Ani jednego spotkania w tym sezonie NBA nie rozegrał jeszcze Markelle Fultz. Rozgrywający, którego Philadelphia 76ers wybrali z pierwszym numerem draftu w 2017 roku, nie znalazł się w składzie żadnego z zespołów na start sezonu. Teraz jednak Fultz będzie próbował. Właśnie znalazł nowy klub w G League z nadzieją, że dobre występy pozwolą mu do NBA wrócić.
Nie tak miała wyglądać ta kariera. Markelle Fultz w NCAA był gwiazdą. Wydawało się, że podbije NBA. Nic z tego. Philadelphia 76ers wybrali go z „jedynką” w drafcie w 2017 roku, ale problemy zdrowotne nie pozwoliły Fultzowi rozwinąć skrzydeł. W ciągu ośmiu sezonów rozgrywający wystąpił zaledwie w 255 spotkaniach w barwach Philadelphia 76ers, Orlando Magic i Sacramento Kings.
Ostatnio widzieliśmy go w NBA w sezonie 2024-25, kiedy to zaliczył 21 meczów dla Kings. Notował w nich średnio 2,9 punktu w niecałe dziewięć minut gry. Latem został wolnym graczem, lecz przed startem trwających rozgrywek nikt się po niego nie zgłosił. Teraz 27-latek spróbuje ponownie wrócić do ligi. Właśnie znalazł nowy klub i zagra dla Raptors 905 w G League.
Klub satelicki Toronto Raptors wzmocnił się po tym, jak w ostatnim czasie z jego składu do NBA trafili m.in. Julian Reese (do Wizards), Olivier Sarr (do Cavaliers) czy David Roddy (do Nuggets) – wszyscy podpisali umowy two-way. Pytanie jednak, na ile Fultz rzeczywiście będzie wzmocnieniem. Ewentualne dobre występy na parkietach G League mogą sprawić, że Raptors zaproponują mu miejsce w rotacji.
Kanadyjska drużyna ma jedno wolne miejsce w składzie i chciałaby dodać do drużyny jeszcze jednego obrońcę. Fultz ma więc szanse. Jak podaje Michael Grange z portalu Sportsnet, na radarze Raptors jest też Lester Quinones – były zawodnik Golden State Warriors.










