Stephen Curry przyznał, że Golden State Warriors mieli po mistrzostwie z 2022 roku okazję do wzmocnienia zespołu, ale nie wszystkie ruchy przyniosły oczekiwane efekty. Lider drużyny rozumie krytykę władz klubu, ale nie sprowadza ostatnich niepowodzeń wyłącznie do decyzji transferowych. Zwraca również uwagę na kontuzje i nadal chce sprawdzić, ile można osiągnąć z obecnym zespołem.
Stephen Curry w trakcie jednego ze spotkań z dziennikarzami zmierzył się z pytaniem, w którym pojawił się zarzut, że władze Golden State Warriors nie zapewniły mu wystarczającej pomocy w walce o następne mistrzostwo. Koszykarz dał do zrozumienia, że dostrzega zarówno oczekiwania kibiców, jak i to, co wydarzyło się w ostatnich latach. – Były okazje, żeby się poprawić i sprowadzić nowych zawodników. Część ruchów się udała, część nie – powiedział Curry.
Przyznał tym samym, że nie każda próba utrzymania drużyny w czołówce przyniosła oczekiwany rezultat. Po tytule z 2022 roku drużyna dwukrotnie odpadła w drugiej rundzie play-offów, a dwukrotnie w ogóle nie awansowała do głównej części tych rozgrywek. Steph nie chciał jednak nikogo wrzucać na minę. Przypomniał o urazach liderów, które znacząco wpłynęły na dyspozycję drużyny. Zwrócił uwagę, że brak zdrowych zawodników był jednym z najważniejszych problemów poprzedniego sezonu.
Owszem, kontuzja może przekreślić dobry plan, ale nie odpowiada automatycznie na pytanie, czy skład był wystarczająco mocny. Podobnie trafny transfer nie gwarantuje sukcesu, jeśli sprowadzony zawodnik nie może regularnie grać. W przypadku Warriors szczególnie ważny jest czas. Curry ma 38 lat, więc jego okienko się zamyka. Oczekiwanie, że wszystko uda się poprawić za dwa albo trzy sezony, ma dziś inne znaczenie niż wtedy, gdy był młodszy.
Zmiany wprowadzane przez Steve’a Kerra mogą pomóc drużynie lepiej wykorzystać dostępnych zawodników. Prostsza organizacja części akcji czy ograniczenie strat są jednak zadaniami trenera, podczas gdy dobór odpowiedniego składu pozostaje odpowiedzialnością generalnego menadżera. Jedna część pracy nie zastępuje drugiej.
Stephowi nadal zależy na wygrywaniu, ale nie udaje, że wszystkie decyzje po ostatnim mistrzostwie były trafione. Trudno powiedzieć, na co Warriors teraz liczą. Najprawdopodobniej dalej chcą udowodnić, że obecny pomysł daje Curry’emu realną szansę na mocny sezon. Same zapewnienia o wierze w drużynę nie rozstrzygną, czy udało się wykorzystać kolejny rok kariery jednego z najlepszych zawodników w historii.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy!










