Steve Kerr zasugerował ostatnio, że NBA powinna rozważyć skrócenie sezonu zasadniczego z 82 do 72 meczów, by ograniczyć liczbę kontuzji i lepiej chronić zdrowie zawodników. Pomysł trenera Golden State Warriors błyskawicznie wywołał dyskusję, bo dotyka jednego z fundamentów ligi. Głos zabrali też byli wybitni gracze: Carmelo Anthony, Tracy McGrady i Vince Carter. Ich wypowiedzi pokazują, że problem jest znacznie bardziej złożony niż tylko liczba spotkań w kalendarzu, ale czy na pewno mają rację? Czy biorą pod uwagę wszystkie argumenty i okoliczności?


Temat skrócenia sezonu zasadniczego NBA wrócił po słowach Steve’a Kerra. Trener Golden State Warriors zasugerował, że ograniczenie liczby meczów z 82 do 72 mogłoby pomóc lidze w walce z rosnącą liczbą urazów, przeciążeń i absencji gwiazd.

Poza tym 72 mecze oznacza mniejszy margines błędu, to znaczy, że teoretycznie każde spotkanie miałoby większą rangę, większe znaczenie dla każdej drużyny.

Propozycja skrócenia sezonu z jednej strony brzmi logicznie, ale z drugiej uderza w tradycję, ekonomię i całą konstrukcję rozgrywek.

Obecny format nie jest przecież przypadkowy. Sezon liczący 82 spotkania obowiązuje w NBA od rozgrywek 1967/68 (zdarzyło się kilka sezonów krótszych, ale powodem były lockout – brak porozumienia związku zawodników z ligą i klubami oraz pandemia).

Mówimy więc o systemie zakorzenionym w historii ligi od blisko sześciu dekad. Dlatego każda próba zmiany automatycznie uruchamia większą debatę. Nie chodzi tylko o zdrowie zawodników, ale też o pieniądze, przygotowanie fizyczne i o to, czym właściwie dziś jest NBA.

Na propozycję Kerra zareagowali Carmelo Anthony, Tracy McGrady i Vince Carter. Każdy spojrzał na temat inaczej, ale razem stworzyli spójny obraz całego problemu.

Melo zwrócił uwagę przede wszystkim na realia biznesowe. W jego ocenie sama idea może i brzmi atrakcyjnie, ale w praktyce bardzo trudno wyobrazić sobie, by gracze zgodzili się na rozwiązanie, które oznaczałoby mniej meczów, a więc również mniej pieniędzy.

Trzeba wziąć pod uwagę wiele czynników. Odjęcie 10 spotkań dla każdej z drużyn oznacza wykreślenie aż 150 meczów w skali całego sezonu. Z ekonomicznego punktu widzenia nie widzę możliwości, aby gracze się na to zgodzili, ponieważ dla nich oznaczałoby to stratę ogromnych pieniędzy z roku na rok – uważa.

W wielu dyskusjach pieniądze są często najsilniejszym argumentem. NBA jest w końcu wielką machiną biznesową. Mniej meczów to mniej transmisji, mniej wpływów z dnia meczowego, mniej ekspozycji sponsorów i mniej pieniędzy do podziału. W teorii można mówić o lepszej jakości widowiska, ale w praktyce liga musiałaby znaleźć sposób, by zrekompensować straty wynikające z usunięcia dużej części spotkań.

McGrady patrzy na temat bardziej sportowo. Też uważa, że sami zawodnicy mogliby nie chcieć takiej zmiany z powodów finansowych, ale jednocześnie widzi wyraźne korzyści w krótszym sezonie. Przede wszystkim chodzi o zdrowie, regenerację i większą dostępność największych nazwisk.

Zawodnicy by na to nie przystali, bo zarabiają zbyt dużo i nie będą chcieli tracić własnych pieniędzy. Jednak z innej perspektywy, sam pomysł nawet mi się podoba. Często narzekamy, że obecne gwiazdy pauzują i są niedostępne. Mniejsza liczba meczów dałaby im szansę na odpoczynek, pozwoliłaby wyeliminować spotkania grane dzień po dniu i sprawiłaby, że częściej pojawialiby się na parkiecie – zauważa.

NBA od lat próbuje walczyć z problemem „load managementu„, czyli faktu, że najlepsi zawodnicy nie grają w poszczególnych meczach, żeby odpocząć. Wcale nie mają poważnych kontuzji. Krótszy sezon mógłby więc ograniczyć potrzebę takich decyzji. Mniej meczów dzień po dniu, mniej przeciążeń, więcej czasu na regenerację. To w sumie brzmi jak rozwiązanie, które mogłoby poprawić nie tylko zdrowie zawodników, ale też wartość produktu dla kibica.

Najbardziej zdecydowanie pomysł Kerra odrzucił Vince Carter. Jego zdaniem problem nie leży w samym formacie rozgrywek, lecz w tym, jak współcześni gracze są przygotowywani do sezonu i jak zarządza się ich obciążeniami. Carter przekonuje, że NBA przez dekady funkcjonowała w systemie ponad 80 meczów i nie ma powodu, by automatycznie uznawać ten model za błędny.

Zamiast skracać sezon, trzeba po prostu mądrze zarządzać odpoczynkiem. Można zmniejszyć minuty spędzane na parkiecie lub zrezygnować z części treningów. Rozegranie ponad 80 meczów to nieodłączny element gry w NBA. Dlaczego mamy zmieniać format, który świetnie funkcjonował przez tyle lat? Obecnie widzimy plagę kontuzji tkanek miękkich, co może wynikać z tego, że niektórzy młodzi gracze nie wkładają w przygotowania tyle pracy, co my kiedyś. Adaptacja do trudów sezonu pomaga ewoluować, stawać się lepszym graczem i uczy, co trzeba zrobić, by zadbać o swoje ciało – stanowczo podkreślił Carter.

Carter dotyka szerszego problemu. W domyśle chodzi mu o zmiany w mentalności i modelu pracy w nowoczesnej NBA. Jego zdaniem dawniej zawodnicy byli inaczej przygotowywani do długiego sezonu, a rozgrywki hartowały ciało i charakter.

To niestety częsta teza byłych graczy i osób starszych, że „kiedyś to było” i że „jak ja mogłem, to nie też mogą„. Bardzo często byli zawodnicy oceniają współczesną ligę przez pryzmat swoich doświadczeń, a nie biorą pod uwagę faktu, że świat i okoliczności mogły się zmienić.

Dziś gra jest dużo szybsza, zespoły więcej rzucają z dystansu, a treningi są bardzo specjalistyczne, co potrafi przeciążyć organizm, a wiele kontuzji wynika właśnie z faktu przeciążeń, a więc tego, że organizm mówiąc kolokwialnie „nie wyrabia”.

Żeby nie być gołosłownym podam przykład kilku statystyk, które są niepodważalnymi faktami. Na przykład:

  • W sezonie 1995/96 średnio drużyna NBA trafiała 5,9 trójki przy 16 próbach na mecz. W sezonie 2024/25 średnio zespoły trafiały 13,5 rzutu z dystansu przy aż 37,6 próbach na mecz.

To oznacza, że liczba oddanych rzutów z dystansu wzrosła ponad dwukrotnie. Duża liczba rzutów z dystansu oznacza więcej przemieszczania się w obronie na dużo większej przestrzeni. Więcej rotacji, sprintów i więcej sytuacji do gry 1 na 1. To dlatego dziś koszykówka w NBA wygląda na bardziej rozciągniętą i bardziej dynamiczną.

  • W sezonie 1995/96 najszybciej grającą drużyną byli Boston Celtics ze średnią 96,25 posiadań na mecz, a najwolniejsi byli Cleveland Cavaliers – 82,32 posiadania na mecz.
  • W sezonie 2024/25 najszybciej grającą drużyną byli Memphis Grizzlies (103,26 posiadania na mecz), a najwolniejsi Boston Celtics (95,72 posiadania na mecz).

Jak widzicie skala zmiany jest ogromna. Najwolniejsi w zeszłym sezonie Celtics ze średnią 95,72 posiadań na mecz mają niemal taki sam wynik jak najszybsi 30 lat temu Celtics. To najlepszy dowód na to jak bardzo gra w NBA przyspieszyła. Ktoś powie, że to przecież tylko kilka posiadań, ale przecież wyobraźcie sobie, że w tym czasie (48 minut) musicie przebiec boisko kilkanaście razy częściej. Musicie więc przyspieszyć. Waszej grze towarzyszyć będzie więcej zrywów, co wpływa na wasz organizm.

  • Znacznie wyższy jest też „offensive rating”, a więc liczba zdobywanych punktów przez drużynę na 100 posiadań. 30 lat temu najlepsi wtedy Bulls rzucali 115,2 punktu, a rok temu najlepsi Cavs już 121,7.

Dzisiejsza NBA nie tylko więcej i szybciej biega, ale też lepiej, wydajniej zamienia posiadania na punkty.

Poza tym trzeba pamiętać, że w 2001 roku NBA zlikwidowała stare wytyczne dotyczące „illegal defense” i wprowadziła błąd trzech sekund w obronie. Skróciła też czas przejścia przez własną połowę z 10 do 8 sekund. A po finałach w 2004 roku mocniej ograniczono hand-checking na obwodzie. Te konkretne zmiany wpłynęły na to, że gra przyspieszyła i NBA stała się jeszcze bardziej dynamiczna, jeszcze bardziej techniczna i wymaga dziś większej fizyczności i atletyzmu.

Wracając do wypowiedzi naszych gwiazd. W jednym byli zgodni. Jeśli NBA chce utrzymać obecny format 82 meczów, to musi jeszcze większy nacisk położyć na przygotowanie zawodników do długiego sezonu.

– Skoro zależy nam na utrzymaniu formatu 82 meczów, to powinniśmy raczej pokazać młodym chłopakom, jak my trenowaliśmy i jak przygotowywaliśmy się do sezonu. Wszystko sprowadza się do odpowiednich przygotowań – mówili zgodnie.

Wszystko fajnie, tylko czy to nie brzmi właśnie jak gadanie byłych graczy, którzy nie biorą pod uwagę faktów i okoliczności, a swoją opinię opierają na dawnych doświadczeniach?

Dyskusja o skróceniu sezonu nie jest też wyłącznie sporem o liczby. To tak naprawdę debata o filozofii współczesnej NBA. O tym jaka ta liga jest jaka ma być. Jedna strona uważa, że skoro tempo gry rośnie, obciążenia są większe, a urazów przybywa, to liga powinna dostosować kalendarz do nowych realiów. Druga odpowiada, że problem nie tkwi w liczbie meczów, tylko w sposobie zarządzania organizmem, treningiem i odpoczynkiem.

Pomysł Steve’a Kerra sprowokował więc do dyskusji, ale mało prawdopodobne jest, aby w najbliższych latach liga w ogóle rozważyła taki scenariusz. Już i tak zmniejszyła liczbę meczów dzień po dniu i jedynie tutaj jest jeszcze niewielkie pole manewru.

Bo rzeczywiście, krótszy sezon mógłby pomóc zdrowiu zawodników i zwiększyć dostępność gwiazd. Poza tym każdy mecz miałby wyższą stawkę, bo meczów decydujących o tabeli końcowej byłoby mniej. Z drugiej strony skrócenie sezonu oznaczałoby potężne konsekwencje finansowe i wymagałoby zmianę modelu, który przez dekady był jednym z fundamentów NBA.


Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się nim z innymi w swoich mediach społecznościowych i zostaw komentarz.

Polecam też tekst o nowych zasadach, które utrudniają transfery w NBA.

A może chcesz wiedzieć czym będzie nowy projekt NBA EuropeW tym tekście rozłożyłem go na czynniki pierwsze.

Więcej moich artykułów znajdziesz tutaj.


Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Poprzedni artykułNBA: Seattle wraca do NBA? W tle walka o historię Sonics
    Michał Pacuda
    Założył PROBASKET w 2001 roku. Pisał o koszykówce w Dzienniku Metro i Onet.pl. Od 12 roku życia trenował kosza. Studiował w USA, gdzie grał z drużyną Junior College'u w mistrzostwach Stanów Zjednoczonych. Po powrocie do Polski przez cztery lata był trenerem na poziomie kadetów i juniorów. Skomentował ponad 200 meczów NBA i WNBA w Orange sport, Canal+ Sport i TVP Sport oraz Igrzyska Olimpijskie w nSport HD. W latach 2013-2016 pełnił rolę rzecznika prasowego reprezentacji Polski koszykarzy. Był z kadrą na dwóch EuroBasketach - współtworzył projekt Kosz Kadra. Przez sześć lat w Polskiej Lidze Koszykówki wdrażał strategię komunikacji (WWW, video i Social Media). Jest specjalistą w dziedzinie Public Relations oraz Marketingu w sporcie. Obecnie prowadzi polskie biuro prasowe Jeremiego Sochana oraz odpowiada za kwestie marketingowe Sochana w Polsce.
    Subscribe
    Powiadom o
    guest
    1 Komentarz
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments