Lista zawodników, którzy rezygnują z gry w dogrywce sezonu NBA się powiększa. Do grona graczy, którzy nie przyjadą do Orlando dołączył zawodnik LA Lakers – Avery Bradley.
Bradley poinformował o tym już kierownictwo klubu. Swoją decyzję motywował chęcią pozostania z rodziną w skład której wchodzi trójka dzieci i żona. To spora strata pod względem koszykarskim dla lidera konferencji zachodniej. Tracą bowiem kluczowego obrońcę obwodowego, który idealnie sprawdza się w bronieniu świetnych strzelców rywali.
Kluczem w jego decyzji jest 6-letni syn Liam, który jak informuje Adrian Wojnarowski z ESPN, ma za sobą duże problemy z infekcjami dróg oddechowych i mógłbym nie zostać dopuszczony do dołączenia jako rodzina Bradleya do przyjazdu do Orlando. W takiej sytuacji Bradley postawił sprawę jasno i zdecydował się zrezygnować z dalszej gry. Pod względem finansowym ta decyzja będzie go kosztowała 650 tysięcy dolarów.
Jego decyzja otwiera pewne możliwości. Do pierwszej piątki prawdopodobnie wskoczy w związku z tym Kentavious Caldwell-Pope, a Lakers mogą zdecydować się na zastępstwo i podpisać kontrakt z nowym zawodnikiem. Faworytem do tego miejsca jest J.R. Smith, który w obecnym sezonie nie zagrał ani razu, a ostatni raz na parkiecie NBA widzieliśmy go 19 listopada 2018 roku, więc ponad półtora roku temu.
Smith ma już 34 lata, ale jako klient Richa Paula jest teraz numerem jeden na liście Roba Pelinki. Lakers już w lutym podpisali umowę z Dionem Waitersem, który wzmocni obwód, a teraz kolejnym ma być Smith. J.R. ma oczywiście swoje plusy. W karierze trafiał bardzo solidne 37% trójek, do tego kilka sezonów spędził u boku LeBrona Jamesa i wie z czym to się je. Pytanie tylko czy podobnie jak Dwight Howard będzie w stanie uspokoić się i skupić na koszykówce, co jest kluczem w potencjalnym sukcesie w jaki celują Lakers.