Wielkimi krokami zbliża się trade deadline. Jak wynika z doniesień Briana Windhorsta z ESPN, jednymi z głównych bohaterów okienka transferowego mogą być Cleveland Cavaliers.
W minionym tygodniu mieliśmy już dwa pomniejsze transfery i Cleveland Cavaliers mieli udział w jednym z nich. Oddali oni De’Andre Huntera do Sacramento Kings, pozyskując w zamian Dennisa Schroedera i Keona Ellisa. Istnieje spora szansa, że na tym ruchy Cavaliers się nie skończą. Jak podaje Brian Windhorst w programie Monday Sports Center, ekipa z Ohio przewija się w zakulisowych transferowych doniesieniach:
– Jedną z drużyn, o których dużo się słyszy, są Cleveland Cavaliers. […] Rozglądają się, czy mogą zrobić jeszcze więcej. Ich drużyna trochę rozczarowuje […] – mówi Brian Windhorst z ESPN.
Cavaliers, w istocie, rozczarowują w tym roku. Drużyna, która od kilku sezonów rozpatrywana jest jako jeden z głównych faworytów konferencji wschodniej, notuje bilans 30-21, zajmując dopiero 5. pozycję. To bardzo nisko, biorąc pod uwagę kontuzje Jaysona Tatuma i Tyrese’a Haliburtona – liderów dwóch czołowych drużyn wschodu z zeszłego sezonu. Droga do wygrania wschodu wydawała się dla Cleveland prosta. Cavs tymczasem mocno zawodzą.
Windhorst zwraca uwagę na trzy potencjalne motywy, którymi mogą kierować się Cleveland Cavaliers przed nadchodzącym trade deadline. Pierwszym z nich jest zwolnienie miejsca w składzie, by stworzyć przestrzeń na podpisanie gwarantowanej umowy z Nae’Qwanem Tomlinem. 25-letni skrzydłowy gra w Cleveland na mocy two-way kontraktu. Tomlin robi w tym sezonie na tyle dobre wrażenie, że klub może chcieć związać się z nim dłuższą umową. Spędza on na parkiecie średnio po 17 minut na mecz, notując 6,6 punktu, 3,2 zbiórki i 0,9 asysty, dokładając po 0,8 przechwytu i 0,6 bloku. Suche liczby nie robią wrażenia, ale jego minuty są dla zespołu naprawdę efektywne. Oddanie De’Andre Huntera w ostatnim transferze mogło być spowodowane po części właśnie niespodziewanym rozwojem Tomlina.
Drugim potencjalnym ruchem Cavs jest odsunięcie od składu Lonzo Balla. Fakt, że po tych wszystkich latach przerwy spowodowanej kontuzjami, Ball wrócił do regularnego grania, jest pokrzepiająca wiadomością. Niestety, prezentuje jednak ułamek dawnej jakości. Trafia w tym sezonie absolutnie fatalne 30% rzutów z gry, ograniczając się niemal wyłącznie do rzutów z dystansu, które stanowią aż 4,2 z pięciu oddawanych przez niego na mecz prób. Ball ma w kontrakcie 10 mln dolarów za obecny i 10 mln dolarów za przyszły sezon – ten będzie jednak opcją drużyny.
W końcu jednak Windhorst wskazuje na trzeci motyw potencjalnych ruchów Cavaliers. Klub ze stanu Ohio może wziąć udział w jednym z dużych transferów, które najpewniej czekają nas w trade deadline. Wiemy, że do wyjęcia jest Giannis Antetokounmpo, Ja Morant, a od dziś także James Harden:
Cavs, mający bardzo rozczarowujący sezon, mogą chcieć wstrząsnąć nieco składem, którego trzon pozostaje niezmienny od dłuższego czasu. Według źródeł Briana Windhorsta, zarząd Cleveland uważnie obserwuje również rynek „grubych ryb”.










