Jimmy Butler i Draymond Green chcieliby zostać w Golden State Warriors, ale ich przyszłość pozostaje niejasna. Obaj mają kontrakty wygasające po nadchodzącym sezonie, a właściciel klubu Joe Lacob dopuszcza wymiany jeszcze przed lutowym zamknięciem okienka transferowego. Wszystko rozbija się o to, że klub musi zdecydować, jak najlepiej wykorzystać ostatnie lata kariery Stepha Curry’ego.


W rozmowie z Ronem Kroichickiem z San Francisco Chronicle Lacob wskazał trzy możliwe kierunki: zmiany w składzie trakcie sezonu, czyli transfer, albo wykorzystanie miejsca, które pojawi się za rok, dalszą współpracę z Butlerem, jeśli ten wróci do dawnej formy po kontuzji.

Lacob Nie przedstawił więc gotowego planu, ale potwierdził, że klub pozostawia sobie wybór. – Możemy dokonać wymian przed zamknięciem okna transferowego – powiedział Lacob. Właściciel Warriors zaznaczył też, że udany powrót Butlera może skłonić klub do podpisania z nim kolejnej umowy

Czy to ważna deklaracja? Teoretycznie tak, ale bardziej należy w tym upatrywać dyplomacji i kurtuazji. Nikt w takim momencie nie powie, że kogoś wytransferuje, kiedy nie ma pewności, że to zrobi. Warriors są też przywiązani do Greena. Chociaż wkurzał ich tam wszystkich swoim zachowaniem i wypowiedziami, to jednak wspólnie z Currym zdobył przecież cztery mistrzostwa. Z Butlerem jest inaczej, ale jednak zyskał ich uznanie przez swoje zaangażowanie i to jak potrafił wspierać Curry’ego.

Warriors są jak z Lakers z LeBronem

Kilka lat temu zamiast poczekać, aż Anthony’emu Davisowi skończy się umowa z Pelicans, Lakers dokonali z nimi transferu. Wszystko dlatego, że LeBron nie miał czasu, aby czekać kolejny rok. Jego czas tykał. Podobnie jest dziś z Currym, który ma już 38 lat i każde miesiące zwłoki oddalają Warriors od możliwości „namieszania” jeszcze w NBA.

Tak wygląda lista płac Warriors na najbliższe lata:

Kontrakty 36-letniego Draymonda Greena i 37-letniego Jimmy’ego Butlera wygasają latem 2027 roku. Warriors mogą więc poczekać i spróbować wykorzystać „wolną gotówkę” do pozyskania zawodnika z rynku wolnych agentów. Problem w tym, że posiadanie pieniędzy nie gwarantuje dostępności graczy, którzy rzeczywiście wzmocnią drużynę wokół 38-letniego Stephena Curry’ego.

Jednym z potencjalnych nazwisk jest Karl-Anthony Towns, ale nawet nie wiadomo czy będzie dostępny. Środkowy Knicks ma opcję zawodnika na sezon 2027/28 wartą 61 mln dolarów. Mógłby zostać wolnym agentem za rok, gdyby z niej zrezygnował i nie podpisał wcześniej przedłużenia. Nawet wtedy pozostaje jednak pytanie, czy byłby odpowiedzią na najważniejsze potrzeby Warriors?

Nie jest tak, że rynek wolnych agentów umarł, ale na pewno bardzo się zmienił. Wielu zawodników zabezpiecza swoją przyszłość, podpisując kolejne umowy z dotychczasowymi klubami. Jeśli później pojawia się potrzeba zmiany, to po prostu dochodzi do wymiany. Z kolei „second apron”, czyli drugi próg ograniczający możliwości najdroższych drużyn, dodatkowo utrudnia utrzymywanie kosztownych składów i przeprowadzanie transferów.

Dlatego Warriors mogą uznać, że lepiej wykorzystać kontrakty Butlera i Greena jeszcze przed ich wygaśnięciem. W tym sezonie okienko transferowe zostanie zamknięte 11 lutego. Do tego czasu klub może szukać zawodnika, który ma ważną umowę na kolejne lata, ale którego obecna drużyna byłaby gotowa oddać.

Dlaczego druga strona miałaby się na to zgodzić? Przede wszystkim po to, by skrócić własne zobowiązania. Klub rozpoczynający przebudowę albo próbujący ograniczyć wydatki może woleć kończącą się umowę Butlera od kilku kolejnych sezonów opłacania zawodnika, którego nie uwzględnia już w swoich planach. Latem kontrakt Butlera wygasa, a drużyna odzyskuje większą swobodę finansową.

To nie oznacza, że za sam wygasający kontrakt można dostać dowolną gwiazdę. Przy wartościowym zawodniku druga strona może oczekiwać również wyborów w drafcie albo młodych graczy. Warriors musieliby więc ocenić nie tylko to, kogo mogą sprowadzić, lecz także cenę całej transakcji.

Jest jeszcze kwestia faktycznych wypłat w NBA. Próbowałem to sprawdzić i policzyć, ale rzeczywistość nie spotkała się z moją teorią…

Ogólnie jest tak, że pensje w NBA są standardowo wypłacane 1. i 15. dnia miesiąca, od 1 listopada, w 24 ratach. Można jednak uzgodnić inny harmonogram, w tym 12 rat lub zaliczki. W lutym część wynagrodzenia Butlera będzie już wypłacona, a nowy klub przejmie pozostałe zobowiązania wynikające z jego umowy.

Moja teoria mówiła, że do lutego Warriors zapłacą już znaczną część zobowiązania wobec Butlera, ale jednak tak nie jest.

Nie zmienia to faktu, że wypłaty za listopad, grudzień i styczeń będą już uiszczone, więc może to zwiększyć „finansową atrakcyjność” jego kontraktu w porównaniu z przejęciem go na początku sezonu. Niestety nie znamy harmonogramu wypłat Butlera, więc nie możemy rzetelnie wskazać konkretnej kwoty, która pozostałaby do zapłacenia od lutego. Sam fakt, że do końca sezonu zasadniczego zostałyby dwa miesiące, nie wystarcza do takiego obliczenia.

W rozliczeniach limitu płac w wymianie nadal liczyłaby się pełna sezonowa wartość jego kontraktu, czyli około 56,8 mln dolarów. Same przelewy jakie Butler otrzymał lub otrzyma, to osobna sprawa. Klub może zatem przejąć wysoką pensję w rozliczeniach NBA, choć faktycznie będzie miał do wypłacenia mniej pieniędzy.

Najważniejsza wartość tych kończących się umów leży w możliwości sprowadzenia zawodnika lub zawodników, których latem nie będzie na rynku wolnych agentów. Warriors mogliby zamienić kończące się kontrakty na dłuższą współpracę z kimś, kto lepiej odpowiada potrzebom drużyny. Ceną byłaby utrata części planowanej swobody finansowej, ale jeśli taki ruch wyraźnie zwiększyłby szanse Curry’ego na wygrywanie, to czekanie do lata wcale nie byłoby najlepszym rozwiązaniem.

A może niech zostaną?

Przy całej mojej sympatii dla Butlera (jest crazy, ale jest dobry), to liczenie, że wróci do gry w tej samej formie lub nawet jeszcze lepszej po takim urazie i w takim wieku jest po prostu ryzykowne. Dwa tygodnie temu pisałem o tym jak graczy w jego wieku przebiega powrót po zerwaniu więzadła krzyżowego.

Oczywiście Butler może wszystkich zaskoczyć. Naprawdę może wrócić jak gdyby nic się nie stało. Wydaje się jednak, że Warriors mogą nie mieć na to „przestrzeni”, aby ryzykować i sprawdzać. Nie kiedy Curry ma 38 lat, a zespół próbuje jeszcze coś wymyślić, jeszcze coś zmienić, aby coś spróbować „namieszać” w NBA. Oczywiście jest to bardzo mało prawdopodobne, ale nie mogą tak po prostu odpuścić. Muszą pokazać swoim kibicom oraz samemu Stephowi, że próbują.

Może być też tak, że sztab szkoleniowy widząc proces rehabilitacji Butlera uzna „jest w formie, zostawiamy go„, albo wręcz przeciwnie i stwierdzi „będzie mu ciężko wrócić do takiej formy jak kiedyś, szukajmy wymiany„.

Podobnie w przypadku Draymonda Greena. On co prawda nie jest kontuzjowany, ale to jaką formę będzie prezentował na boisku w najbliższych tygodniach może okazać się kluczowe.

Kontrakt Podziemskiego pasuje do tego planu?

