Starcie Orlando Magic z Utah Jazz mogło być potencjalnie jednym z ciekawszych meczów minionej nocy. W barwach Jazz debiutował bowiem Jaren Jackson Jr. i mogliśmy obejrzeć w akcji super-wysoką rotację zespołu z Jacksonem Jr. i Lauri Markkanenem. Widowisko było ciekawe owszem. Byłoby jednak lepsze, gdyby obie drużyny chciały ten mecz wygrać.
Starcie Orlando Magic z Utah Jazz zakończyło się wynikiem 120:117 dla gospodarzy, którzy wyrwali zwycięstwo dopiero po trafionych w końcówce przez Desmonda Bane’a rzutach wolnych. Można więc uznać, że Jazz się mocno postawili i powalczyli do samego końca o wygraną. Ten opis jednak nie do końca odpowiada rzeczywistości. Trener Will Hardy rozegrał bowiem całą czwartą kwartę… Bez czterech z pięciu starterów!
Nieobecność Keyonte George’a w końcówce była uzasadniona – już po kilkunastu minutach gry doznał groźnie wyglądającego urazu kostki, po którym opuścił boisko. Lauri Markkanen, Jaren Jackson Jr. i Jusuf Nurkic nie uszkodzili się jednak w żadnym momencie meczu, a w czwartej kwarcie nie powąchali już parkietu. Przed ostatnią częścią meczu Jazz prowadzili różnicą siedmiu punktów. Rezerwowi skutecznie tę przewagę roztrwonili.
Tak wygląda bardzo słabo skyrwane tankowanie.
Jaren Jackson Jr. w swoim debiucie dla Utah rozegrał więc tylko 25 minut, zdobywając 22 punkty, cztery zbiórki, trzy asysty i trzy przechwyty. Bardzo dobrze wyglądał u boku Lauri Markkanena (27 pkt). Za dobrze, żeby dokończyć mecz.
Przypomnijmy: Utah Jazz będa dysponować swoim wyborem w pierwszej rundzie draftu 2026 tylko jeśli będzie to pick w TOP8. Jeśli wypadną poza TOP8 draftu, oddają swój wybór do Oklahoma City Thunder. Eksperci wskazują, że najbliższy nabór jest dobrze obsadzony na czołowych pozycjach; całe NBA przygląda się z uwagą młodym gwiazdom jak AJ Dybantsa, Darryn Peterson, czy syn legendy Utah Jazz Carlosa Boozera, czyli Cameron Boozer.
Utah Jazz nie byli jedyną ordynarnie tankującą drużyną minionej nocy. Za wszelką cenę przegrac starali się też Washington Wizards, choć obrali inną strategię. Jazz nie wpuścili najlepszych graczy w czwartej kwarcie. Wizards z kolei nie wpuścili niemal całego składu przez cały mecz.
Raport z kontuzjami Washington Wizards jest jednym z najbardziej absurdalnych, jakie widzieliśmy od dawna. W starciu z Brooklyn Nets wciąż poza grą były dwie pozyskane w tegorocznym okienku gwiazdy: Trae Young i Anthony Davis. O tym drugim wiemy już, że najpewniej nie zagra w tym sezonie. Poza nimi, poza grą pozostało ośmiu innych, kluczowych dla rotacji Wizards graczy. Między innymi młode gwiazdy jak Alex Sarr (kostka), Kyshawn George (kolano), czy Bilal Coulibaly (plecy). Wszyscy trzej grali jeszcze mecz temu, kiedy udało się sensacyjnie ograć Detroit Pistons. Trzeba było odrobić to zwycięstwo, a rywal nie był „łatwy” – po drugiej stronie stanęli bowiem także tankujący Brooklyn Nets. Ci drudzy nie byli jednak równie bezczelni.

Misja zakończona powodzeniem. Ekipa z Brooklynu wygrała to starcie 127:113, przerywając serię trzech porażek. Washington Wizards są w bliźniaczej sytuacji co Utah Jazz. Jeśli ich pick w drafcie wypadnie poza TOP8, oddają go do Phoenix Suns.
Drużyny NBA bardzo wcześnie rozpoczęły w tym roku bezczelne tankowanie. Nic jednak dziwnego. „Rywalizacja” na dole tabeli jest w tym roku zacięta.










