Po ponad roku przerwy od gry w NBA Ben Simmons wraca na parkiet w barwach Sacramento Kings. Dla 30-letniego Australijczyka, który w ostatnich latach zmagał się z poważnymi problemami z plecami i kryzysem formy, roczny kontrakt o wartości 3,5 miliona dolarów to szansa na nowy początek. Z kolei Kings, którzy zakończyli poprzedni sezon katastrofalnym bilansem 22–60, liczą, że trzykrotny uczestnik Meczu Gwiazd wniesie do zespołu więcej, niż sugerują jego ostatnie występy, i pomoże odmienić oblicze drużyny.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Plan Sacramento Kings zakłada Bena Simmonsa i jego umiejętności kreowania gry w nowej roli. Zamiast występować jako klasyczny rozgrywający, Australijczyk ma znaleźć się w wyjściowej piątce na pozycji silnego skrzydłowego, u boku Dariusa Acuffa Jr. i Keegana Murraya. Takie ustawienie ma pozwolić zespołowi korzystać z jego umiejętności rozgrywania, a zarazem dać innym zawodnikom większą odpowiedzialność za prowadzenie ataku.
Obecność Simmonsa w pierwszej piątce może mieć znaczenie przede wszystkim dla rozwoju Acuffa Jr., debiutanta wybranego przez Kings z siódmym numerem tegorocznego draftu. 30-latek potrafi nie tylko kreować grę, lecz także bronić, zbierać piłki i szybko rozpoczynać kontrataki. Chętnie dzieli się też piłką z kolegami, co podkreślił trener Doug Christie.
– Chcemy bronić, zbierać piłki, szybko przechodzić do ataku i dzielić się piłką. On robi to wszystko. W obronie trudno o solidniejszego zawodnika. Zbiera piłki, napędza ataki, nie jest samolubny i chętnie dzieli się piłką. Kiedy masz w zespole takiego gracza, musisz nauczyć się z nim grać. Potrzeba będzie trochę czasu na dostosowanie się, bo to wyjątkowy zawodnik – zauważył szkoleniowiec Kings, zwracając uwagę na wpływ byłej „jedynki” draftu na grę po obu stronach parkietu.
Pierwszą okazję, by zobaczyć Simmonsa w barwach Kings, kibice mieli podczas przedsezonowego meczu z Golden State Warriors. Australijczyk rozegrał niecałe dziewięć minut, zdobywając siedem punktów (2/4 z gry, 3/4 z linii rzutów wolnych) i notując asystę. Choć jego występ był krótki, pokazał kilka obiecujących zagrań, w tym celny rzut z odchylenia. Po spotkaniu nie krył radości z powrotu na parkiet.
– To było naprawdę świetne uczucie. Kiedy wypadasz z gry na rok i wracasz na parkiet, sama możliwość rywalizacji i zaliczenia pierwszego występu daje dużo radości. – przyznał sam zainteresowany.
– Chodzi przede wszystkim o to, żeby być zdrowym i móc grać tak jak potrafię, a do tego być bardziej agresywnym. Jestem już starszy. Pod względem umiejętności jestem mniej więcej tym samym zawodnikiem co kilka lat temu, zwłaszcza teraz, gdy jestem zdrowy – dodał.
Simmons przekonywał również, że z biegiem lat lepiej odczytuje wydarzenia na parkiecie i podejmuje trafniejsze decyzje.
– Gra wyraźnie zwolniła w moich oczach i teraz dostrzegam na parkiecie znacznie więcej. Mam już sporo lat doświadczenia, dzięki czemu lepiej czytam grę i podejmuję trafniejsze decyzje. Oczywiście nie grałem przez rok, ale nadal czuję się pewnie i wierzę, że potrafię podejmować właściwe decyzje na boisku – powiedział.
Znaczenie nowego zawodnika Kings może wykraczać jednak poza to, co wnosi na parkiecie. Podczas tego samego meczu Maxime Raynaud doznał kontuzji kolana i musiał opuścić boisko na wózku inwalidzkim. Simmons jako jeden z pierwszych ruszył do kolegi i towarzyszył mu w drodze do szatni, okazując mu wsparcie w trudnym momencie.
Mimo entuzjazmu wokół powrotu Bena do NBA pomysł Kings wiąże się również z wyzwaniami. Jednym z najważniejszych pozostaje zachowanie odpowiedniej przestrzeni w ataku (tzw. spacing), ponieważ Simmons nie stanowi dużego zagrożenia rzutowego z dystansu. Wiele będzie zależało od ustawienia pozostałych zawodników, w tym wspomnianego już Keegana Murraya i graczy obwodowych, którzy mogą pomóc zrównoważyć ograniczone możliwości rzutowe Australijczyka.
Drugą niewiadomą pozostaje zdrowie trzykrotnego uczestnika Meczu Gwiazd i jego zdolność do regularnej gry. Mimo że sam deklaruje chęć rozegrania pełnej kampanii, od rozgrywek 2021-22 ani razu nie wystąpił w więcej niż 51 meczach w jednym sezonie. Dlatego istotne będzie stopniowe zwiększanie obciążeń i unikanie pośpiechu w powrocie do pełnej dyspozycji.
Powrót Simmonsa doceniają również rywale. Po meczu przedsezonowym trener Warriors, Steve Kerr, życzył Australijczykowi powodzenia i podkreślił, że jego historia jest przykładem wytrwałości.
– Mam nadzieję, że jego powrót będzie naprawdę udany. Cieszę się, że znów jest w lidze i może rywalizować. To świetny przykład wytrwałości – wrócić i dać sobie kolejną szansę. Bardzo mi się to podoba – powiedział Kerr.
Ben Simmons dostał kolejną szansę na parkietach NBA. Teraz pozostaje pytanie, czy zdoła ją wykorzystać — i czy Sacramento okaże się miejscem, w którym znów pokaże pełnię swoich możliwości.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy!










