Sytuacja Phoenix Suns zahacza już o miano dramatycznej. Ekipa z Arizony jest już jedynie o kilka kroków od utraty wszelkich szans na występ w turnieju play-in. Przed porażka minionej nocy swoim optymizmem próbował dzielić się Bradley Beal, co nie spotkało się jednak z pozytywnym odzewem.
Minionej nocy Phoenix Suns przegrali znacząco z Boston Celtics i tym samym zaliczyli już piątą z rzędu porażkę, która oddala ich od miejsca premiowanego grą w turnieju play-in. Zanim jednak podopieczni Mike’a Budenholzera wybiegli na parkiet hali TD Garden, na pytania przedstawicieli mediów odpowiedział Bradley Beal.
Zawodnik przyznaje, że kibice ekipy z Arizony mają wszelkie prawo do wszelkiej krytyki w jego kierunku ze względu na liczbę spotkań, które opuścił w bieżących rozgrywkach. Obrońca ma obecnie na swoim koncie jedynie 49 występów, a dodatkowo z uwagi na przeciętną dyspozycję część z nich rozpoczynał z ławki rezerwowych.
— To oczywiście nie jest idealna sytuacja, to nie jest nic przyjemnego. Nie czerpiesz z tego radości. Kontrolujesz to, co możesz kontrolować – i to wszystko, co mogę zrobić. Zawsze powtarzam, jak ważna jest dostępność, i właśnie z tego powodu mam do siebie największe pretensje, ale czasem tak już bywa, los bywa przewrotny. Jedyne, co mogę zrobić, to trzymać głowę wysoko i nadal pracować nad sobą. Sztab był świetny, moje ciało jest w lepszym stanie i czuję się teraz naprawdę dobrze. Mam nadzieję, że tak już zostanie.
Minionej nocy Beal pojawił się na parkiecie po raz pierwszy od 16 marca — od jakiegoś czasu znów w wyjściowym składzie — i spędził w grze aż 30 minut. Zaliczył jednak katastrofalny występ, pudłując wszystkie siedem rzutów z gry i kończąc zawody z zaledwie jednym punktem, a także czterema zbiórkami, pięcioma asystami, trzema przechwytami i jednym blokiem.
Tercet Durant — Booker — Beal zaliczył jedynie 37. wspólnych występów przestrzeni dwóch ostatnich lat i odnotował w nich bilans 19-18. Po starciu z Celtics liczba ta nie wzrosła, bo cały czas kontuzjowany pozostaje Kevin Durant. Jego nieobecność nie ułatwia sytuacji Suns, którzy w dalszym ciągu zajmują 11. miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej i tracą obecnie dwa zwycięstwa do zajmujących 10. pozycję Sacramento Kings.
Przed starciem z Celtics Beal próbował zachować optymizm i przekonywał, że Suns są jeszcze zdolni namieszać w tegorocznych play-offach. Kluczem będzie jednak zdrowie, czyli aspekt, którego brakuje obecnie Phoenix.
— Wciąż możemy powalczyć [w play-offach]. Oczywiście musimy być zdrowi, wrócić do pełni sił, być do dyspozycji. W play-offach wszystko może się zdarzyć, ale mamy utalentowany zespół i wierzymy w to, co potrafimy. Musimy tylko dać sobie szansę, żeby to pokazać — przekonywał zawodnik.
Terminarz Suns nie napawa optymizmem. W nocy z niedzieli na poniedziałek zmierzą się z New York Knicks, po czym czekają ich starcia z rozpędzonymi Golden State Warriors oraz Oklahoma City Thunder. Ostatni mecz rozgrywek zasadniczych to co prawda starcie z Sacramento Kings, ale zanim do niego dojdzie, ekipa z Arizony może stracić już szansę na grę w turnieju play-in.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!