Golden State Warriors zakończyli rozczarowujący sezon 2025-26 z zaledwie 37 zwycięstwami i odpadli już w turnieju play-in. W San Francisco stało się jasne, że drużyna potrzebuje wzmocnienia, które pozwoli jej szybko wrócić na właściwe tory. Problemy zdrowotne kluczowych zawodników dodatkowo zwiększyły zapotrzebowanie na gracza gotowego do rywalizacji na najwyższym poziomie. W takich okolicznościach do zespołu trafił Yaxel Lendeborg – mierzący 206 centymetrów wzrostu skrzydłowy, który niedawno poprowadził Michigan do mistrzostwa NCAA. Teraz 24-latek przyciąga uwagę podczas przygotowań do nowego sezonu, choć niewiele brakowało, a jego kariera potoczyłaby się zupełnie inaczej.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Kulisy czerwcowego draftu pokazują, że Yaxel Lendeborg wcale nie musiał trafić do Golden State Warriors. Dysponując 11. wyborem, władze klubu poważnie rozważały również kandydaturę Braydena Burriesa, obrońcy z uczelni Arizona. Jak ujawnił Anthony Slater z ESPN, 21-latek zrobił na działaczach duże wrażenie. Widzieli w nim zawodnika o potencjale pozwalającym w przyszłości pójść w ślady takich gwiazd NBA jak na przykład Devin Booker.
Warriors ostatecznie nie mieli jednak szansy sięgnąć po swojego faworyta. Milwaukee Bucks wybrali Burriesa z 10. numerem draftu, zmuszając Golden State do zmiany planów. Klub postawił więc na Lendeborga – starszego i bardziej doświadczonego zawodnika, który mógł pomóc drużynie już teraz. To istotne w kontekście Stephena Curry’ego, którego czas na walkę o kolejne mistrzostwo nieubłaganie ucieka.
Z perspektywy czasu kibice Warriors mogą jednak uznać, że taki obrót spraw wyszedł im na dobre. Lendeborg świetnie zaprezentował się w Lidze Letniej, pomagając drużynie sięgnąć po tytuł i zdobywając nagrodę MVP turnieju. Przedłużające się problemy zdrowotne Jimmy’ego Butlera, Mosesa Moody’ego, Ala Horforda i Kristapsa Porzingisa dodatkowo zwiększyły jego szanse na grę. Debiutant szybko wyrósł na ważną postać w rotacji.
Dominikańczyk potwierdził dobrą formę w przedsezonowym meczu z Los Angeles Lakers, wygranym przez jego zespół 124:98. W zaledwie 21 minut zdobył 17 punktów, zebrał dziewięć piłek, rozdał dwie asysty i zaliczył blok. Jego występ zwrócił uwagę Butlera, który nie krył podziwu dla warunków fizycznych młodszego kolegi po fachu.
– Jest ogromny. To po prostu kawał chłopa, a do tego rzuca naprawdę niesamowicie dobrze – stwierdził skrzydłowy. Zresztą zadowolenia z występów swojego nowego podopiecznego nie krył również trener, Steve Kerr.
– Będzie grał bardzo dużo. Szczerze mówiąc, całkowicie na to zasłużył. Już teraz jest jednym z naszych najlepszych zawodników – podkreślił szkoleniowiec po przegranym 101:104 meczu z Los Angeles Clippers. Zwrócił przy tym uwagę na wszechstronność debiutanta, który dobrze radzi sobie z kozłowaniem, podawaniem, rzutem i czytaniem gry. Dzięki temu może przejąć część obowiązków w ofensywie, gdy Steph odpoczywa na ławce.
Co ciekawe, Lendeborg zwraca na siebie uwagę nie tylko grą, ale również bezpośrednimi wypowiedziami. Po spotkaniu z Lakers podzielił się zaskakującą obserwacją na temat gry w NBA. Jego zdaniem na tym poziomie łatwiej zebrać piłkę niż podczas występów w lidze akademickiej.
– Mam wrażenie, że tutaj znacznie łatwiej o zbiórki. Na uczelni strefa podkoszowa była zawsze zatłoczona i ciągle ktoś dodatkowy pojawiał się znikąd, żeby zebrać piłkę. Tutaj zawodnicy są, moim zdaniem, bardziej leniwi w walce na tablicach. Zdarza mi się więc zbierać piłki bez niczyjej przeszkody i to jest wręcz szalone – wypalił bez ogródek.
Tak bezpośredni styl wypowiedzi mógłby nie przypaść do gustu każdemu trenerowi, ale Kerr najwyraźniej nie zamierza temperować swojego debiutanta. Szkoleniowiec Warriors przyznał, że ceni zawodników z charakterem i chce, by jego podopieczni mogli swobodnie wyrażać siebie.
– Po jego wypowiedziach dla mediów również widać, że jest młody. Nasi kibice będą uwielbiać go słuchać, choć czasami może powiedzieć coś, z czego później będzie musiał się wycofać, albo po prostu ugryźć się w język. Ale bardzo go lubię. Cenię takich zawodników. Zawsze zachęcamy naszych graczy, by byli sobą, a Yaxel ma naprawdę świetną osobowość – zauważył 61-latek.
Boiskowa pewność siebie i bezpośredniość w kontaktach z mediami nie oznaczają jednak, że Lendeborg nie odczuwa respektu wobec bardziej doświadczonych kolegów. Skrzydłowy przyznał, że napisał do Stephena Curry’ego i Draymonda Greena, prosząc ich o rady. Nie ukrywał przy tym, że wciąż nieco onieśmiela go perspektywa dzielenia szatni z zawodnikami, których jeszcze niedawno podziwiał w telewizji.
Podczas gdy 24-latek coraz śmielej zaznacza swoją obecność w Golden State, obiecujący początek sezonu przedsezonowego notuje również Burries. Obrońca, którego pozyskanie rozważali Warriors, w pierwszych dwóch występach przedsezonowych w barwach Bucks zdobył łącznie 23 punkty, dołożył siedem zbiórek i sześć asyst. Szczególnie dobrze zaprezentował się przeciwko Oklahoma City Thunder, gdy rzucił 16 punktów, z czego 10 w czwartej kwarcie, pomagając swojej drużynie wygrać 128:126.
21-latek ma za sobą także udaną Ligę Letnią. W czterech spotkaniach notował średnio 23,5 punktu, 4,5 zbiórki i 4,3 asysty, trafiając przy tym 50% wszystkich rzutów z gry, co dało mu miejsce w pierwszej piątce najlepszych zawodników całego turnieju. To obiecujący początek, choć na tym etapie trudno jeszcze ocenić, jak szybko chłopak odnajdzie się w realiach NBA i jaką rolę będzie w stanie odgrywać w Wisconsin.
Czy Warriors mają więc czego żałować? Niekoniecznie, ale jest również za wcześnie by stwierdzić, że podjęli bezbłędną decyzję. Burries dopiero rozpoczyna karierę, a jego dotychczasowe występy nie wystarczą, by ocenić długofalowy potencjał. Lendeborg daje jednak Golden State coś, czego zespół szczególnie potrzebował – gotowość do pomocy już teraz. Jeśli utrzyma obecną dyspozycję, Warriors mogą z czasem uznać, że choć stracili obiecującego obrońcę, ostatecznie postawili na zawodnika lepiej odpowiadającego ich aktualnym potrzebom.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy!










