Miniona noc to pięć meczów, z czego losy prawie wszystkich z nich rozstrzygnęły się dopiero w czwartych kwartach. Houston Rockets zdominowali Nets i nie mieli większych problemów z przerwaniem niefortunnej serii porażek z nowojorczykami we własnej hali. Niespodziankę w Detroit sprawili Miami Heat, którzy wręczykli Tłokom ich pierwszą porażkę u siebie od końcówki listopada. Sixers zgodnie z planem ograli Mavs, a 16. występ z dorobkiem 30+ punktów w tym sezonie zaliczył Tyrese Maxey. Boston Celtics mieli sporo problemów z Sacramento Kings, ale nieskuteczność rywala i seria trafień Browna i White’a zapewniła im ostatecznie zwycięstwo. Na zakończenie nocy popis swoich umiejętności dał Kawhi Leonard, który poprowadził Clippers do triumfu, zdobywając aż 45 punktów.



Brooklyn Nets – Houston Rockets 96:120

Statystyki

  • Houston Rockets bez większych problemów pokonali na wyjeździe Brooklyn Nets 120:96, odnosząc tym samym czwarte zwycięstwo z rzędu i przełamując serię sześciu porażek z nowojorczykami w ich hali.
  • Kevin Durant znów wcielił się w rolę lidera. Kontrolował tempo gry swojego zespołu i był blisko double-double. W końcowym rozrachunku zdobył 22 punkty i rozdał rekordowe w tym sezonie 11 asyst.
  • — Śledzicie mnie wystarczająco długo, by wiedzieć, że próbuję po prostu grać w odpowiedni sposób, niczego nie wymuszając, choć czasem się to zdarza. Dzisiaj [Nets] celowo skupiali się na odebraniu piłki z moich rąk. Popełniłem sześć strat, ale czuję, że zaliczyłem też kilka dobrych akcji — mówił po meczu KD.
  • Amen Thompson był najskuteczniejszym zawodnikiem Rockets  (23 punkty, 6 zbiórek, 6 asyst; 10/12 z gry) i odegrał kluczową rolę w ofensywnych zrywach zespołu. Alperen Şengun wrócił z kolei po dwumeczowej przerwie spowodowanej urazem łydki i zanotował 20 punktów, 6 zbiórek oraz 6 asyst, trafiając 8 z 12 rzutów z gry.
  • Houston ustawiło mecz już na początku. Podopieczni Ime Udoki trafili pierwsze siedem rzutów i szybko odskoczyli na 16:5, schodząc następnie na przerwę z 11-punktowym prowadzeniem. Decydujący był początek trzeciej kwarty, w którym Rockets trafili pięć pierwszych trójek i w kilka minut powiększyli przewagę do 25 oczek.
  • Jabari Smith Jr. (14 punktów, 6 zbiórek; 2/6 zza łuku) i Tari Eason (15 punktów, 9 zbiórek; 2/2 za trzy) dali solidne wsparcie z dystansu. Obaj trafiali po dwie trójki w kluczowym fragmencie meczu.
  • Nets nie byli w stanie nawiązać walki bez Michaela Portera Jr. oraz kontuzjowanych rozgrywających. Przez cały mecz ani razu nie objęli prowadzenia. Cam Thomas zdobył 21 punktów dla Brooklynu, a Ziaire Williams dołożył 14.

Detroit Pistons – Miami Heat 112:118

Statystyki

  • Detroit Pistons nie przegrywają w tym sezonie zbyt często przed własna publicznością. Klęska z minionej nocy to ich pierwsza tego typu wpadka od 28 listopada, kiedy to lepsi okazali się Orlando Magic.
  • Miami Heat zbudowali przewagę jeszcze przed przerwą (54:63), a po zmianie stron rozpoczęli trzecią kwartę od serii 15:2, uciekając nawet na 22 oczka. Wydawało się, że losy spotkania są już przesądzone, ale rezerwowi Detroit, z Paulem Reedem na czele, dali impuls pod koniec trzeciej kwarty i zmniejszyli straty do 13 punktów.
  • W czwartej kwarcie Tłoki ruszyły jeszcze do pogoni i na niespełna minutę przed końcem zbliżyły się na dwa punkty po trójce Javonte’a Greena. Kluczowe akcje należały jednak do przyjezdnych z Florydy. Jaime Jaquez Jr. trafił ważny rzut z półdystansu, a Norman Powell wykorzystał rzuty wolne, pieczętując w ten sposób wygraną Heat.
  • Powell był wprost nie do zatrzymania w ofensywie. Zdobył 36 punktów i był głównym powodem, dla którego Heat długo kontrolowali spotkanie. Bam Adebayo dołożył solidne double-double w postaci 15 punktów i 14 zbiórek, dominując pod koszem szczególnie w pierwszej połowie.
  • Cade Cunningham starał się utrzymywać Detroit w grze, kończąc mecz z 31 punktami, 11 asystami i ośmioma zbiórkami. Wchodzący z ławki Marcus Sasser dorzucił 18 oczek.
  • Pistons (25-9) wciąż utrzymują się na pierwszym miejscu w tabeli Konferencji Wschodniej, ale po ich piętach depczą już New York Knicks (23-10). Heat z kolei zbliżyli się do czołowej szóstki i mają taki sam bilans jak zajmujący właśnie szóstą pozycję Magic (19-10).

Dallas Mavericks – Philadelphia 76ers 108:123

Statystyki

  • Choć Dallas Mavericks nie radzą sobie w ostatnim czasie najlepiej, to przed spotkaniem cały czas mogli poszczycić się serią pięciu z rzędu zwycięstw w meczach przed własną publicznością. Minionej nocy ta została jednak zakończona przez Philadelphia 76ers.
  • Zaczęło się po myśli gospodarzy, którzy za sprawą świetnej skuteczności Coopera Flagga (4/5) i Maxa Christie’ego (3/3) prowadzili po pierwszej kwarcie różnicą sześciu oczek. Druga odsłona to już jednak całkowita dominacja przyjezdnych (24:41), dzięki czemu na przerwę schodzili z dwucyfrową zaliczką (57:68).
  • Przez całą trzecią odsłonę przewaga Szóstek oscylowała w podobnych granicach. Dopiero na początku czwartej części Mavs zbliżyli się z wynikiem nawet na cztery punkty (94:98), ale odpowiedź w postaci serii Joela Embiida i Quentina Grimesa przesądziła o losach rywalizacji (96:107).
  • Tyrese Maxey zaliczył już 16. występ w tym sezonie z dorobkiem co najmniej 30 oczek. Tym razem rozgrywający zapisał na swoim koncie 34 punkty, 10 asyst, osiem zbiórek, dwa bloki i dwa przechwyty (14/24 z gry). VJ Edgecombe dorzucił 23 punkty, pięć zbiórek i cztery przechwyty, z kolei Joel Embiid miał 22 punkty oraz sześć asyst.
  • Po stronie Dallas najczęściej punktował Max Christie (18 oczek; 7/13 z gry). Anthony Davis dorzucił przeciętne 13 punktów i osiem asyst, z kolei Cooper Flagg odnotował 12 punktów, siedem zbiórek i siedem asyst.
  • Druga połowa grudnia nie należą do najbardziej udanych w wykonaniu Mavs. Ekipa z Teksasu przegrała siedem z ostatnich dziewięciu spotkań, a ich obecny bilans 12-23 plasuje ich na 13. miejscu w tabeli Konferencji Zachodniej.

Sacramento Kings – Boston Celtics 106:120

Statystyki

  • Jeszcze na początku czwartej kwarty na tablicy świetlnej widniał wynik 88:88, który sugerował, że czeka nas dziś fantastyczna końcówka. Boston Celtics pokrzyżowali jednak plany kibiców, którzy liczyli na emocje do ostatniej syreny.
  • Ofensywa Sacramento Kings posypała się wyraźnie i w ostatniej odsłonie nie była w stanie dotrzymać tempa rywalowi. Przyjezdni najpierw odskoczyli na dwa posiadania i utrzymywali przewagę w tej granicy przez kilka minut. Następnie akcję 2+1 zaliczył Jaylen Brown, trójkę sypnął Derrick White, a po odpowiedzi Russella Westbrooka duet ten trafił ponownie i Celtics prowadzili już 102:114.
  • Jaylen Brown był dziś kluczowym elementem układanki Joe Mazzulli. Obrońca popisał się podwójną zdobyczą w postaci 29 punktów i 10 zbiórek, choć popełnił też pięć strat (1/9 za trzy). Derrick White i Payton Pritchard dorzucili po 16 oczek, z kolei Sam Hauser miał ich tej nocy 15 (5/7 za trzy).
  • Po stronie Kings wyróżniał się przede wszystkim DeMar DeRozan (25 punktów, 6 asyst, 5 zbiórek), a także rezerwowi Dennis Schroder (18 punktów, 7 asyst) czy Keon Ellis (16 punktów; 6/10 z gry).
  • Sytuacja ekipy z Kalifornii? Bilans 8-26 daje im 14. miejsce w tabeli Zachodu, co nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem. Celtics odnieśli z kolei swoje szóste zwycięstwo w siedmiu ostatnich meczach.

Los Angeles Clippers – Utah Jazz 118:101

Statystyki

  • Kolejne spotkanie, którego wynik na początku czwartej kwarty zwiastował wyrównaną końcówkę. Los Angeles Clippers rozpoczynali ostatnią część gry na skromnym prowadzeniu (81:82), ale szybko odskoczyli na dwa/trzy posiadania. Kluczowa okazała się seria punktowa 11:0 autorstwa przede wszystkim Kawhia Leonarda, po której goście objęli 13-punktowe prowadzenie (94:107).
  • Utah Jazz próbowali jeszcze odrabiać straty, a ich niemoc przerwał Brice Sensabaugh. W szeregi gospodarzy znów wkradła się jednak nieskuteczność, wobec czego Kawhi zaliczył trzy kolejne trafienia z rzędu i przypieczętował w ten sposób zwycięstwo swojego zespołu.
  • Wygląda na to, że LAC zdołali w ostatnim czasie poukładać swoją grę i wrócić do optymalnego rytmu. Dla podopiecznych Tyronna Lue było to już bowiem szóste z rzędu zwycięstwo.
  • Wygrana Clippers to zasługa jednoosobowej armii w osobie Kawhia Leonarda. Skrzydłowy zdobył tej nocy az 45 punktów, do czego dołożył siedem zbiórek, trzy asysty, dwa bloki i dwa przechwyty (16/29 z gry, 6/16 za trzy). Wspierali go przede wszystkim James Harden (20 punktów, 7 asyst) oraz Nicolas Batum (14 oczek; 4/6 za trzy).
  • Najlepszym punktującym Jazzmanów był rezerwowy Kyle Anderson (22 punkty, 8 zbiórek, 2 bloki, 2 asysty). Brice Sensabaugh dorzucił 20 oczek, ale nie mógł wstrzelić się zza łuku (0/5). Drugoroczniak Cody Williams zapisał z kolei na swoim koncie 18 punktów.
  • Kawhi jest w ostatnim czasie nie do zatrzymania. Pięć poprzednich spotkań w jego wykonaniu (włączając to z Jazz) to średnie na absurdalnym poziomie 40,4 punktu, 7,8 zbiórki, 4,2 asysty, 2,6 przechwytu oraz 1,4 bloku na mecz (57,3% z gry i 46,8% za trzy).

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments