).
- Zostajemy przy kiepskich skutecznościach – Scotty Pippen w poniedziałkowym meczu przeciwko Kings rzucił 6 punktów, ale wszystkie z linii rzutów wolnych. Z gry przestrzelił wszystkie 8 prób, a jakby tego było mało zaliczył 7 strat w 22 minuty na parkiecie. Szósty raz, od kiedy notowane są straty w NBA, zawodnik ma występ z 0/8 z gry (lub gorzej) i z co najmniej 7 straconymi piłkami. Poprzednicy to: Stephon Marbury w 1997 (0/8 z gry + 7 strat), Billy Owens w 1995 (0/8 i 7), Tom Gugliotta w 1992 (0/8 i 7), Bimbo Coles 1991 (0/8 i 7) i Ray Williams w 1981 (0/15 i 8 strat).
- Dwight Powell w czterech meczach ubiegłego tygodnia oddał 10 rzutów z gry i 10 z linii rzutów wolnych. W całym sezonie gracz Mavericks trafił 45/69 rzutów z gry i 47/72 z linii rzutów wolnych i jest jedynym klasyfikowanym w rankingach zawodnikiem z większą liczbą oddanych rzutów wolnych niż z gry. Ostatnim zawodnikiem rzucającym częściej z linii niż z gry na przestrzeni sezonu (przy min. 60 rzutów oddanych) był DeAndre Jordan 10 lat temu – zresztą z historycznie rekordowym współczynnikiem FTr (stosunek rzutów wolnych do rzutów z gry), wynoszącym 1.219. Powell ma szanse być 17. graczem w historii z takimi proporcjami rzutów. Oprócz Jordana w XXI wieku więcej wolnych niż rzutów z gry oddali też Omer Asik w sezonie 2011, Michael Ruffin w 2009, Chris Andersen w 2006, Danny Fortson w 2005, Zendon Hamilton w 2004 i Reggie Evans w 2003. Na koniec sezonu Powell odda zapewne więcej niż po 70 rzutów z gry i linii rzutów wolnych (skoro teraz ma 69 i 72) i ta lista się jeszcze zawęzi.
Garść statystyk drużynowych:
- Boston Celtics wygrali w piątek z Brooklyn Nets 148-111, trafiając 52/78 z gry (30/44 za 2 i 22/34 za 3). Skuteczność 66.7% z gry jest ex aequo 38. najwyższą w historii ligi (rekord 70.7% Spurs z 1983), a 64.7% za 3 przy 20 celnych to już naprawdę rzadkość – były tylko 2 lepsze wyniki skuteczności przy 20 celnych – Wizards w 2020 i Spurs w 2012 trafiali po 20/30 za 3. W czwartkowym meczu Celtics zdobywali ponad 1.6 punktu z rzutu, czyli osiągnęli wskaźnik eFG (efektywnej skuteczności) na poziomie 80.8%. To najlepszy wynik w historii ligi – oczywiście drużyny przed erą rzutów trzypunktowych miały znacznie trudniej takie osiągać. Drugi raz przekroczona zostaje granica 80%eFG, po meczu Bucks z końcówki zeszłego sezonu (80.4%). Dodajmy jeszcze rzuty wolne – 22/27 Celtics to 81.5%, czyli więcej niż 1.6 punktu z akcji rzutowej i w ten sposób 80.8%eFG podnosi się do 82.3% wskaźnika True Shooting (TS uwzględnia wszystkie rzuty z meczu, eFG tylko rzuty z gry). Gracze Milwaukee we wspomnianym meczu z kwietnia byli jednak lepsi na linii i mieli w sumie 82.5%TS, a Celtics z czwartku są w tej kategorii na 2. miejscu w historii NBA.
- Efektywność ofensywy możemy przeliczać również dzięki punktom zdobywanym na posiadania – niezależnie od skuteczności (można mieć słabszą skuteczność, ale więcej zbiórek w ataku lub mniej strat). Celtics w meczu z Nets mieli wskaźnik ORTG na poziomie 157.3 (czyli 157 punktów na 100 posiadań) i od kiedy można wyliczać tempo gry jest to 5. wynik w NBA. Co ciekawe, w styczniu kiedy wygrywali z Clippers 146-115 mieli ORTG na poziomie 160.8 (trzeci wynik w historii). Najlepsi byli Pacers z marca zeszłego roku ze 163 punktami na 100 posiadań w meczu z Wizards wygranym 162-109. Oczywiście, wszystkie powyższe rekordy i miejsca w czołówkach ataku Celtics można odwrócić i odnieść do negatywnych rekordów obrony Nets.
Na kolejne podsumowanie statystycznych ciekawostek z NBA zapraszamy wyjątkowo za tydzień!










