Za nami aż dziewięć meczów, z których przynajmniej połowa dostarczyła emocji do samego końca. Zobaczyliśmy w końcu debiut Trae Younga w barwach Washington Wizards, całkiem dobre starcie Nikoli Jokicia z Luką Donciciem, dogrywkę w Houston i wygrywający mecz wsad Wendella Cartera Jr.. Był też nie do zatrzymania Wembanyama i latający nad głowami rywali Anthony Edwards. Nie ma na co narzekać. 



Orlando Magic – Dallas Mavericks 115:114

  • Orlando Magic zwyciężyli Dallas Mavericks 115:114 po niezwykle zaciętej końcówce i game-winnerze w ostatnich sekundach. Decydujący moment należał do Wendella Cartera Jr., który efektownym wsadem w ostatnim posiadaniu przed końcem zapewnił swojej drużynie zwycięstwo:
  • Mavericks prowadzili 114:110 na 37,3 sekundy przed końcową syreną dzięki skutecznej akcji 2+1 Flagga. Magic odpowiedzieli błyskawicznie – Jalen Suggs trafił trójkę w kolejnej akcji, zmniejszając stratę do punktu. Po niecelnym rzucie Flagga Magic zebrali piłkę i wykonali decydującą o wyniku meczu akcję.
  • Tristan da Silva był najskuteczniejszy w ekipie gospodarzy z 19 punktami. Suggs dołożył 17 punktów i 7 asyst, Paolo Banchero zanotował double-double (16 pkt + 12 zb), a Carter zakończył mecz z 15 punktami, w tym kluczowym wsadem.
  • Cooper Flagg, numer 1 draftu 2025 i najlepszy strzelec wśród debiutantów, wrócił po ośmiu meczach przerwy spowodowanej skręceniem lewej kostki. W 26 minutach zdobył 18 punktów (7/22 z gry), miał 5 zbiórek, 6 asyst i 4 bloki. Jego pierwszy kosz w czwartej kwarcie pozwolił mu przekroczyć barierę 1000 punktów w karierze już w swoim 50. meczu. Według ESPN Insights, 19-latek dołączył do Michaela Jordana i Luki Doncicia jako jedyny, który w pierwszych 50 spotkaniach osiągnął co najmniej 1000 punktów, 300 zbiórek i 200 asyst.
  • Po stronie Mavericks Klay Thompson błyszczał z ławki (24 pkt, 7 trójek), a Khris Middleton dołożył 19 punktów (10 w czwartej kwarcie). Dallas przegrało jednak po raz 15. w ostatnich 17 meczach. Zespół grał bez Brandona Williamsa (stłuczenie lewego uda).

Washington Wizards – Utah Jazz 112:122

  • Utah Jazz pokonali Washington Wizards 122:112, przerywając passę siedmiu z rzędu porażek i psując debiut Trae Younga w barwach gospodarzy. Kluczową rolę odegrał debiutant Ace Bailey, który zdobył rekordowe w karierze 32 punkty (21 w pierwszej połowie), trafiając 7 trójek.
  • Trae Young, pozyskany z Atlanty w styczniu, zagrał zaledwie 19 minut z powodu limitu po urazach kolana i uda. Zapisał na koncie 12 punktów (4/9 z gry, w tym 1/5 za trzy), 6 asyst, 2 zbiórki i 3 straty. Mimo entuzjazmu kibiców w Capital One Arena, Wizards szybko wpadli w tarapaty – przegrywali 14 punktami po pierwszej kwarcie i nie zdołali odrobić strat.
  • Bailey, wybrany z numerem 5. w drafcie 2025, przebił swój poprzedni rekord 25 punktów. Utah prowadziło pewnie dzięki jego skuteczności z dystansu (aż 7/11 za trzy) i wsparciu kolegów – w tym 20 punktów i 14 zbiórek od Kyle’a Filipowskiego, czy 27 punktów i 11 asystach Isaiah Colliera
  • W ekipie Wizards wyróżnił się Juju Reese (Julian Reese, brat gwiazdy WNBA Angel Reese), który w zaledwie trzecim meczu w NBA zanotował 18 punktów i 20 zbiórek (w tym 10 ofensywnych). To najwyższa liczba zbiórek wśród debiutantów w tym sezonie i pierwszy taki wynik w Wizards od Toma Gugliotty w 1993 roku. Mimo to Washington przegrał siódmy mecz z rzędu i pozostaje blisko dna tabeli Wschodu. 

Miami Heat – Brooklyn Nets 126:110

  • Miami Heat pewnie pokonali Brooklyn Nets 126:110, pogłębiając kryzys gości i doprowadzając ich do 10. z rzędu porażki. Dla Heat to ważne zwycięstwo – drużyna wygrała sześć z ostatnich ośmiu spotkań i po długim czasie poprawili swój bilans (34-29) do tego stopnia, że zajmując 8. miejsce na wschodzie tracą już tylko 1,5 meczu do 5. pozycji.
  • Tyler Herro poprowadził gospodarzy z 25 punktami, Bam Adebayo dołożył 21, a Jaime Jaquez Jr. rzucił 18. Świetnie spisali się rezerwowi: Pelle Larsson i Kel’el Ware zdobyli po 16 punktów. Ware uzupełnił statystykę 11 zbiórkami i aż 7 blokami (!). Ławka Heat zdobyła aż 54 punkty (przy 34 Nets), a cała drużyna trafiła bardzo dobre 53% rzutów z gry.
  • Michael Porter Jr. był najskuteczniejszy z 27 punktami, Noah Clowney dołożył 17, Nic Claxton 16, a Ziaire Williams 15. Nets jednak powalczyli tylko do połowy trzeciej kwarty (w której wyszli nawet na chwilowe prowadzenie). W całej drugiej połowie oddali jednak aż 66 punktów i całkowicie się posypali.
  • To już szósta drużyna w tym sezonie z passą co najmniej 10 porażek z rzędu obok Sacramento Kings (16), Washington Wizards (14), Indiana Pacers (13), Chicago Bulls (11) i Dallas Mavericks (10). Dla Nets to najdłuższa seria od sezonu 2021/22 (11 przegranych).
  • Miami grało bez Normana Powella (pachwina), Nikoli Jovicia (plecy) i Simone Fontecchio (pachwina). Brooklynowi zabrakło debiutanta Egora Demina (rozcięgno podeszwowe), który opuścił trzeci mecz z rzędu.

Houston Rockets – Golden State Warriors 113:115 (OT)

  • Golden State Warriors odnieśli zwycięstwo na wyjeździe nad Houston Rockets 115:113 po niezwykle zaciętej czwartej kwarcie, a ostatecznie także dogrywce. Pomimo absencji Stephena Curry’ego (kontuzja kolana, 12. mecz z rzędu poza grą, powrót spodziewany około wtorku) oraz innych kontuzjowanych graczy, Warriors przetrwali ten thriller w Toyota Center i wyszli z niego zwycięsko.
  • Przez trzy pierwsze kwarty to Warriors nadawali ton gry, prowadząc nieprzerwanie różnica od kilku do 10 punktów. Dopiero czwarta kwarta przyniosła przełamanie dla Rockets. Na 45 sekund przed końcem regulaminowego czasu, Al Horford trójką wyprowadził GSW na prowadzenie 101:99. Alperen Sengun wyrównał, a challenge na faulu Duranta na Meltonie (6,5 s przed końcem) został uznany – akcja nie była faulem. Po wygranym jump-ballu Gui Santos stracił piłkę, a Amen Thompson nie trafił spod kosza – dogrywka.
  • Brandon Podziemski poprowadził ekipę z 26 punktami, trafiając kluczową trójkę i layup w dogrywce, dając prowadzenie 111:106. De’Anthony Melton dołożył 23 punkty, w tym decydującą dobitkę na 5,3 sekundy przed końcem doliczonego czasu, ustalając wynik na 115:112. Al Horford wsparł drużynę 17 punktami, w tym ważną trójką w końcówce regulaminowego czasu.
  • Po stronie Rockets najlepszym strzelcem okazał się grający z ławki Reed Sheppard z dorobkiem 30 punktów,  (6/12 za trzy) i 6 asyst. 23 punkty dołożył Kevin Durant, a linijką 18 punktów, 10 zbiórek (7 w ataku!), 5 asyst i 4 przechwytów popisał się Amen Thompson

Minnesota Timberwolves – Toronto Raptors 115:107

  • Minnesota Timberwolves pokonali Toronto Raptors 115:107 w Target Center, odnosząc piąte z rzędu zwycięstwo. Kluczowy moment należał do Anthony’ego Edwardsa, który w trzeciej kwarcie popisał się highlightem tej nocy, biorąc na plakat RJ Barretta:
  • Edwards zakończył spotkanie z 22 punktami (8/12 z gry, 5/8 za trzy), grając efektywnie po 41-punktowym występie przeciwko Memphis we wtorek. Dzięki porażce Houston z Golden State w dogrywce, Timberwolves (40-23) awansowali na trzecie miejsce na Zachodzie, mając mecz przewagi nad Rockets.
  • Rudy Gobert dołożył double-double (18 pkt i 12 zb), Julius Randle rzucił 17 punktów, a Donte DiVincenzo 16. Minnesota prowadziła 55:54 do przerwy, a w trzeciej kwarcie run 11:0 dał im przewagę 86:70, której już nie oddali.
  • Po stronie Raptors RJ Barrett był najlepszy z 25 punktami, Immanuel Quickley dołożył 18. Toronto przegrało cztery z ostatnich pięciu meczów, ale wciąż utrzymuje piąte miejsce na Wschodzie.
  • Brandon Ingram pomimo skręcenia lewego kciuka (kontuzja z wtorkowego meczu z Knicks) zagrał mimo wszystko, ale rzucił tylko 14 punktów (5/16 z gry).

San Antonio Spurs – Detroit Pistons 121:106

  • San Antonio Spurs po raz kolejny pokonali Detroit Pistons, tym razem 121:106 na własnym parkiecie, odnosząc 13. zwycięstwo w ostatnich 14 spotkaniach. Victor Wembanyama znów był nie do zatrzymania: 38 punktów, 16 zbiórek i 5 bloków w kolejnym pokazie siły francuskiego wieżowca.
  • Najbardziej efektowna akcja przyszła w czwartej kwarcie: blok na floaterze Cunninghama, sprint w przód i alley-oop dunk po podaniu Devina Vassella na 103:90:
  • Spurs nie oddali prowadzenia ani przez chwilę. Po powrocie do Frost Bank Center po trwającej 5 meczów wyjazdowej serii, od razu wyszli na 10:2 i szybko zbudowali 17-punktową przewagę w pierwszej kwarcie. De’Aaron Fox dołożył 29 punktów, a debiutant Stephon Castle zanotował 11 punktów i 12 asyst.
  • Detroit odpowiedziało 26 punktami Cade’a Cunninghama i 18 Isaiaha Stewarta, ale straciło Ausara Thompsona już po dwóch minutach gry (skręcenie kostki). Pistons przegrali drugi mecz z rzędu i zakończyli serię wyjazdową bilansem 1-2, choć wciąż prowadzą w Konferencji Wschodniej z rekordem 45-16.
  • Spurs trafili skromne 35% za trzy (13/37), ale okazali się skuteczniejsi w łącznej sumie rzutów z gry (50%) i nie dali się Pistons zdominować na deskach (wygrali zbiórki 46:44). 

Phoenix Suns – Chicago Bulls 103:105

  • Chicago Bulls odnieśli cenne zwycięstwo na wyjeździe nad Phoenix Suns 105:103, odnosząc drugą wygraną w ostatnich trzech spotkaniach i dopiero trzecią od początku lutego. Podnoszą się więc po fatalnej serii 11 porażek z rzędu. Bohaterem Bulls został Collin Sexton, autor 30 punktów i kluczowych akcji w końcówce.
  • Chicago Bulls bezpiecznie prowadzili przez cały mecz, utrzymując około 10-punktową przewagę. Do czwartej kwarty. W ostatnich minutach Suns zdołali zmniejszyć stratę z 12 punktów do jednego – Devin Booker trafił trójkę na 103:104 na 23 sekundy przed końcem. W ostatniej akcji Jalen Green miał szansę na prowadzenie, ale spudłował layup. Następnie Amir Coffey sfaulował Nicka Richardsa z 4,1 sekundy na zegarze. Richards trafił pierwszy rzut wolny, spudłował drugi – walka o zbiórkę dobiegła końca wraz z upływem czasu gry.
  • Tre Jones dołożył 21 punktów, Guerschon Yabusele 16. Bulls grali bez Matasa Buzelisa i Josha Giddeya (obaj skręcili kostki we wtorkowej porażce z Oklahoma City). Dla Chicago to otwarcie pięciomeczowej serii wyjazdowej.
  • Po stronie Suns Devin Booker był najlepszy z 27 punktami w drugim meczu po przerwie spowodowanej urazem prawego biodra. Grayson Allen rzucił 21 punktów. Jalen Green rozczarował – zaledwie 12 punktów przy fatalnej skuteczności 5/20 z gry i 1/8 za trzy.
  • Phoenix, siódmi na Zachodzie, wygrali dwa poprzednie mecze, ale przegrał ten kluczowy. Drużyna gra bez Dillona Brooksa (złamana lewa ręka).

Denver Nuggets – Los Angeles Lakers 120:113

  • Denver Nuggets pokonali Los Angeles Lakers w meczu, który zapowiadał się na blowout, a ostatecznie dostarczył nam ciekawej końcówki. W starciu dwóch europejskich graczy z topu ligi, górą okazał się Nikola Jokic – Serb zdobył 26 punktów, 12 zbiórek i 13 asyst. 
  • Nuggets szybko wyszli na wysokie prowadzenie – już po kilku minutach prowadzili różnicą 13 punktów, na co zareagował trener JJ Redeick. Już po czterech minutach zdjął z boiska Deandre Aytona, nie pozwalając mu do końca meczu wrócić na boisko. 
  • Nuggets utrzymywali przewagę – mniejszą lub większą – do samego końca. W połowie czwartej kwarty jednak, Jeziorowcy zbliżyli się na kilka punktów i byli w grze do końca. Na trzy minuty przed końcem Jaxson Hayes wykończył alley-oopa od Doncicia, a Rui Hachimura trafił z półdystansu i Lakers zbliżyli się na 110:112. Od tego momentu ekipa z Los Angeles zdobyła już jednak tylko 3 punkty, a sam Nikola Jokic zdobył ich 6.
  • Oprócz Nikoli Jokicia, dla Nuggets punktował też Jamal Murray, zdobywając 28 oczek i 7 asyst. Kolejne 18 punktów dorzucił Julian Strawther. Nuggets musieli radzić sobie bez Aarona Gordona (ścięgno udowe), Cama Johnsona (kostka) i Peytona Watsona (ścięgno udowe). 
  • Lakers przez większość meczu prowadził Luka Doncic, notując 27 punktów, 11 zbiórek, 7 asyst i aż 4 przechwyty. Trafił jednak tylko 3/10 z dystansu. Efektywnie wspierał go LeBron James, trafiając 7/11 z gry na 16 punktów, 5 zbiórek i 8 asyst. 

Sacramento Kings – New Orleans Pelicans 123:133

  • New Orelans Pelicans dość pewnie wygrali z Sacramento Kings 133:123 po radosnym meczu, w którym obie drużyny oddały po blisko 100 rzutów z gry (98 Pelicans i 99 Kings). Oba zespoły przystępowały do meczu z dwoma porażkami z rzędu i obu nie zależało przesadnie, by wychodzić na zwycięską ścieżkę. Walczący o jak najwyższy wybór w drafcie Kings posadzili DeMara DeRozana na ławce w najważniejszych momentach meczu (rozegrał w sumie tylko 27 minut). 
  • Mecz był zacięty przez nieco ponad dwie kwarty. W trzeciej odsłonie Pelicans absolutnie odjechali rywalom serią 20:2, podczas gry Kings zdjęli z boiska wspomnianego DeRozana, a chwilę później też Russella Westbrooka i podstawowego centra Maxime Raynauda
  • Dla Pelicans najlepszym strzelcem okazał się Zion Williamson z dorobkiem 23 punktów, 9 zbiórek i 5 asyst. Kolejne 21 punktów dołożył Trey Murphy, a 20 Saddiq Bey
  • Po stronie Kings aż 41 minut zagrał Precious Achiuwa, zdobywając najlepsze w zespole 29 punktów, 12 zbiórek i 5 asyst. Russell Westbrook dorzucił 19 punktów i 10 asyst.

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    16 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments