Tego nikt się nie spodziewał. Bam Adebayo zdobył aż 83 punkty i przeszedł do historii NBA. Po meczu Erik Spoelstra nie ukrywał emocji, a sam zawodnik mówił o wyjątkowym wsparciu najbliższych i chwili, która zostanie zapamiętana na zawsze.
Erik Spoelstra nie ukrywał, że sam był pod ogromnym wrażeniem tego, co oglądał. Trener Miami Heat powiedział po meczu: To był po prostu absolutnie surrealistyczny wieczór. Mieliśmy szczęście brać udział w wielu wielkich chwilach w tej hali, ale ta po prostu się wydarzyła i jestem wdzięczny, że wszyscy mogliśmy być jej częścią i świadkami.
Spoelstra przyznał też, że z każdą kolejną zdobyczą punktową Adebayo atmosfera robiła się coraz bardziej nierealna. – Kiedy zdobył 50 punktów, pomyśleliśmy: dobra, może uda mu się dobić do 60. Gdy miał 60, uznaliśmy, że równie dobrze możemy iść po 70. W tamtym momencie nie odważyłbym się nawet pomyśleć o zdjęciu go z boiska. Nie przestałem, dopóki nie pobił wyniku Kobe’ego – przyznał trener Heat.
Po meczu Spoelstra bardzo mocno podkreślał, że taki występ nie wziął się znikąd. Według niego to efekt wieloletniego rozwoju i ogromnej pracy zawodnika. – To absolutne świadectwo jego nieustępliwej woli i etyki pracy. Bam sam wypracował sobie pozycję czołowego talentu ofensywnego w tej lidze. Jest unikalnym graczem ataku, którego nie da się zamknąć w konwencjonalnych ramach – uważa szkoleniowiec Heat.
Spoelstra poszedł nawet dalej. – Uważam, że jest obecnie jednym z dwóch lub trzech najlepszych graczy two-way w NBA.
To bardzo mocne słowa, ale trudno się dziwić. Adebayo od lat robi rzeczy, które pomagają wygrywać. Broni wielu pozycji. Zbiera. Podaje. Ustawia zasłony. Bierze na siebie najtrudniejsze zadania. Teraz do tego wszystkiego dołożył mecz, który przejdzie do historii ligi.
Sam Adebayo po meczu też powiedział coś bardzo ważnego. Jednym zdaniem podsumował swoją drogę. – Wszedłem do tej ligi jako obrońca i gość od kończenia lobów. To właśnie dlatego ten występ robi aż takie wrażenie. Gdyby 83 punkty zdobył ktoś, kto od lat żyje głównie z rzucania, reakcje też byłyby ogromne, ale tutaj skala zaskoczenia jest jeszcze większa. Adebayo przez długi czas był postrzegany inaczej. Jako gracz wszechstronny, ale nie taki, który może wejść na pułap absolutnie historyczny.
Spoelstra zwrócił uwagę, że Adebayo ogromnie rozwinął grę tyłem do kosza i umiejętność wymuszania fauli. – Bam naprawdę ciężko pracował nad grą jako podkoszowy. To już nie są tylko rzuty z odchylenia po obrocie. On po prostu wbija się w pomalowane i wymusza faule, a potem trafia z linii rzutów wolnych. Stał się niesamowicie efektywny bez względu na to, jakiego obrońcę przeciwko niemu wystawisz – dodał Spoelstra.
Ciekawe były też słowa trenera Heat o końcówce spotkania. Spoelstra przyznał, że sam zaczął przeżywać to bardziej jak kibic niż trener. – W ostatnich sześciu minutach trzeciej kwarty i przez całą czwartą czułem się jak kibic. Ten występ wziął się znikąd. Zazwyczaj takie rzeczy dzieją się w play-offach, a to nas po prostu zaskoczyło – przyznał szkoleniowiec Heat.
A potem dodał coś jeszcze ciekawszego. – Kiedy zbliżył się do 70 punktów, wszyscy daliśmy się porwać chwili jak każdy inny na trybunach. Nie chciałem wchodzić temu momentowi w drogę. Od momentu, gdy zdobył 40 punktów, nie zbliżałem się do niego ani razu. Kto by pomyślał, że stanę się tak przesądny? On był w absolutnym transie, w strefie, której szuka każdy sportowiec, a ja nie zamierzałem go z niej wybijać.
To świetnie oddaje klimat tej nocy. W pewnym momencie przestało chodzić o taktykę, rotację i zwykłe prowadzenie meczu. W hali czuło się już tylko jedno „tu może się wydarzyć coś historycznego”.
Sam zawodnik przyznał, że nawet do niego nie od razu dotarło, to co się dzieje. – Zdałem sobie sprawę, że dzieje się coś szalonego prawdopodobnie wtedy, gdy miałem 45 punktów do przerwy. Zabawa zaczęła się dopiero wtedy, gdy musiałem polować na piłkę. Przez pierwsze trzy i pół kwarty mnie nie podwajali, a potem nagle kryło mnie czterech ludzi.
To typowe dla takich historycznych występów. Najpierw rywal nie dowierza, potem próbuje reagować, a na końcu jest już za późno.
Po meczu sporo mówiło się też o AJ Wilson, koszykarce i dziewczynie Bama, która była obecna na trybunach. Dla Adebayo to miało ogromne znaczenie. – Narzekała na to, jak zdobyłem swój 10-tysięczny punkt i jak chciała, żebym na nią poczekał, więc fakt, że zdobyłem 83 punkty w pierwszym meczu, na którym się pojawiła, jest bardzo wyjątkowy – przyznał Bam.
Mówił o niej również z dużą czułością. – Widzisz, co ona robi, i codziennie czerpiesz z tego inspirację. Jestem wdzięczny, że mam ją w swoim życiu. Wilson z kolei przyznała, że sama trochę walczyła z przesądami i nie chciała niczego zepsuć. – Trochę się ukrywałam, tylko dlatego, że sama nie wiem, po prostu się zdenerwowałam. Nie chciałam zepsuć żadnej dobrej energii, ponieważ oboje jesteśmy ludźmi najbardziej przywiązanymi do rutyny na świecie.
I dodała: Moim największym celem jest zawsze po prostu być obecną i wspierać go. To był jeden z tych pobocznych wątków, które nadają takim historiom bardziej ludzki wymiar.
Jedne z najmocniejszych słów Adebayo padły już po wszystkim, gdy emocje zaczęły naprawdę do niego docierać. – To nie uderzyło mnie, dopóki nie przytuliłem jej, a potem mojej mamy. To są emocjonalne chwile, bo one widziały mnie w moich najgorszych momentach, na samym dnie, gdy próbowałem wymyślić, jak się podnieść – powiedział Bam. – Móc zrobić to w domu, przed moją mamą, przed moimi ludźmi, przed własnymi kibicami… to ślad w historii, który zostanie zapamiętany na zawsze – dodał.
Kobe, historia i wielkość chwili
Po meczu Adebayo nie ukrywał, jak wielkie wrażenie robi na nim sam fakt znalezienia się w historycznym towarzystwie. – Chciałbym móc przeżyć to dwa razy. To wyjątkowy moment, znaleźć się obok Kobego, co brzmi jak szaleństwo – powiedział. A potem dorzucił zdanie, które bardzo pasuje do ducha NBA. – Zastanawiam się, co on by powiedział, widząc kogoś, kto zdobywa 83 punkty i go wyprzedza. W mojej głowie myślę, że pewnie powiedziałby: Zrób to jeszcze raz.
Nie wszyscy byli zachwyceni
Oczywiście po tak wielkim meczu pojawiły się też głosy sceptyczne. Ime Udoka zwrócił uwagę na styl zdobywania punktów i poziom rywala. – Pierwszą rzeczą, o której myślisz, jest to, jak to zrobił. Nie ze względu na niego, ale przez to, jak on gra. Widziałem, że trafił tylko sześć rzutów za trzy, ale jakieś 40 rzutów wolnych. To w zasadzie mówi wszystko – powiedział trener Houston Rockets. – A, no i grali przeciwko Washington Wizards – dodał.
Po stronie Wizards również nie brakowało frustracji. Trener Brian Keefe mówił o dużej liczbie fauli i kontrowersyjnych decyzjach sędziów, choć jednocześnie przyznał, że jego zespół sam dopuścił do tego, by Bam się rozpędził.
Ciekawe słowa padły też ze strony Steve’a Kerra, który zna Adebayo z reprezentacji USA. Najpierw zażartował: Było ok. Było ok.
Ale zaraz potem mówił już serio, że drugi wynik w historii NBA jest imponujący. Znacznie ciekawsze były jednak jego słowa o samym Bamie. – To jeden z najlepszych ludzi do prowadzenia w drużynie. Niesamowity człowiek, kolega i współpracownik. Po prostu fenomenalny facet – stwierdził Kerr.
Jak to wyglądało w realu? Najpierw Bam zdobył 31 punktów w pierwszej kwarcie:
W sumie zdobył 83 punkty:
Końcówka, kiedy schodził z boiska:
Wypowiedzi po meczu:










