Charlotte Hornets, organizacja przez lata kojarzona z ligową przeciętnością i brakiem szczęścia, najwyraźniej wkroczyła w nową, ekscytującą fazę swojego rozwoju. Po spektakularnym sezonie, w którym drużyna zanotowała poprawę o 25 zwycięstw w stosunku do poprzednich rozgrywek, władze klubu podjęły decyzję o zabezpieczeniu przyszłości na ławce trenerskiej. Ogłoszenie wieloletniego przedłużenia kontraktu z Charlesem Lee to jasny sygnał, że w Karolinie Północnej wreszcie może budować się coś trwałego i ambitnego.



Decyzja o przedłużeniu współpracy z Charlesem Lee nie była zaskoczeniem, biorąc pod uwagę tempo, w jakim odmienił on oblicze zespołu. 41-letni szkoleniowiec, który objął stery w Charlotte Hornets w 2024 roku, podpisał nową umowę, która może związać go z klubem co najmniej do sezonu 2029-30. Prezydent ds. operacji koszykarskich, Jeff Peterson, nie szczędził pochwał pod adresem trenera, podkreślając jego wpływ na tożsamość drużyny z Karoliny Północnej.

– Charles wykonał wybitną pracę, tworząc fundamenty tego, kim chcemy być jako zespół, Od pierwszego dnia wraz ze swoim sztabem stawiali rozwój zawodników na pierwszym miejscu, tworząc środowisko, w którym każdy z naszych graczy aktywnie dąży do bycia coraz lepszym i nieustannego doskonalenia swoich umiejętności. Udało mu się zbudować kulturę opartą na zespołowości, odpowiedzialności, ciężkiej pracy oraz profesjonalizmie – stwierdził menadżer w oficjalnym komunikacie.

Z kolei sam zainteresowany, reagując na nową umowę, wyraził wdzięczność za zaufanie, zaznaczając: – Cieszę się z kierunku, w którym zmierzamy, i z jasnej przyszłości naszej drużyny. Nasi zawodnicy pokazali prawdziwe zaangażowanie w rozwój i jestem dumny z kultury, którą wspólnie budujemy.

Stwierdzenie, że wyniki osiągnięte przez Lee w jego drugim sezonie pracy są bezprecedensowe w historii franczyzy, raczej nie będzie nadużyciem. Koszykarze z Charlotte zakończyli rozgrywki z bilansem 44-38, co stanowi poprawę o 25 wygranych w porównaniu do wyniku z poprzedniej kampanii (19-63). Jest to największy skok jakościowy rok do roku w dziejach klubu. Szczególnie imponująca była druga połowa sezonu – od 1 stycznia Hornets legitymowali się bilansem 28-10, co było poparte najlepszym w całej lidze wskaźnikiem net rating (różnica między tym, ile drużyna zdobywa i traci punktów na 100 posiadań – przyp, aut.) na poziomie +10.5.

Drużyna stała się potęgą ofensywną, we wspomnianym wyżej okresie prowadząc w lidze pod względem celnych rzutów za trzy punkty (średnio 17,3 na mecz) oraz zbiórek w ataku i „punktów drugiej szansy”. Kluczowym elementem tej układanki stał się debiutant, Kon Knueppel, który nie tylko zajął drugie miejsce w głosowaniu na Debiutanta Roku, ale jako pierwszy nowicjusz w historii NBA przewodził lidze w liczbie trafionych rzutów z dystansu. Lee umiejętnie wkomponował siostrzeńca byłego reprezentanta Polski, Jeffa Nordgaarda, obok gwiazd takich jak LaMelo Ball czy Brandon Miller, co pozwoliło popularnym Szerszeniom odnieść pierwsze zwycięstwo w fazie postseason (konkretniej – w turnieju play-in) od 2016 roku.

Wprawdzie ewidentna stabilizacja na stanowisku trenera i rozwój młodych talentów mogą stanowić solidną bazę, to jednak historia klubu uczy, że do wykonania ostatniego kroku w stronę elity często potrzebny jest łut szczęścia w loterii draftu. Hornets historycznie nie mieli do niej ręki, rzadko przesuwając się w górę zestawienia. Wyjątkami, które fundamentalnie zmieniły bieg dziejów klubu, były awanse w losowaniu, które pozwoliły na pozyskanie LaMelo z numerem trzecim (2020) oraz Millera z „dwójką” (2023).

Obecnie sytuacja w Charlotte przypomina nieco tę z 1999 roku, kiedy to niespodziewany awans w loterii pozwolił na wybranie Barona Davisa z trzecim numerem, co zapoczątkowało najbardziej udany okres w historii zespołu, zwieńczony walką w półfinałach Konferencji Wschodniej. W obliczu nadchodzącego naboru, Hornets powinni ponownie liczyć na przychylność losu.

Kolejny utalentowany zawodnik – a tegoroczna klasa draftu, choć nieliczna, obfituje w takowych – dodany do już utalentowanego trzonu składającego się z tercetu Ball-Miller-Knueppel, mógłby stać się ostatecznym elementem brakującym do walki o najwyższe cele. Jak zauważył trener Lee: – Dopiero zaczynamy i z niecierpliwością czekam na czekającą nas pracę.

Dzięki stabilizacji kontraktowej i rosnącej sile na parkiecie, Szerszenie wydają się być gotowe, by wzlecieć w górę i w pełni wykorzystać każdą szansę, jaką przyniesie im przyszłość. Czy to będzie ten brakujący element? Odpowiedź przyniosą kolejne miesiące. Jedno jest pewne — w Charlotte znów czuć, że coś zaczyna się dziać.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    2 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany