Khris Middleton byłby pewnie jednym z najciekawszych nazwisk na rynku wolnych graczy, gdyby tylko tam trafił. Skrzydłowy miał na stole opcję rozwiązania kontraktu z Dallas Mavericks, gdzie trafił przed zamknięciem okienka transferowego z Washington Wizards, ale finalnie zdecydował się zostać w Teksasie. Dlaczego?
Do 1 marca czas mieli zawodnicy, którzy chcieliby po rozwiązaniu/wykupieniu swojego kontraktu zagrać dla nowej drużyny w fazie play-off. Gracze, którzy trafią po tej dacie na rynek wolnych graczy, po podpisaniu umowy z nowym klubem w fazie play-off zagrać nie będą mogli. W związku z tym w ostatnich dniach dużo spekulowano o tym, kto jeszcze może na rynek trafić. Wydawało się, że są spore szanse, iż klub zmieni Khris Middleton. Tak się jednak nie stało.
Marc Stein już w nocy z soboty na niedzielę doniósł, że weteran parkietów NBA zamierza dokończyć ten sezon w składzie Dallas Mavericks:
Middleton mógłby być ciekawym wzmocnieniem dla ekip walczących o mistrzostwo. To prawda, że najlepsze lata ma już za sobą, a w trwających rozgrywkach notuje najgorsze statystyki od czasu debiutanckiego sezonu, natomiast w odpowiednich warunkach nadal mógłby zapewnić co najmniej solidne wsparcie z ławki rezerwowych. Interesowali się nim m.in. Denver Nuggets, ale finalnie były all-star zostanie w Teksasie. W rozmowie z The Dallas Morning News wyjaśnił on powody takiej decyzji.
– To najlepsze dla mnie rozwiązanie, biorąc pod uwagę to, że latem będę wolnym graczem – stwierdził. – Tutaj mogę w solidnej roli dokończyć sezon. Mam nadzieję, że będę grał dobrze i pokaże się z dobrej strony przed walką o nowy kontrakt, niezależnie od tego, czy przedłużę umowę tutaj czy poszukam innego miejsca. Moje pierwsze tygodnie są świetne, dlatego nie myślałem, że koniecznie musiałem poszukać czegoś innego, co niekoniecznie mogłoby pójść po mojej myśli – dodał Middleton.
34-latek za trwające rozgrywki zarobi ponad 33 miliony dolarów, a latem będzie szukał nowej umowy. Kto wie, być może zostanie w Dallas jako weteran w młodym zespole. Middleton, który w 2021 roku był jednym z kluczowych graczy Milwaukee Bucks w ich drodze po mistrzostwo, trafił do Mavs w ramach wymiany Anthony’ego Davisa do Washington Wizards.
Rzeczywiście całkiem nieźle radzi on sobie w koszulce Mavericks od czasu przenosin, a jego postawę chwali m.in. trener Jason Kidd. – Będziemy się starać, żeby nie grać nim po 40 minut co noc, ale ta szatnia potrzebowała takiego weterana, który potrafi punktować i liderować, dlatego cieszymy się, że zostaje – oznajmił szkoleniowiec teksańskiej drużyny.
Po ośmiu meczach w barwach Dallas skrzydłowy notuje średnio 12,6 punktu i 4 zbiórki na mecz. Warto dodać, że sześciokrotnie wyszedł on w pierwszej piątce Mavericks, którzy po oddaniu Davisa na dobre wypisali się już z walki choćby o turniej play-in w Konferencji Zachodniej.










