Kierownictwo Los Angeles Clippers przez długie miesiące próbowało rozwiązać problem związany z niekomfortową sytuacją PJ’a Tuckera. Skrzydłowy inkasuje miliony dolarów, ale nie ma dla niego miejsca w aktywnej rotacji klubu. Mimo to wszystko wskazuje na to, że 39-latek pozostanie w Mieście Aniołów na kolejny sezon.
PJ Tucker trafił do Los Angeles Clippers w listopadzie 2023 roku jako jeden z licznych elementów transferu Jamesa Hardena z Philadelphia 76ers na zachodnie wybrzeże. Początkowo skrzydłowy mógł liczyć na regularną grę jako zmiennik, ale z czasem został on odsunięty od aktywnej rotacji przez szkoleniowca Tyronna Lue.
Gra LAC zaczęła się wówczas układać i przez długie tygodnie 39-latek nie powąchał nawet parkietu. Do gry wrócił w lutym, ale rozegrał wówczas zaledwie trzy spotkania, w których nie zdobył nawet punktu. Miało to miejsce kilka dni po tym, jak publicznie zażądał wymiany do innego zespołu, za co został ukarany przez NBA grzywną w wysokości 75 tysięcy dolarów.
— Całe to gówno to je**ny żart — pisał Tucker na swoim profilu na Instagramie kilka godzin po zamknięciu rynku transferowego, co oznaczało dla niego pozostanie w Clippers.
Sytuacja Tuckera stała się niekomfortowa i uciążliwa. W ostatnich tygodniach rozgrywek zasadniczych Tucker wystąpił co prawda w kilku spotkaniach LAC jako starter, ale w play-offach pojawił się w grze dopiero w piątym i szóstym meczu przegranej serii z Dallas Mavericks (2-4). Wiele wskazuje również na to, że nie będzie dla niego miejsca w aktywnej rotacji na nadchodzący sezon.
Pomimo tego Law Murray z The Athletic informuje, że Clippers szykują się na zatrzymanie Tuckera w swoim składzie. Włodarze klubu próbowali znaleźć mu nowego pracodawcę zarówno w trakcie poprzednich rozgrywek, jak i w ostatnich tygodniach, ale bez żadnych efektów. Na ten moment większość ekip ma już przygotowane plany na grę, przez co trudno byłoby znaleźć 39-latkowi jakikolwiek transfer.
Na przeszkodzie stoi również kontrakt Tuckera, który za kolejny rok gry zainkasuje około 11,5 miliona dolarów. Taką ofertę otrzymał w 2022 roku od Sixers, którzy cenili jego umiejętności strzeleckie i waleczność w defensywie. Wiek zrobił jednak swoje i Tucker nie jest już tak efektywny.
Warto jednak zaznaczyć, że choć kilka miesięcy temu Tucker skrytykował kierownictwo Clippers za brak transferu, to ostatecznie zdecydował się wykorzystanie opcji zawodnika w swoim kontrakcie na sezon 2024/25, by nie stracić wspomnianych milionów, nawet jeżeli będzie kosztować go to brak gry.
Doniesienia zza oceanu sugerowały do niedawna, że Clippers zwolnią po prostu Tuckera, gdy ten wykorzysta swoją opcję, a dzięki przepisom NBA wypłacą mu zaległą kwotę na przestrzeni trzech kolejnych lat. Obecnie wiele wskazuje jednak na to, że 39-latek pozostanie częścią zespołu co najmniej do rozpoczęcia rozgrywek zasadniczych, ale jakikolwiek transfer w przyszłości wydaje się mało prawdopodobny.
Nie przegap najnowszych informacji ze świata NBA – obserwuj PROBASKET na Google News.