Przyszłość Giannisa Antetokounmpo od przynajmniej kilkunastu miesięcy stoi pod ogromnym znakiem zapytania. Za greckim skrzydłowym rozczarowujący sezon, w którym mało grał, a jego Milwaukee Bucks nie byli w stanie awansować choćby do turnieju play-in. Napięcia pomiędzy zawodnikiem i władzami klubu są widoczne i Ramona Shelburne z ESPN twierdzi, że wykorzystać mogą to Orlando Magic, którzy dopiero co wybrali nowego szkoleniowca.
Po bądź co bądź rozczarowującym odpadnięciu z play-offów Orlando Magic wyglądają na drużynę gotową na wykonanie konkretnych ruchów, by znaleźć się na wyższym poziomie. Z drużyną tuż po porażce z Detroit Pistons pożegnał się Jamahl Mosley, a teraz Shams Charania z ESPN donosi, że nowym szkoleniowcem drużyny z Florydy zostanie Sean Sweeney, dotychczasowy asystent trenera Mitcha Johnsona w San Antonio Spurs.
Choć Magic poprzez turniej play-in awansowali do play-offów dopiero z 8. miejsca, to w pierwszej rundzie sprawili sporo problemów rozstawionym z jedynką Detroit Pistons. Prowadzili w serii już 3-1, ale ostatecznie nie byli w stanie domknąć rywalizacji i przegrali trzy kolejne spotkania. Historią kolejnych meczów była nie tylko lepsza gra Pistons, ale brak Franza Wagnera i niewykorzystane szanse Magic.
Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Dobra postawa drużyny może zachęcić władze klubu do poczynienia wzmocnień. Zmiana na stanowisku ma być zaczątkiem lepszej przyszłości w Orlando. Ramona Shelburne z ESPN twierdzi, że Magic są w gronie zespołów, które, widząc, jak dobrzy są San Antonio Spurs i Victor Wembanyama, mogą sięgnąć po Giannisa Antetokounmpo lub przynajmniej spróbować to zrobić. Dziennikarka opowiedziała o tym w programie „The Rich Eisen Show”.
Ściągnięcie Giannisa mogłoby być dobrym rozwiązaniem, by choć trochę spróbować ograniczyć poczynania Wemby’ego w ataku. Z jego przewagą wzrostu będzie to jednak bardzo trudne. Próbować jednak można. Wydaje się, że skrzydłowy dobrze wpasowałby się w ofensywę Magic, a przy okazji znacznie poprawiłby ich grę w obronie. W minionym sezonie zasadniczym miał problemy z kontuzjami — w 31 rozegranych spotkaniach notował średnio 27,6 punktu, 9,8 zbiórki oraz 5,4 asysty.
Liczby te pokazują, że Giannis wciąż potrafi robić różnicę po obu stronach parkietu. Problemem jest jednak fakt, że ma już 31 lat i najlepsze lata gry prawdopodobnie za sobą. Pod dużym znakiem zapytania stoi też jego zdrowie i to, czy będzie w stanie pomagać drużynie w najważniejszym momentach sezonu.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!










