Milwaukee Bucks próbują dać wszystkim do zrozumienia, że to oni chcą być drużyną aktywnie pozyskującym nowych zawodników przed nadchodzącym trade deadline. Receptą na bolączki zespołu, a zarazem zaspokojeniem potrzeb Giannisa Antetokounmpo ma być transfer Dejounte Murraya.
Pod nieobecność Giannisa Antetokounmpo osłabieni kadrowo Milwaukee Bucks wygrali tylko dwa z ośmiu kolejnych spotkań, co postawiło ich w zdecydowanie gorszej sytuacji. Grek już do gry, a od tego czasu Kozły zaliczyły trzy zwycięstwa w czterech spotkaniach, ale ich rywale — Chicago Bulls, Charlotte Hornets (dwukrotnie), Washington Wizards — nie należą do ligowej czołówki, więc z ekscytacją należy się jeszcze wstrzymać.
Potencjalny transfer Giannisa, który ewidentnie jest sfrustrowany obecnym położeniem zespołu i brakiem większych nadziei na zmianę tego stanu rzeczy w przyszłości, to obecnie jeden z najgorętszych tematów w lidze. Kierownictwo Kozłów zarzeka się, że jeżeli 31-latek chce podejść, to będzie musiał powiedzieć to wprost, a do tego czasu oni będą skupiali się na zapewnieniu mu wsparcia.
Kolejnym kandydatem — bo w ostatnich tygodniach mówiło się już o kilku — ma być Dejounte Murray z New Orleans Pelicans. Bucks już w przeszłości byli zainteresowani jego usługami, kiedy ten reprezentował jeszcze barwy San Antonio Spurs czy Atlanta Hawks, ale do takiego transferu nigdy ostatecznie nie doszło.
Murray od początku bieżących rozgrywek przechodzi rehabilitację zerwanego ścięgna Achilesa w prawej nodze. Najświeższe doniesienia mówią, że już na dniach ma rozegrać swój pierwszy mecz, co może pomóc radzącym sobie ostatnio fatalnie Pels. Podopieczni Jamesa Borrego przegrali bowiem sześć ostatnich spotkań, co ponownie zrzuciło ich na ostatnie miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej.
W Pelicans prawie nikt już nie jest bezpieczny. Derick Queen oraz Jeremiah Fears pozostają dwójką, wokół której klub będzie chciał najprawdopodobniej budować swoją przyszłość, ale Zion Williamson, Trey Murphy III, Herbert Jones czy właśnie Dejounte Murray mogą wkrótce trafić do innego klubu.
Kontrakt Murraya gwarantuje mu obecnie zarobki rzędu 30,8 milionów, a następnie 32,8 miliona dolarów za rozgrywki 2026/27. W kolejnym sezonie może natomiast skorzystać z wartej 30,7 miliona opcji zawodnika. Wiele może więc zależeć od tego, jaką formę zaprezentuje po powrocie na parkiet.
Jeżeli będzie on jedynie cieniem zawodnika sprzed urazu, to o transfer przy obecnej umowie może być piekielnie trudno. Jeżeli dały czas będzie w stanie notować coś około 18/8/7, to jeden z chętnych może zdecydować się pociągnąć za spust i sprowadzić go do siebie.
Murray musi jednak zapracować sobie na swoje minuty. Wspomniany Fears jest obecnie wyjściowym rozgrywającym i z uwagi na ambitne plany związane z jego osobą, trudno wyobrazić sobie sytuację, w której jest odsunięty od gry. Jego zmiennikiem jest natomiast ulubieniec kibiców i prawdziwy walczak Jose Alvarado. Murray ma bogate doświadczenie w grze na „dwójce”, gdzie są już jednak Trey Murphy III oraz Jordan Poole.










