Jak słusznie zauważyły zagraniczne media sportowe, Washington Wizards przez prawie 30 ostatnich lat nie byli najatrakcyjniejszą organizacją w NBA, jeśli chodzi o wygrywanie spotkań. To szalone, ale statystyki nie kłamią. Zestawiono ten czas z początkiem kariery legendarnego Tima Duncana, który rozpoczął karierę w NBA w sezonie 1997/98.
Tim Duncan zakończył karierę 10 lat temu, a mimo to dalej ma na koncie więcej zwycięstw – licząc od jego debiutu w NBA – niż całe Wizards!
To ciekawostka statystyczna, która dość łatwo stała się viralem. Washington Wizards od sezonu 1997/98 wygrali mniej meczów w NBA niż indywidualnie zrobiła to legenda San Antonio Spurs – Tim Duncan; mimo że ten zakończył karierę aż 10 lat temu. Od tego momentu w Wizards nie nastało lepsze jutro, chociaż następny sezon może to w końcu zmienić.
Od sezonu 1997/98 (kiedy to drużyna zmieniła nazwę z Bullets na Wizards), „Czarodzieje” wygrali łącznie 928 meczów. W tym samym czasie Tim Duncan, który zakończył karierę w 2016 roku, odniósł aż 1001 zwycięstw. Oczywiście mamy do czynienia ze świetną historią klubu Spurs i definicją „winning player”.
Wizards nie zaliczyli sezonu z co najmniej 50 zwycięstwami od niemal 50 lat (ostatni raz w sezonie 1978/79). Dla porównania, Duncan w ciągu swojej 19-letniej kariery osiągał ten pułap niemal co roku! Od 1997 roku w stolicy Stanów Zjedonoczonych przewijały się takie koszykarskie sławy jak: Michael Jordan, Gilbert Arenas, John Wall, Bradley Beal, Russell Westbrook, Paul Pierce, Chris Webber czy Dwight Howard. Oczywiście większość już na schyłku swoich karier.
Już wcześniej (np. na Reddicie) pojawiały się listy franczyz, które „osiągnęły mniej niż Tim Duncan”, ale ta statystyka bije chyba wszystkie wcześniejsze na głowe. Władze Wizards z pewnością nie podzielają naszej ekscytacji. W tym sezonie zajmują 13. miejsce na Wschodzie z bilansem 16-43, mając serię czterech porażek z rzędu.










