Shai Gilgeous-Alexander dopiero w końcowych fragmentach spotkania przedłużył serię meczów z przynajmniej 20 zdobytymi punktami do 128 występów. Jego Oklahoma City Thunder dzięki bardzo dobrej drugiej połowie ograli Minnesota Timberwolves. Cooper Flagg rzucił 27 punktów, prowadząc Dallas Mavericks do wygranej nad Cleveland Cavaliers. Detroit Pistons nie dali rady Toronto Raptors, dla których 34 punkty zdobył Brandon Ingram. Giannis Antetokounmpo miał 31 punktów, a jego Milwaukee Bucks ograli Indiana Pacers. Osłabieni Philadelphia 76ers pokonali Portland Trail Blazers, a New York Knicks Golden State Warriors. DeMar DeRozan rzucił 41 punktów, a jego Sacramento Kings pokonali Utah Jazz.
Oklahoma City Thunder — Minnesota Timberwolves 116:103
- Oklahoma City Thunder wciąż muszą radzić sobie bez Jalena Williamsa, ale na dzisiejszy mecz odzyskali Isaiaha Hartensteina. Faworyzowani obrońcy tytułu zaczęli z wysokiego „C”, zaliczyli kilka przechwytów, Chet Holmgren w efektowny sposób zablokował Anthony’ego Edwardsa, dzięki czemu momentalnie odskoczyli z wynikiem (9:0).
- Grzmoty miały wszystko, czego potrzeba do całkowitego zdominowania pierwszej kwarty, ale nie potrafiły w pełni wykorzystać swojego korzystnego położenia. Sami zaczęli bowiem pudłować rzut za rzutem, kończąc tę część z kiepską skutecznością 30% (8/27). Świetną zmianę dał Ayo Dosunmu (3/3 z gry), dzięki któremu Minnesota Timberwolves odrobili straty (23:22).
• Gospodarze również mogli liczyć jednak na wsparcie swoich rezerwowych. Dwa cenne trafienia zza łuku zaliczył Jared McCain, to samo zrobił Isaiah Joe, dzięki czemu OKC utrzymywali przewagę różnicą kilku posiadań (43:37).
• W szeregi Oklahomy znów wkradła się jednak nieskuteczność. Słabość tę wykorzystały Wilki, a dwie trójki Edwardsa i dwa trafienia Juliusa Randle’a dały im sześciopunktową zaliczkę do przerwy (47:53).
• To, co Thunder stracili w pierwszej połowie, zdołali odrobić po powrocie na parkiet. Cały czas fatalnie dysponowany był Shai Gilgeous-Alexander, który całkowicie nie mógł odnaleźć swojego rytmu strzeleckiego, co początkowo doprowadziło nawet do stanu 59:68.
• W odpowiednim momencie na wysokości zadania stanęli zmiennicy w osobach wspomnianego już Joe, a także Alexa Caruso czy Jaylina Williamsa. To trójka pierwszego z wymienionych doprowadziła do remisu 71:71. Kilka minut później, już na początku czwartej kwarty, seria 11:4 autorstwa m.in. Holmgrena dała im dwucyfrową przewagę (91:80).
• Od tamtego momentu Thunder już w pełni przejęli kontrolę nad spotkaniem. Shai skutecznie dzielił się piłką, a Grzmoty robiły to, co do nich należało i utrzymywały bezpieczny dystans nad rywalem, co ostatecznie dało im 53. zwycięstwo w bieżącym sezonie.
• Co ciekawe, SGA, który w pewnym momencie meczu był 3/16 z gry, jeszcze na początku czwartej kwarty miał na swoim koncie zaledwie 10 punktów, wobec czego jego seria meczów z dorobkiem 20 oczek była zagrożona. Na niespełna dwie minuty przed końcem trafił jednak zza łuku, a chwilę później zaliczył akcję 2+1, czym dobił upragnionych do 20 punktów, do czego dołożył jeszcze 10 asyst. To już 128. kolejny mecz, w którym SGA ma przynajmniej 20 punktów.
• — To koszykówka. Wyszedłem na parkiet z taką samą agresją, jak zawsze. Więcej rzutów nie trafiało, niż wpadało, a zazwyczaj tak się nie dzieje. Niektóre noce idą po twojej myśli, a niektóre nie. Mimo to czuję, że zrobiłem wystarczająco, by nasz zespół mógł odnieść zwycięstwo i to jest najważniejsze — mówił po meczu obecny MVP.
• Oprócz niego również 20 oczek zapisał na swoim koncie wchodzący z ławki Isaiah Joe. Dobrze wypadł też Jared McCain (15 punktów; 5/9 za trzy), ale zwycięstwa OKC nie byłoby przede wszystkim bez Cheta Holmgrena (21 punktów, 9 zbiórek).
• Po stronie Timberwolves dwoił się i troił Julius Randle (32 punkty, 7 zbiórek, 6 asyst). Grający z urazem Anthony Edwards nie był dziś najlepszą wersją siebie i skompletował 19 punktów, sześć zbiórek i pięć asyst, zaliczając przy tym sześć strat (6/17 z gry).
Autor: Krzysztof Dziadek
Cleveland Cavaliers — Dallas Mavericks 120:130
- Obie ekipy świetnie rozpoczęły mecz pod względem skuteczności, trafiając prawie 60% swoich prób z gry w pierwszej kwarcie. Grę Cleveland Cavaliers ciągnęli jednak tylko trzej gracze – Donovan Mitchell, Dean Wade, Max Strus – którzy odpowiadali wówczas za 27 z 31 punktów swojego zespołu (31:35).
• W drugiej odsłonie przebudził się Evan Mobley, a choć James Harden dalej nie był najlepszą wersją siebie, to gospodarze zdołali objąć prowadzenie 47:45, które stracili jednak po serii trafień Coopera Flagga, Najiego Marshalla i Khrisa Middletona. Z tego właśnie względu do przerwy to Dallas Mavericks nieznacznie prowadzili (59:60).
• Trzecia część gry była kluczowa dla losów rywalizacji. Mavs wygrali ją róznicą 13 punktów, aplikując rywalom aż 40 oczek. Swoją dominację podopieczni Jasona Kidda kontynuowali również na początku ostatniej kwarty, kiedy to odskoczyli na pułap 20 punktów i tym samym przesądzili o losach rywalizacji (90:110).
• Świetne zawody rozegrał tercet Cooper Flagg (27 punktów, 10 asyst, 6 zbiórek, 2 bloki) – Naji Marshall (25 oczek, 7 asyst) – P.J. Washington (20 punktów, 11 zbiórek, 5 przechwytów).
• Po stronie przegranych po podwójnej zdobyczy zapisali na swoich kontach Donovan Mitchell (26 punktów, 11 asyst) i Evan Mobley (18 punktów, 11 zebranych piłek). Max Strus dorzucił 24 oczka z ławki (6/7 zza łuku), z kolei James Harden do 13 punktów dołożył siedem asyst, pięć zbiórek, ale też sześć strat.
• Dla grających w kratkę Cavs jest to już trzecia porażka w pięciu ostatnich spotkaniach. Teraz zmierzą się jednak z Milwaukee Bucks, co w bieżących rozgrywkach stanowi doskonałą szansę na przełamanie.
Autor: Krzysztof Dziadek
Milwaukee Bucks — Indiana Pacers 134:123
- Giannis Antetokounmpo zdobył 31 punktów i zebrał 14 piłek, ale opuścił parkiet z powodu kontuzji. Lider Milwaukee Bucks niefortunnie wylądował po wsadzie pod koniec trzeciej kwarty. Pozostał jeszcze chwilę w grze — przy kolejnej akcji ponownie zapakował piłkę do kosza, a w następnej był faulowany i wykonał dwa rzuty wolne, po czym udał się do szatni.
- – Moim zdaniem przeprostował kolano, ale to tylko przypuszczenie — powiedział trener Bucks Doc Rivers. Bobby Portis zdobył 29 punktów i miał 10 zbiórek, natomiast Ryan Rollins trafił 8 z 12 rzutów z gry (w tym 3 z 5 za trzy), kończąc mecz z dorobkiem 20 punktów, siedmiu asyst i trzech przechwytów. Najlepszym strzelcem Pacers był Aaron Nesmith z 32 punktami. Jay Huff dołożył 16 punktów i dwa bloki.
- Milwaukee przegrywało do przerwy 62:65, ale w czwartej kwarcie zamieniło sześciopunktowe prowadzenie w 18-punktową przewagę dzięki serii 15:3, obejmując prowadzenie 119:101 na 8:45 przed końcem. Z tego się już Pacers nie odnieśli. W kolejnym meczu Milwaukee Bucks zmierzą się u siebie z Cleveland Cavaliers, a Indiana zagra na wyjeździe z New York Knicks.
Autor: Michał Kajzerek
Toronto Raptors — Detroit Pistons 119:108
- Brandon Ingram zanotował 34 punkty, RJ Barrett dołożył 27 punktów, sześć zbiórek i dwie asysty, a Jakob Poeltl 21 punktów, 18 zbiórek i pięć asyst. Raptors wygrali drugi mecz z rzędu po tym, jak przegrali dwa kolejne. Scottie Barnes skończył mecz z 14 punktami, 10 zbiórkami i ośmioma asystami. Gospodarze muszą wygrywać, by utrzymać się na miejscu gwarantującym bezpośredni udział w play-offach.
- Pistons dobrze rozpoczęli mecz i w pierwszej połowie trafili ponad 64 proc. rzutów z gry. Trzecia kwarta była jednak dla nich katastrofalna — trafili tylko 27 proc. prób i przegrali tę część gry 17 punktami. Na dwie i pół minuty przed końcem trzeciej ćwiartki Ingram trafił za trzy, dając Raptors 12-punktową przewagę.
- Dla Pistons 33 punkty, dziewięć asyst, dwa przechwyty i trzy zbiórki miał Cade Cunningham, Tobias Harris dołożył 21 punktów, pięć zbiórek i dwie zbiórki. To jednak nie wystarczyło, by utrzymać serię trzech wygranych. Jalen Duren miał 20 punktów i 11 zbiórek. Mimo porażki zespół z Michigan wciąż ma bezpieczną przewagę nad drugimi w tabeli Konferencji Wschodniej Boston Celtics.
Philadelphia 76ers — Portland Trail Blazers 109:103
- Quentin Grimes zanotował 31 punktów (w tym 14 w ostatniej kwarcie), trzy zbiórki i dwie asysty, VJ Edgecombe dołożył 18 punktów, 12 zbiórek i trzy asysty, a osłabieni Sixers ograli Blazers. Justin Edwards miał 21 punktów, dwie zbiórki i dwie asysty. Sixers zagrali dzisiaj bez Joela Embiida, Tyrese’a Maxeya i Kelly’ego Oubre Jr.
- Jeszcze do przerwy Blazers prowadzili jednym punktem. Jednak w trzeciej kwarcie Sixers przejęli kontrolę nad meczem. Edwards zdobył w tej części gry dziewięć punktów, a prowadzenie urosło już do 10 „oczek”. Na mniej niż sześć minut przed końcem spotkania przewaga gospodarzy wzrosła do 14 punktów. Blazers odpowiedzieli jednak serią 10:0.
- Ostatnie słowo należało jednak do Sixers. Na nieco ponad minutę przed końcem Blazers wybronili akcję i mogli zmniejszyć straty nawet do jednego punktu. Edwards przechwycił jednak podanie i zdobył punkty w kontrze. Kilkadziesiąt sekund później trafił też Edgecombe.
- Dla Blazers 25 punktów, sześć zbiórek i dziewięć asyst zanotował Deni Avdija, Jerami Grant dołożył 20 punktów i dwie zbiórki. Donovan Clingan miał 11 punktów, 15 zbiórek i pięć asyst. Goście trafili tylko 17 z 53 prób zza łuku.
New York Knicks — Golden State Warriors 110:107
- Jalen Brunson zanotował 30 punktów i dziewięć asyst, Karl-Anthony Towns dołożył 14 punktów, 12 zbiórek i trzy asysty, a OG Anunoby miał 14 punktów i cztery zbiórki. Kincks wygrali trzeci mecz z rzędu i mają tyle samo zwycięstw co drudzy w tabeli Konferencji Wschodniej Boston Celtics.
- Knicks fatalnie weszli w ten mecz. Jeszcze w pierwszych minutach byli na chwilę na prowadzeniu, ale później odzyskali je dopiero pod koniec trzeciej kwarty. Po pierwszej kwarcie przegrywali 14 punktami. Już na początku drugiej kwarty Warriors powiększyli przewagę do 21 punktów. Jeszcze do przerwy Knicks zmniejszyli straty do dziewięciu punktów.
- Brandin Podziemski na 55 sekund przed końcem zmniejszył straty Warriors do jednego punktu. 30 sekund później mógł wyprowadzić ich na prowadzenie. Jednak jego próba zza łuku nie znalazła drogi do kosza. W odpowiedzi Landy Shamet trafił dwa rzuty wolne. Podziemski odpowiedział celną próbą spod kosza, ale Anunoby nie pomylił się na linii rzutów wolnych. W ostatniej akcji meczu Warriors popełnili stratę.
- Dla Warriors 25 punktów, sześć asyst i pięć zbiórek miał Brandin Podziemski, Quinten Post dołożył 22 punkty, trzy zbiórki, trzy asysty i trzy bloki, a Gui Santos 20 punktów, siedem zbiórek, siedem asyst i dwa przechwyty. Goście wciąż czekają na powrót Stephena Cury’ego. Wchodzący z ławki Gary Payton II miał 19 punktów, sześć zbiórek i cztery asysty.
- Jeremy Sochan, po tym, jak nie zagrał przeciwko Indiana Pacers z powodu przeziębienia, tym razem nie pojawił się na parkiecie.
Sacramento Kings — Utah Jazz 116:111
- DeMar DeRozan zdobył rekordowe w tym sezonie 41 punktów i dołożył 11 asyst, prowadząc Sacramento Kings do zwycięstwa nad Utah Jazz. Precious Achiuwa dodał 20 punktów i 11 zbiórek w starciu dwóch najsłabszych drużyn Konferencji Zachodniej. Kings z bilansem 18–51 wygrali cztery z ostatnich pięciu spotkań. Dla Utah (20–48) najwięcej punktów zdobył Cody Williams — 34. Brice Sensabaugh zakończył mecz z 22 punktami, a Isaiah Collier dorzucił 21.
- Sacramento objęło prowadzenie 110:99 na 4:45 przed końcem po drugiej trójce Jalen Plowdena w tym meczu. Jazz ruszyli jednak do odrabiania strat i po kolejnych trafieniach za trzy autorstwa Sensabaugha oraz Maurice Harklessa zmniejszyli różnicę do 107:110 na trzy minuty przed końcową syreną.
- Ostatecznie Kings utrzymali prowadzenie dzięki skuteczności DeRozana na linii rzutów wolnych. W ostatnich czterech minutach trafił trzy takie próby, w tym jedną na 14,9 sekundy przed końcem, która przypieczętowała zwycięstwo Sacramento.
Autor: Michał Kajzerek
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!




















