Kapitan reprezentacji Polski był zjawiskowy w pierwszym meczu biało-czerwonych na turnieju o Mistrzostwo Europy. Nie tylko był jednym z najlepszych strzelców reprezentacji Polski, przede wszystkim jego obecność na parkiecie stwarzała przewagę również dla kolegów. W pomeczowej wypowiedzi podkreślił, że kluczem było pozbycie się jakiejkolwiek bojaźni.
Ponad 11 tys. gardeł wspierało reprezentację Polski w meczu otwierającym dla obu reprezentacji EuroBasket 2025. Kibice widząc, że ich doping niesie drużynę do zwycięstwa, z każdą minutą dawali z siebie coraz więcej. – Jeszcze w szatni przed meczem rozmawialiśmy o tym, że nie możemy się niczego bać, bo nasi kibice dadzą nam duży zastrzyk energii. Niewielu graczy z naszego zespołu jest przyzwyczajonych do gry przy tak dużej publiczności. Ja chciałem ich zmotywować, by grali odważnie – mówi Mateusz Ponitka.
Kapitan reprezentacji zanotował 23 punkty trafiając 8/13 z gry. Do tego dołożył siedem zbiórek. Jego wkład w ten wynik był znaczący, ale po meczu wiele mówiło się również o świetnym debiucie Jordana Loyda. – Znam Jordana od wielu lat. Bardzo ciężko pracowaliśmy nad tym, by jak najszybciej się do nas zaadaptował. Doskonale wiem, jaką dysponuje jakością. Pokazał to dzisiaj i pokazywał to wcześniej. Ma duże doświadczenie, niesamowity talent i potrafi być siłą samą w sobie. Jest po prostu świetnym gościem – zaznaczył kapitan reprezentacji Polski.
32 punkty rozgrywającego to najlepszy indywidualny wynik zawodnika reprezentacji Polski w tym turnieju od 1987 roku, kiedy Dariusz Zelig zdobył 33 punkty przeciwko Czechosłowacji. Amerykański obwodowy trafił także siedem trójek – najwięcej spośród wszystkich Polaków w meczu EuroBasketu w ostatnich 30 latach. Co więcej, Loyd znalazł się w elitarnym gronie pod względem debiutu w mistrzostwach Europy – jego 32 punkty to czwarty najlepszy wynik w historii premierowych występów. Lepsi byli tylko Mike Jackel (36 pkt dla Niemiec przeciwko Holandii w 1985 roku), Arturas Karnisovas (35 pkt dla Litwy przeciwko Niemcom w 1995) oraz Edward Jurkiewicz (34 pkt dla Polski przeciwko Izraelowi w 1969).
Spodziewaliśmy się, że Słowenia spróbuje się Polakom zrewanżować za słynną już porażkę sprzed trzech lat. Szybko się jednak okazało, że Luka Doncić nie będzie w stanie stworzyć przewagi przeciwko solidnie reagującej defensywie reprezentacji Polski. – Teraz w moich starciach ze Słowenią jest 2:2, bo jeśli dobrze pamiętam pokonali nas w 2017 w Finlandii i potem przegraliśmy w Kownie podczas kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich – mówi Ponitka.
W kolejnym meczu fazy grupowej Polacy zmierzą się z Izraelem, którego liderem jest Deni Avdija, zawodnik Portland Trail Blazers – Przed nami dokładna analiza tego meczu. Natomiast Izrael również nie miał łatwo przeciwko Islandii. Pierwsze mecze turnieju zazwyczaj bywają trudne, bo trzeba znaleźć swój rytm i swoje tempo. Izrael ma mocny zespół z doświadczonymi zawodnikami. Są tam również gracze gotowi wziąć sprawy w swoje ręce. Musimy uważać, ale nie mam wątpliwości, że przygotujemy na ten mecz odpowiedni plan – zakończył Ponitka.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!
Follow @mkajzerek
Follow @PROBASKET