New Orleans Pelicans mają być kolejną drużyną, która monitoruje sytuację Jaylena Browna. Według najnowszych plotek w rozmowach teoretycznie mógłby pojawić się nawet Zion Williamson, choć podobno Pelicans woleliby uniknąć takiego scenariusza. Dla 28 drużyn zaczął się sezon plotek i przygotowań do transferów. Nie chcemy szukać sensacji, ale sytuację Pelicans i Celtics warto naświetlić, bo w obu drużynach może tego lata zadziać się sporo zmian.



Według informacji przekazanych przez cenionego insidera NBA, Jake’a Fischera, New Orleans Pelicans są poważnie zainteresowani pozyskaniem doświadczonego skrzydłowego, widząc w nim postać zdolną do tego, by potencjalnie całkowicie odmienić losy organizacji. Jaylen Brown, który w minionym sezonie notował średnio 28,7 punktu, 6,9 zbiórki i 5,1 asysty na mecz, udowodnił, że potrafi udźwignąć ciężar liderowania Boston Celtics pod nieobecność Jaysona Tatuma.

– W całej lidze panuje przekonanie, że Jaylen Brown mógłby być liderem we własnym zespole – zauważył znany dziennikarz.

Dla ekipy z Luizjany, która przez ostatnie dwa lata wygrywała mniej niż 30 spotkań na sezon, pozyskanie gracza tej klasy byłoby jasnym sygnałem chęci powrotu do walki o najwyższe cele. Chociaż w tle przewijają się inne drużyny, takie jak Houston Rockets, Atlanta Hawks czy Portland Trail Blazers, to właśnie oferta Pelicans wydaje się najbardziej intrygująca ze względu na potencjalne aktywa, jakie mogą zaoferować w zamian.

Kluczowym pytaniem w kontekście ewentualnego transferu jest cena, jaką włodarze z Nowego Orleanu musieliby zapłacić za byłego MVP Finałów. Najbardziej elektryzujące plotki dotyczą osoby Ziona Williamsona. Choć organizacja oficjalnie wciąż wierzy w potencjał swojego wciąż stosunkowo młodego gwiazdora, źródła zbliżone do klubu sugerują, że jego status nietykalności dobiegł końca.

– Pelicans woleliby zatrzymać Ziona, ale nie są do niego bezwzględnie przywiązani i są gotowi się z nim rozstać, jeśli nadarzy się ku temu okazja – miał stwierdzić jeden ze związanych z drużyną informatorów, cytowany przez Brandona „Scoop B” Robinsona.

Ewentualny pakiet transferowy mógłby przybrać dwie formy. Pierwsza, mniej radykalna, zakłada oddanie takich zawodników, jak Trey Murphy III i Dejounte Murray oraz znaczącej liczby wyborów w drafcie. Druga opcja to prawdziwa rewolucja, w której do Bostonu powędrowałby Williamson wraz z defensywnym filarem, Herbertem Jonesem. Taki ruch pozwoliłby Celtics na zyskanie dominującej siły pod koszem, o ile zdrowie byłej gwiazdy Duke na to pozwoli.

Dla Celtics byłaby to propozycja jednocześnie fascynująca i niebezpieczna. Zion, gdy jest zdrowy i w rytmie, nadal potrafi być jednym z najbardziej dominujących fizycznie zawodników w lidze. W sezonie 2025-26 notował średnio 21,0 punktu, 5,7 zbiórki i 3,2 asysty, trafiając 60% rzutów z gry. Jego gra przy obręczy, „presja na pomalowane” i umiejętność wymuszania przewag to coś, czego Bostonowi momentami brakowało.

Ale w tym przypadku zawsze wraca to samo pytanie: dostępność. Jego talent nigdy nie był kwestionowany, w przeciwieństwie do regularności, zdrowia i wątpliwości, czy można z nim jako centralną postacią przejść przez długi, wymagający sezon oraz serię play-offów, co wcale nie jest takie pewne.

Zresztą mimo ogromnych ambicji Nowego Orleanu, realizacja takie scenariusza napotyka na poważne przeszkody. Przede wszystkim prezydent Celtics, Brad Stevens, publicznie uciął spekulacje, podkreślając świetne relacje z Brownem. Sam zawodnik również deklarował chęć pozostania w Massachusetts przez kolejną dekadę, choć w świecie NBA nastroje potrafią zmieniać się błyskawicznie.

Z drugiej strony, krytycy pomysłu sprowadzenia JB do Luizjany ostrzegają, że taki ruch mógłby być błędem. Wskazują oni, że Pelicans nie są o „jednego Browna” od walki o tytuł, a oddanie przyszłych aktywów i młodych graczy za zawodnika zbliżającego się do trzydziestki może zablokować rozwój drużyny na lata. Nie mówiąc już o tym, że Brown ma ogromny kontrakt, a jego pensja w sezonie 2026-27 wzrośnie do ponad 57 milionów dolarów. Takiego zawodnika nie pozyska się za przysłowiową „czapkę gruszek”. Wszystko zależy jednak od tego, czy obie strony znajdą wspólny język przy stole negocjacyjnym.

Najbliższe tygodnie pokażą, czy Pelicans zdecydują się na ten odważny krok, czy też pozostanie on jedynie kolejną fascynującą, lecz niezrealizowaną historią z cyklu „co by było, gdyby”. Jedno jest pewne – dopóki Boston nie ogłosi podpisania lukratywnego przedłużenia kontraktu ze swoją gwiazdą, telefony w siedzibie Celtics nie przestaną dzwonić.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    5 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany