NBA oficjalnie wszczęła dochodzenie w sprawie okoliczności podpisania przez Gary’ego Trenta Jr. czteroletniego kontraktu z Milwaukee Bucks o wartości 64 milionów dolarów. Zdaniem władz ligi umowa mogła naruszać przepisy dotyczące limitu wynagrodzeń (salary cap), a jednym z badanych wątków jest możliwość zawarcia nieformalnego porozumienia między klubem a otoczeniem zawodnika.
Głównym powodem, dla którego biuro ligi zdecydowało się na interwencję, jest nietypowa ścieżka finansowa, jaką Gary Trent Jr. przebył w Wisconsin. Zawodnik, który jeszcze w sezonie 2023-24 zarabiał 18,5 miliona dolarów, zdecydował się dołączyć do Milwaukee Bucks za minimalne wynagrodzenie wynoszące zaledwie 2,6 miliona. Rok później podpisał kolejną niską umowę na poziomie 3,7 miliona dolarów.
– Historia Gary’ego Trenta Jr., który najpierw dołączył do Milwaukee Bucks za ligowe minimum, a dwa lata później podpisał w pełni gwarantowany, czteroletni kontrakt wart 64 miliony dolarów, jest – delikatnie mówiąc – bardzo podejrzana. Oto chronologia wydarzeń: od momentu, gdy Trent Jr. skorzystał z opcji zawodnika w Toronto w 2023 roku, następnie odrzucił ofertę przedłużenia umowy opiewającą na około 15 milionów dolarów rocznie, by później ponownie połączyć siły z Damianem Lillardem w Milwaukee na minimalnym kontrakcie – w czasie, gdy Bucks musieli funkcjonować w realiach nowych przepisów dotyczących drugiego progu podatku od luksusu (second apron) – zauważył znany dziennikarz, Grant Afseth.
Podejrzenia koncentrują się wokół teorii, wedle której Trent Jr. świadomie przyjął zaniżone wynagrodzenie w poprzednich latach, aby pomóc klubowi zarządzać ograniczonym miejscem w budżecie, otrzymując w zamian obietnicę lukratywnej gratyfikacji w przyszłości. Takie zakulisowe porozumienia są surowo zabronione przez układ zbiorowy pracy (CBA).
Kluczem do całej operacji miało być wypracowanie tzw. „Early Bird Rights”. Dzięki temu, że 27-latek pozostawał w klubie przez dwa sezony na niskich kontraktach, Bucks zyskali prawo do przekroczenia progu salary cap, aby podpisać z nim nową umowę. Problem polega na tym, że sportowa wartość zawodnika w ostatnim czasie znacząco spadła – w minionych rozgrywkach notował średnio zaledwie 8,1 punktu przy skuteczności 36% z gry. Dla wielu obserwatorów fakt, że w Milwaukee zdecydowano się na tak długie i wysokie zobowiązanie wobec gracza będącego w regresie, jest co najmniej zastanawiający.
– Na papierze nowy kontrakt Trenta wygląda po prostu nielogicznie – stwierdził Sam Quinn z CBS Sports, a Zach Lowe z The Ringer ujawnił w swoim podcaście, że sprawa nie była tajemnicą w ligowych kuluarach: – Od co najmniej dwóch miesięcy w całej lidze szeptano o tym, że Gary Trent Jr. może wkrótce podpisać z Milwaukee Bucks zaskakująco wysoki kontrakt po dwóch jednorocznych umowach, które zapewniły mu tzw. Early Bird Rights. I proszę – wczoraj właśnie to się wydarzyło.
Obecne dochodzenie nie jest pierwszym przypadkiem, gdy ekipa z Wisconsin stanie w obliczu oskarżeń o naruszenie zasad rynku wolnych agentów. W 2020 roku klub został ukarany odebraniem wyboru w drugiej rundzie draftu za zbyt wczesne porozumienie w sprawie Bogdana Bogdanovicia. Tym razem jednak stawka może być znacznie wyższa, a liga może odwołać się do precedensu z 1999 roku, dotyczącego Joe Smitha i Minnesota Timberwolves. W tamtym przypadku udowodniono istnienie tajnego porozumienia, co skończyło się dla klubu dotkliwymi karami finansowymi oraz utratą wielu wyborów w pierwszej rundzie draftu.
Z drugiej jednak strony zdarzyła się przynajmniej jedna podobna sytuacja, gdy sprawa rozeszła się po kościach. Przypomniał o niej Stefan Bondy, powołując się na rozmowę z jednym z najbardziej doświadczonych trenerów koszykówki w Stanach Zjednoczonych, Johnem Caliparim.
W 1994 Phoenix Suns mieli zaledwie milion dolarów wolnej przestrzeni pod limitem wynagrodzeń i wykorzystali je, by podpisać kontrakt z Dannym Manningiem. Ówczesny właściciel drużyny, Jerry Colangelo, zawarł ustną umowę z zawodnikiem, obiecując mu znacznie bardziej lukratywny kontrakt po zakończeniu pierwszego sezonu. Plany skomplikowała jednak poważna kontuzja kolana, której dwukrotny All-Star doznał w połowie rozgrywek.
Mimo to Colangelo dotrzymał słowa i w 1995 roku podpisał z Manningiem siedmioletnie przedłużenie kontraktu warte 40 milionów dolarów (co w tamtych czasach było ogromną kwotą). Jakby tego było mało, przekazał swojemu nowemu zawodnikowi nawet część udziałów w klubie baseballowym Arizona Diamondbacks. Choć sytuacja budziła podobne pytania dotyczące potencjalnego obejścia salary cap, Suns nigdy nie zostali za nią ukarani.
Calipari uważa zresztą, że podobny mechanizm powinien być możliwy dla zawodników i klubów również w erze tzw. apronów (dodatkowych progów podatku od luksusu). Legendarny trener pochwalił gwiazdy, które decydują się na obniżenie swoich zarobków, aby pomóc drużynom budować zespoły zdolne do walki o mistrzostwo.
– Nie mam nic przeciwko zawodnikom, którzy mówią: „Nie, zasłużyłem na te pieniądze”. Szanuję to. Ale jednocześnie uważam, że znalezienie odpowiedniego balansu jest czymś wyjątkowym. Oczywiście każdy dba o siebie i swoją rodzinę, ale ważna jest też drużyna. Gdzie znajduje się złoty środek? Czy czasem warto poświęcić część własnych korzyści, by pomóc zespołowi? – pytał, cytowany przez Bondy’ego.
Niezależnie od wszystkiego, obecnie cała NBA czeka na wyniki śledztwa. Jeśli liga znajdzie dowody na cap circumvention (obejście limitu wynagrodzeń), konsekwencje dla Milwaukee Bucks mogą być dewastujące dla przyszłości organizacji, która i tak znajduje się w trudnym położeniu po odejściu Giannisa Antetokounmpo. Sam zespół i reprezentanci zawodnika prawdopodobnie będą argumentować, że umowa jest jedynie wyrazem wiary w powrót Trenta Jr. do dawnej formy, jednak bezsporne dowody na brak „układu pod stołem” mogą być trudne do przedstawienia w obliczu tak specyficznej sekwencji zdarzeń.