W ostatnich dniach doszedł jeszcze jeden ważny element. Warriors porozumieli się z Brandinem Podziemskim w sprawie pięcioletniego przedłużenia kontraktu o wartości 110 mln dolarów! Nowa umowa zacznie obowiązywać od sezonu 2027/28, a jego pensja w pierwszym roku wyniesie około 18,9 mln.

To duże zobowiązanie, ale jego wpływ na planowane wydatki jest mniejszy, niż może sugerować sama kwota kontraktu. Gdyby Podziemski został latem zastrzeżonym wolnym agentem, to klub musiałby uwzględniać w budżecie około 17 mln dolarów z tytułu jego praw kontraktowych. Pierwszy rok przedłużenia zwiększa tę kwotę o około 1,9 mln.

Według Bobby’ego Marksa z ESPN Warriors nadal mogliby stworzyć latem około 55–60 mln dolarów miejsca w salary cap. To jednak scenariusz, który wymagałby odpowiednich decyzji kadrowych. Nie da się jednocześnie zachować wszystkich obecnych zawodników na dotychczasowych warunkach i jeszcze znaleźć odpowiednią kwotę dla nowej gwiazdy.

Jedna z tych decyzji dotyczyłaby zapewne Kristapsa Porzingisa. Z jego 20 mln dolarów pensji na sezon 2027/28 gwarantowane są tylko 3 mln, co daje klubowi możliwość ograniczenia przyszłych zobowiązań. Na razie ważniejszy jest jednak stan jego zdrowia, bo zawodnik był poza zespołem i nie do końca wiadomo co mu było.

Curry dał klubowi więcej możliwości

Pamiętajmy też, że Steph Curry podpisując dwuletnie przedłużenie warte około 116 mln dolarów (z opcją zawodnika na sezon 2028/29) zgodził się na kwotę o około 20 mln niższą od maksymalnej, którą mógł otrzymać. Nowa umowa zacznie obowiązywać dopiero od rozgrywek 2027/28, więc jego ustępstwo pomaga przede wszystkim w planowaniu kolejnych sezonów. To była świadoma decyzja lidera Warriors, który chciał dać klubowi większe możliwości wzmocnienia składu.

Wygląda na to, że Warriors próbują pogodzić dwa cele. Po pierwsze nadal chcą wygrywać z obecnymi liderami, ale chcą też zachować możliwość większych zmian wokół Curry’ego. Roczny kontrakt Greena, kończąca się umowa Butlera i konstrukcja przedłużenia Podziemskiego pozwolą im podjąć kolejne decyzje, kiedy będą wiedzieli więcej o drużynie.

Sam fakt, że Warriors rozważają transfery Butlera i Greena jeszcze nic nie znaczy, bo najpierw muszą znaleźć kluby, które byłyby zainteresowane ich pozyskaniem oraz (co najważniejsze!) w zamian zaoferowałyby graczy, którzy rzeczywiście od razu okazaliby się wzmocnieniem i wsparciem dla Curry’ego.

Więcej moich tekstów znajdziesz tutaj. Jestem też na Twitterze oraz Instagramie.

Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Poprzedni artykułWyniki NBA: Raptors zmiażdżyli mistrzów. Krótki występ Sochana
    Michał Pacuda
    Założył PROBASKET w 2001 roku. Pisał o koszykówce w Dzienniku Metro i Onet.pl. Od 12 roku życia trenował kosza. Studiował w USA, gdzie grał z drużyną NJCAA w mistrzostwach Stanów Zjednoczonych. Po powrocie do Polski przez cztery lata był trenerem na poziomie kadetów i juniorów. Skomentował ponad 200 meczów NBA i WNBA w Orange sport, Canal+ Sport i TVP Sport oraz Igrzyska Olimpijskie w nSport HD. W latach 2013-2016 pełnił rolę rzecznika prasowego reprezentacji Polski koszykarzy. Był z kadrą na dwóch EuroBasketach - współtworzył projekt Kosz Kadra. Przez sześć lat w Polskiej Lidze Koszykówki wdrażał strategię komunikacji (WWW, video i Social Media). Jest specjalistą w dziedzinie Public Relations oraz Marketingu w sporcie. Obecnie, oprócz zarządzania PROBASKETEM, prowadzi polskie biuro prasowe Jeremiego Sochana i odpowiada za kwestie marketingowe Sochana w Polsce oraz komentuje mecze NBA w TVP Sport.
    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany