Przed rozpoczęciem fazy play-off wydawało się, że to będzie jedna z najbardziej wyrównanych serii. Po dwóch meczach Oklahoma City Thunder nie mają jednak za dużo do powiedzenia w pojedynku z Houston Rockets i to pomimo absencji Russella Westbrooka.
Tylko jedna drużyna na Zachodzie wygrała dwa dotychczasowe spotkania w fazie play-off. To ekipa Houston Rockets, która całkiem nieźle radzi sobie pod nieobecność kontuzjowanego Russella Westbrooka. Tymczasem przed startem playoffs wydawało się, że Oklahoma City Thunder postawią dużo trudniejsze warunki i będą w stanie nawiązać walkę z Rakietami. Na razie nic takiego się nie dzieje – w czwartek nawet problemy strzeleckie Jamesa Hardena nie pozwoliły Thunder na wygraną.
Wszystko za sprawą zrywu Rockets w czwartej kwarcie, kiedy to Harden przez większość czasu odpoczywał, a za zdobywanie punktów wzięli się rezerwowi drużyny z Houston. – Takie coś po prostu nie może się wydarzyć – mówił po meczu zdenerwowany Chris Paul, który w starciu ze swoim byłym klubem spisuje się przeciętnie. CP3 ma za sobą znakomity sezon regularny, ale przeciwko Rockets musi grać dużo lepiej, aby Thunder mieli jakiekolwiek szanse na zwycięstwo w tej serii.
Dla drużyny Billy’ego Donovana nie jest to jednak wygodny rywal, tym bardziej biorąc pod uwagę wszechstronność defensorów i niskie ustawienia, które sprawiają Thunder sporo trudności w ataku. W czwartek po słabym starcie w meczu numer jeden wreszcie odżył Shai Gilgeous-Alexander, który zdobył 31 oczek, natomiast wciąż najwięcej zależy od Paula. On sam doskonale zdaje sobie sprawę, że musi być dużo lepszy – ewentualna porażka w meczu numer trzy raczej zamknie tę serię na dobre.
Wspieraj PROBASKET
- NBA: Lider Celtics wzoruje się na klubowej legendzie
- NBA: Cooper Flagg na rozdrożu. Spełnić marzenie czy dokończyć misję?
- NBA: Od ponad 55 lat nikt nie zrobił tego, co Giannis!
- NBA: Klucz do sukcesu Warriors. Curry tłumaczy, dlaczego są świetni
- Wyniki NBA: Świetny mecz i kluczowy rzut Edwardsa, Giannis odprawia Heat po dogrywce