Giannis Antetokounmpo już od prawie dwóch tygodnie może podpisać przedłużenie kontraktu z Miami Heat. Dlaczego jeszcze tego nie zrobił? Jak zwykle chodzi o pieniądze. Mamy tutaj bowiem do czynienia z bardzo podobną sytuacją, co w przypadku Nikoli Jokicia. Dużo bardziej opłaca się Giannisowi poczekać – co najmniej do stycznia, a może nawet do kolejnego lata.
To był wielki transfer Miami Heat, którzy wreszcie znaleźli swoją nową gwiazdę. Giannis Antetokounmpo tego lata opuścił Milwaukee Bucks i w ramach dużej wymiany przeniósł się na Florydę. Oczywiście władze Heat chciałyby, żeby spędził w Miami kolejne sezony. W teorii już od początku października Antetokounmpo może podpisać przedłużenie kontraktu – maksymalnie 194 miliony dolarów za trzy lata, jak wyliczył Bobby Marks z ESPN.
Sęk w tym, że jeśli Giannis poczeka do 6 stycznia, to na stole będzie miał czteroletnie przedłużenie za około 276 milionów. Brak podpisu przed rozpoczęciem sezonu nie musi więc oznaczać problemów w Miami. Powodem jest transfer, który oficjalnie przeprowadzono 6 lipca. Przez pierwsze sześć miesięcy po wymianie przepisy NBA ograniczają warunki przedłużenia umowy zawodnika. Dotyczy to między innymi długości kontraktu oraz dopuszczalnych podwyżek.
Najbardziej opłacalne z punktu widzenia Giannisa i tak będzie jednak… poczekać do lata. Może wtedy zrobić tak jak Nikola Jokić, który też ma na stole ofertę nowego kontraktu od Denver Nuggets, ale czeka. Czeka, bo latem 2027 roku ta oferta będzie po prostu dużo większa. Tak samo jest w przypadku Antetokounmpo, który za kilka miesięcy może odrzucić wartą prawie 63 miliony opcję gracza i wejść na rynek, aby podpisać 5-letnie przedłużenie o wartości… 357 milionów.
Mówimy więc o astronomicznych kwotach. I choć dla Heat podpisanie nowej umowy już teraz oznaczałoby większą pewność przy planowaniu przyszłości zespołu, to jednak dla niedługo 32-letniego Giannisa może być to gra o ostatni tak wielki kontrakt w karierze. W ten sposób jeszcze się zabezpieczy finansowo, ale też w razie co pozostawi sobie możliwość wyboru. Nie musi to jednak oznaczać, że po ledwie jednym sezonie będzie miał zamiar odejść z Miami.










