Największy comeback sezonu? Los Angeles Clippers dokonali niemożliwego. Żadnej drużynie w historii NBA ta sztuka nie udała się wcześniej. Od katastrofy do historii. Do tego Kawhi Leonard w trybie MVP. Kiedy już wszyscy spisali ich na straty, a opinia publiczna śmiała się ze słów Tyronna Lue, ci mocno pracowali na udowodnienie swojej wartości.
Tyronn Lue został uznany za szaleńca, a okazał się wizjonerem. Co za historia z Clippers!
Los Angeles Clippers po wygranej z Minnesotą Timberwolves wynikiem 153 do 128 wskoczyli na ósme miejsce Konferenecji Zachodniej i przekroczyli bilans 0.500, po tym jak rozpoczęli sezon od sześciu zwycięstw i aż 21 przegranych!
Tyronn Lue, czyli główny trener LA Clippers, w okolicy bilansu 6-21 powiedział na jednej z konferenecji prasowych, że celem jest pójść mniej więcej 35–20 w pozostałych meczach sezonu, czyli wówczas: wygrywać około dwie trzecie spotkań do końca rozgrywek, żeby wrócić do walki o play-offy, chociażby przez fazę play-in. Jak powiedział, tak zrobił, ba! Wyszło nawet bardziej optymistycznie, niż zakładał, bo dzisiaj klub z Los Angeles ma 33 zwycięstwa w stosunku do 32 porażek. Pozostało im 17 spotkań do końca sezonu regularnego.
Kawhi Leonard, który opuścił blisko 400 spotkań w karierze z powodu kontuzji, mimo 34 lat i 4-5 poważnych urazów wciąż umie wskoczyć na poziom MVP
Clippers zrobili historyczny comeback, który śmiało możemy nazwać powrotem tego sezonu. Nigdy wcześniej nie było takiego zwrotu akcji w lidze NBA. To pierwszy zespół w historii, który wskoczył na dodatni bilans (więcej zwycięstw niż porażek), rozpoczynając od rezultatu 6-21 albo gorzej. Dodając do tego duże zmiany kadrowe w trakcie sezonu (wymiany przy trade deadline), jest to jeszcze bardziej imponujące. Sporo w tym pomogła wyśmienita forma Kawhia Leonarda, który mimo licznych kontuzji i 34 lat na karku gra jak prawdziwy MVP.
Kawhi zdobywa średnio ponad 28 punktów na mecz w tym sezonie. Rozegrał 51 z 65 możliwych spotkań i jest w oficjalnym TOP15 kandydatów na MVP (ranking przygotowywany przez NBA). Liczby jednak nie odwzierciadlają tego, jak dobry na parkiecie i ważny dla Clippers jest Leonard. Skrzydłowy jest jednym z najlepszych graczy po dwóch stronach parkietu w lidze, a w dodatku po odejścia Jamesa Hardena został osamotniony w byciu liderem. Czy widać, jakby to był dla niego problem? Na boisku ani trochę.










