Rozgrywający Golden State Warriors korzysta z wolnego czasu, gra w golfa i udziela się w mediach. 30-latek rozegrał już 9 sezonów w lidze. Z tej okazji Curry’emu zebrało się na wspominki.


W czasie wizyty u Billa Simmonsa Stephen Curry opowiedział anegdotę związaną z jego Draftem. Dwukrotny MVP ligi uważa, że nie został wybrany przez Minnesota Timberwolves z powodu…golfa!

– Mój człowiek David Kahn [w 2009 roku prezes Minnesoty Timberwolves – przyp. red.] . Nie mam pojęcia, gdzie on teraz jest. Nie wiem, czy ta historia kiedykolwiek ujrzała światło dzienne. Wszyscy wiedzą, jak ja kocham golfa i gram w wolnym czasie. W kuluarach mówiło się, że [Kahn] nie wybrał mnie w drafcie przez to, że Minnesota jest zimna i nie mógłbym grać tyle w golfa, ile bym chciał i to uczyniłoby mnie nieszczęśliwym – powiedział Curry.

Strata Timberwolves była zyskiem Warriors. Minnesota miała w tamtym drafcie 5. i 6. numer, a Curry został wybrany z 7. Zamiast trzykrotnego mistrza NBA, drużyna z Minneapolis wzięła dwóch innych rozgrywających: Ricky’ego Rubio z piątką i Jonny’ego Flynna z szóstką.

O ile Rubio przez 8 lat był pierwszym wyborem na tej pozycji, tak o Flynnie nikt już nie pamięta. Hiszpan też nie spełnił pokładanych w nim nadziei i przed rokiem został wytransferowany do Utah Jazz.

Curry wyrósł na świetnego koszykarza i niezłego golfistę. Ostatnio rozgrywający GSW wziął udział w turnieju Web.com Tour’ Ellie Mae Classic. Nie poszło mu jednak najlepiej, bowiem 30-latek zakończył zmagania na ostatnim miejscu. Na parkiecie radzi sobie jednak zdecydowanie lepiej.

Kto wie, jak wyglądałaby dzisiejsza liga, gdyby David Kahn podjął inną decyzję. W 2013 roku drużyna z Minnesoty rozstała się ze swoim prezydentem, a sam Kahn pracuje w drugiej lidze francuskiej.

Najwięcej na tej decyzji zyskało Golden State Warriors. Drużyna z Kalifornii wygrała trzy razy rozgrywki NBA, a sam Curry zmienił całą ligę. Tylko Timbervolwes mają kogo żałować.

autor: Dawid Paluch

Warto nas obserwować:

Szukasz strojów meczowych, t-shirtów, bluz i innych ubrań oraz akcesoriów z logo swojej ulubionej drużyny NBA? Sprawdź ofertę oficjalnego sklepu Nike. Nike jest głównym partnerem NBA.





9 KOMENTARZE

  1. Przepuszczasz taką okazję jak Stephen Curry i lądujesz w drugiej lidze rozgrywek europejskich. O ile nie może dziwić wybór Rubio, o tyle nie do zrozumienia jest – czym tak imponował Jonny Flynn, by odpuścić dzieciaka z tak cudownym rzutem?

    • W tamtych czasach ten wybór nikogo nie szokował. Obaj zapowiadali się co najwyżej na solidnych grajków, żadnych tam AllStarów. Flynn był świetnym atletą z niezłym rzutem, Curry słabiutkim atletą, ale rzut miał bajeczny. Różnie to się mogło ułożyć – Steph trafił na świetnych ludzi w Oakland i jego kariera rozbłysła wręcz nieprawdopodobnie. A przecież równie dobrze mógł skończyć jak np. Jimmer Fredette. A Flynn tak naprawdę nigdzie nie dostał poważnej szansy i jego kariera przepadła.
      Polecam stronkę nbadraft.net – znajdziesz tam charakterystyki graczy z czasów studenckich. Porównaj sobie obu i przekonasz się, że wtedy ten wybór wcale nie był taki oczywisty jak teraz.

  2. Curry jak wchodził do ligi to był „szklanym” zawodnikiem i wiele osób bało się że będzie co chwila doznawać kontuzji i nie poradzi sobie fizycznie. Na początku jego kariery zresztą tak było. Fakt że teraz to czołówka ligi nie tylko pod względem rzutu ale wtedy kto mógł wiedzieć. Rubio to był już ogarny w europie zawodnik, a Flynn fizycznie wyglądał bardzo dobrze i miał potencjał. Niestety Draft to no cóż… loteria Curry dobrze i mógł się załamać po kontuzjach albo skończyć jak fredette

Skomentuj Jerzu Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here